top of page

Znaleziono 719 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

  • Adam Osiecki – trzy wiersze

    [Jak czernieje niebo] Jak czernieje niebo po amputacji świtu Jak rozprasza się myśl uczucia w niej utopione W studni z śmiertelnymi źródłami W świcie co wybucha jak burza I niebo tnie Szukam dziwadełek Skrawków gotowych mnie Detonować . [Uderzyłem w słońce] Uderzyłem w słońce Deszcz neutrin i stal Cała wiara legła zamknęła się w pustym kwantowym pokoju Na parasole które trzymam w wielu dłoniach Spoglądam teraz z góry [Nie potrafię określić ile mam lat] Nie potrafię określić ile mam lat Z tysięcy naliczyłem zaledwie kilka Czasami mam sny że cię nie ma Szukam wtedy po omacku Jak przed wielkim wybuchem Adam Osiecki (ur. 1978) – zaj­mu­je się po­ezją i ma­lar­stwem. Dwu­krot­ny lau­re­at Ogól­no­pol­skie­go Kon­kur­su Po­etyc­kie­go im. J. Ge­ne­ta (2014, 2015) i licz­nych kon­kur­sów ar­ty­stycz­nych. Jego wier­sze pu­bli­ko­wa­ne były w „Od­rze” i “Helikopterze”.

  • Paweł Majcherczyk - Przepracowanie traumy 

    [„Fragmenty dyskursu żałobnego”, red. Maciej Ganczar, Monika Ładoń, Grzegorz Olszański, słowo/obraz/terytoria 2019] „Żałoba to naturalny proces, który pomaga ranie się zabliźnić. Nie da się tego uniknąć — niepełny proces żałoby sprawia, że rana pozostaje otwarta albo zrasta się źle, ustawicznie powodując ból, przypominając o swoim istnieniu. Tymczasem przepracowanie straty w procesie żałoby pozwala żyć dalej i budować nowe więzi” (Katarzyna Hyla). W jaki sposób przechodzimy różne traumy? Czym jest żałoba i jaką odgrywa rolę w literaturze, sztuce i w naszym życiu? Między innymi na te pytania odpowiada tom Fragmenty dyskursu żałobnego pod redakcją Moniki Ładoń, Wojciecha Olszańskiego, Macieja Ganczara. Osiemnastu autorów pisze o żałobie, należy wspomnieć, że w każdym z tych głosów jest pewna zindywidualizowana świadomość (i doświadczenie) przeżywania (werbalizowania) traumy. W esejach akademicy chętnie nawiązują do Rolanda Barthesa, Zygmunta Freuda czy Vladimira Jankélévitcha; warto nadmienić, iż dwa teksty z tomu są poświęcone książce Marka Bieńczyka Kontener. Pisanie ma wiele funkcji, jedną z nich jest autoterapia. Prowadząc dziennik, pisząc książkę, opisując swe przeżycia, możemy przepracować traumę wynikającą z różnych przyczyn, nie tylko ze względu utraty bliskich. Fragmenty dyskursu żałobnego — to istotne studium (przeżywania) żałoby czy traumy, z którą wszyscy, wcześniej czy później, się zmagamy. Autorzy tej publikacji poruszają temat dyskursu żałobnego nie tylko w literaturze, ale także w muzyce czy filmie; zastanawiają się nad kondycją „podmiotu żałobnego” żywego i fikcyjnego. We wstępie redaktorzy zwracają uwagę na cel publikacji: „Pytamy więc w niniejszym tomie o stosunek twórców do tradycji i dawnych gatunków funeralnych oraz o nowe języki, w jakich doświadczenie śmierci Innego jest przez nich wyrażane”. Ponieważ „>>[Ś]mierć kogoś nam drogiego - pisał Vladimir Jankélévitch - jest prawie jakby naszą śmiercią, prawie tak rozdzierającą jak nasza własna: śmierć ojca lub matki jest prawie naszą śmiercią i w pewien szczególny sposób jest rzeczywiście śmiercią własną; ten, którego nie sposób pocieszyć, opłakuje tutaj tego, którego nie sposób zastąpić<<. Wygłos tego sądu jest bezdyskusyjny, natomiast zdaje się, że dzięki narracjom żałobnym i poprzez nie dochodzi do (auto)terapii i ukojenia. Narracje żałobne, poprzedzone niejednokrotnie opowieściami o towarzyszeniu w chorobie, uczą empatycznego I rozumiejącego spotkania z cudzym bólem, przygotowując jednocześnie na własny. W tym upatrujemy sensu naszego badawczego przedsięwzięcia”. W tomie spotkamy się z wieloma przykładami żałoby u takich pisarzy, pisarek, artystów, artystek jak: Anna Augustyniak, Marcin Świetlicki, Nick Cave, Michael Ende, Joanna Bator, Joan Didion, Krystyna Kofta, Urszula Kozioł, Marek Bieńczyk, Sylwia Chutnik, Aleksandra Zielińska. Są także teksty żałobne poświęcone komiksowi, prozie kryminalnej czy literaturze dziecięcej. Fragmenty dyskursu żałobnego rozpoczyna tekst literaturoznawczy Grzegorza Olszańskiego, przekazuje w nim informacje na temat żałoby, posługując się dialogiem trzech person: historyka literatury, twórcy i krytyka. Wymienia książki żałobne, ale także zwraca uwagę na to, jak potrafi się ten temat połączyć z czarnym humorem. W swym tekście Olszewski dzieli się refleksjami: „Przyglądając się tekstom, których przedmiotem jest doświadczenie żałoby, łatwo odnaleźć znaki językowych konfuzji piszących, przejawy rezygnacji zawiązanej z niemożnością znalezienia odpowiednich słów, wyrazy niezadowolenia i niezgody na to, co podsuwa język. Zważywszy na ich powtarzalność, niemal obligatoryjną obecność, bez większego ryzyka można stwierdzić, że werbalizacja kłopotów tego rodzaju stanowi żywotny składnik wciąż funkcjonującej i nieustannie ponawianej topiki funeralnej”. Dyskurs żałoby pod redakcją przypomina zbiorowy tom pokonferencyjny. A gdy się idzie na konferencję, to nie wszystkich prelegentów się słucha, nie wszystkie tematy nas  interesują. Dlatego do wypowiedzi pisemnych autorów, których mniej znam, podchodziłem nieco z dystansem. Moje obawy okazały się niepotrzebne, ponieważ nie tylko początek książki jest interesujący, czyli teksty Grzegorza Olszańskiego i Moniki Ładoń (ekspertki od tematów maladycznych), ale wszystkie eseje są wnikliwe, ciekawe; ukazujące traumę w różnych kontekstach kulturowych: literackich, komiksowych, życiowych, muzycznych etc. Jakby to powiedział Witkacy „wielość w jedności”; wielość zagadnień żałobnych w jednym tomie. Historia „niemytych dusz”, które chcą się umyć, oczyścić, zrzucić ciężar brzemienia tragedii. Mnie przypadły szczególnie do gustu kilka tekstów, m.in. Magdaleny Kempny-Pieniążek „Na przekór Nicości. Narracje żałoby w audiowizualnych adaptacjach Niekończącej się historii Michaela Ende”. Krytyczka sięga po niemiecką literaturę młodzieżową, dokładniej po Niekończącą się historię, w Polsce również bardzo znana była adaptacja filmowa tej powieści. Główny bohater Bastian przepracowuje traumę po utracie matki poprzez czytanie książki na strychu oraz coraz śmielsze angażowanie się w jej fabułę, świat Fantazjany. Esej Kempny-Pieniążek sprawił, że z chęcią powróciłem do tej książki po latach, uświadomiłem sobie, jakie bogactwo może skrywać literatura dziecięca. Teksty, które przykuły moją uwagę to chociażby Opłakiwanie Chopina  Magdaleny Dziadek czy zarys współczesnego komiksu żałobnego, o którym pisze Piotr F. Piekutowski, a także esej Małgorzaty Okupnik na temat Blue Nights Joan Didion. Jako w miarę aktywnemu czytelnikowi, nieco brakuje mi książek, (chociaż, zdaję sobie sprawę, że nie sposób wszystkiego pomieścić), które również podejmują temat żałoby: Jagi Słowińskiej Czarnolas oraz Pawła Bilińskiego Bezsynność. Tom Fragmenty dyskursu żałobnego jest wart przeczytania, ponieważ jest w nim tematyka bardzo bliska każdemu człowiekowi, nie jest on przeznaczony i wyłącznie literaturoznawcom czy krytykom (choć ci pewnie bedą mogli dostrzec interesujące nawiązania), będzie ona atrakcyjna dla każdego wnikliwego czytelnika. To pozycja bardzo równa, żałoba w końcu daje jakąś radość, radość czytelniczą. Ale także zbiór tych tekstów, mimo że nie jest poradnikiem, daje czytelnikowi pewne narzędzia do radzenia sobie z własną traumą. Dlatego Państwu serdecznie polecam tę książkę, która w sobie mieści mądrość literacką, medyczną i ludzką, czyli psychiczną, emocjonalną i fizyczną. Paweł Majcherczyk – łazi po górach, szuka inwencji w kulturze i promykach słońca, czyta literaturę konceptualną, nawiedza czytelnie i biblioteki, raz na rok wpada do Brwinowa pogadać o poezji.

  • Miłka Malzahn – Dziennik Zmian (4)

    Felietony dźwiękowe prowadzą mnie malowniczą drogą w stronę interpretacyjnej awangardy i gdy chcę opowiedzieć np. o ludzkiej gościnności - to od razu pojawia się podlaski dialekt oraz wiersze. I tak powstaje rzecz o sile spotkania, o potrzebie szczerej rozmowy, o niewymuszonej serdeczności, o języku ciała, gdy wyciągamy na powitanie dłoń. Zatem wyciągam w Twoją stronę wiersz słuchaczu… Basia*) mówi "po naszemu" ja nadaję - poezją gęstą jak śmietana, Wojtek Bura wykreował tak lekką, przytulną muzykę - że gościnność po prostu rozsadza ramy tego utworu. Taka refleksja jest przydatna, przecież mamy czas karnawału, czas na relację, pora przyjaźni :) Przy okazji - zanim napisałyśmy te dwa wiersze, żeby je spleść, to na podlaskiej wsi, u Baśki w kuchni odbyłyśmy wiele rozmów, odbiegających znacznie od tzw. prozy życia. *) Barbara Goralczuk - pisarka, poetka, astrolożka. PS. Język podlaski – prastary język, którym posługiwali się mieszkańcy pogranicza ziem polskich i ruskich. Mowa powszechnie stosowana we wsiach i małych miasteczkach Podlasia jeszcze do drugiej wojny światowej. Teraz, niestety, zanika. Śpiewna, melodyjna, domowa. Mowa prosta, ale tak skomponowana, że pozwala wyrazić wszystkie uczucia, określić przedmioty i wypowiedzieć myśli. Moja mowa rodzinna, wyniesiona z domu, pierwsza jaka słyszałam z ust matki i babci. Moja ruodna, jaka pływe prosto z sercia. Miłka O. Malzahn – zajmuje się szeroko pojętą filozofią, oraz dźwiękiem. Jest dziennikarką, pisze książki z pogranicza gatunków, tworzy i publikuje piosenki, wykłada na uczelniach, prowadzi warsztaty, nieustannie łączy nieoczywiste nauki o myśli ludzkiej z oczywistymi ścieżkami dedukcyjnymi. Tworzy offowy kanał podkastowy „Dziennik Zmian”, moderuje spotkania z artystami, pisarzami, podróżnikami, a najbardziej regularnie – prowadzi muzyczne programy w Radiu Białystok.

  • Arsenij Rowiński – pięć wierszy

    Ze zbioru Ody na cześć wyzwolenia wsi Martowe przez wojska ZSU. Śmierć nigdy nie była tak bliska jak teraz gdy próbuję ponownie czytać Moby Dicka z powodu głupiego Jonasa na naszej zimowej plaży krzyczącego do wpółmartwych mew że Biblia nie jest potrzebna i że wszystkim nam wystarczy przeczytać właśnie to miły Jonasie od tego czasu niektórzy z nas postąpili właściwie niektórzy bez zarzutu tylko ty zachowałeś się jak dupek i za każdym razem będę próbował do ciebie zadzwonić wspominając tę martwą plażę i piosenkę o Moby Dicku w wykonaniu nieznanej piękności Przy śniadaniu dziewczynki patrzyły na mnie jak gdybym był potworem pożerającym małe ryby i małże zostawiającym po sobie tylko szkieleciki także ja tak patrzyłem kiedy pierwszy raz zobaczyłem cię przy śniadaniu w tej piżamie w wieloryby Poemat bez bohatera 1. zapomniałem kwiatów 2. jak zawsze słońce i deszcz na cmentarzu 3. wspominki na dawnej Puszkińskiej 4. szakal nie udowodni wilkowi że tak naprawdę są braćmi to samo także tutaj 5. wreszcie całkowicie się usuwamy pozostajemy w ciemności 6. ich bydlęce piosenki jak przedtem grają w głowie 7. kwiaty tak i zostały na parapecie Pierwsze zajęcia jogi po deokupacji wsi Ruska Łozowa teraz nawet ja wiem co mam robić kiedy oddychać kiedy wstrzymać oddech wiem że B-g* mówi nieuprzejmie wiele naszych słów wymawia nieprawidłowo często w ogóle milczy ale jednak wszystko jasne *w ostatnim czasie przyjęło się nie pisać w judaistycznej tradycji litery „o” *** Eneida ile stron kim jest Sybilla i dlaczego w końcu mówi Eneaszowi dziękuję wygramy za co dziękuję za to że zwyciężymy przełożył Tomasz Pierzchała Arsenij Rowiński  (ur. 1968 r. w Charkowie) - jest autorem dziewięciu książek, ostatnie z nich to 27 wymyślonych poetów w autorskich przekładach (2021) oraz Siewa to nie zombie (2022). Pisze po rosyjsku, mieszka w Kopenhadze.

  • Miłka Malzahn – Dziennik Zmian (3)

    Czas i ławice ryb - ostatni dialog z nieżyjącym Artystą. Pierwszy literacko – socjologiczny zachwyt, zapierająca cech obrazoburczość spoza szkolnych podręczników – to się pamięta! Dlatego jestem wierna Witkacemu. To z nim przeżyłam szczerą i naiwną fascynację klimatem przedwojennego Zakopanego, oraz fazę na poetyckie i filozoficzne trendy naszego międzywojnia.  Jestem witkacowska od podszewki, chociaż tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale ścieżki neuronowe młodości naznaczone są jego obrazami. I patrząc na popularność wystawy “Witkacy. Sejsmograf epoki przyspieszenia” (Muzeum Narodowe) - widzę, że nie jestem osamotniona. Są nas… miliony ;)! Ech, bo to też był wieszcz. I chociaż trudno wejść w dialog z nieżyjącym artystą, bo to mało responsywna opcja – to wchodzę. Jak w dym. Witkacy był zdania, że czas jest zjawiskiem subiektywnym, zatem dialoguję teraz za pomocą poematu, w którym tłumy – te których się tak obawiał – widzę jako ławice ryb tańczące piękny i harmonijny taniec, który można podziwiać, będąc w dystansie. "Dusza nasza jest małym wszechświatem, małym zegarkiem wśród olbrzymiego zegara. I tylko dlatego odczuwamy zjawiska natury, pojmujemy je i odgadujemy; tylko dlatego nasz rozwój indywidualny podobny jest do rozwoju, a nasza twórczość do twórczości całej natury". s. 462,  S. I. Witkiewicz,  Pisma młodzieńcze 1902–1903. Czas Witkacego przypadł na moment przełomu. Nie opuszczało go poczucie niepokoju związanego z końcem pewnego porządku i z doświadczaniem głębokiego kryzysu, w którym znalazł się ówczesny świat. Ale czas przełomów – to także nasz czas, nawet jeżeli to subiektywna ocena. Tak, od  katastrofy wszystko się zaczęło. Miłka O. Malzahn – zawodowo zajmuje się szeroko pojętą filozofią, oraz dźwiękiem. Jest dziennikarką, pisze książki z pogranicza gatunków, tworzy i publikuje piosenki, wykłada na uczelniach, prowadzi warsztaty, nieustannie łączy nieoczywiste nauki o myśli ludzkiej z oczywistymi ścieżkami dedukcyjnymi. Tworzy offowy kanał podkastowy „Dziennik Zmian”, moderuje spotkania z artystami, pisarzami, podróżnikami, a najbardziej regularnie – prowadzi muzyczne programy w Polskim Radiu Białystok.

  • Paulina Wojciechowska – trzy wiersze

    Smutna Ananke Oto budzący się leniwie do życia schyłek padołu: plamy zapalne polnych ognisk, płyt tektonicznych szczęk i rysy na konstrukcji Panteonu gęstniejące od histrionicznych tyrad markotnych bytów, lecz brakuje wśród nich Ananke. Świt da upragnione zrozumienie. Słowo chwały: ono przechyla szalę, bogini losu wie o tym dobrze; skupiona na stanie swojej armii ledwie dostrzegalnym gestem dłoni obraca w perzynę ład ze stali damasceńskiej. Pod Mitikas na piedestale stoi pomnik Abulii i trzyma ceber w ramionach z brązu pełen sarońskich róż – opuszkami palców dotyka dogmatów: kwietnych probierzy. Pęknięte są kręgi szyjne człowieczego posągu: czoło z wykwitem zmarszczek zwraca się ku odmętom piaszczystych wydm, obmywa usta koniunkturalne Khamsin, w proch zmienia kościec. Yaralez Warczy, warczy na dziedzińcu świątyni warujący poliglota opierzony w chwałę: na kufie planetarny kutner, opiłki żelaza z Górskiego Karabachu; na kamiennych płytach ulata szczecina: efekt cieplarniany; nie pierwsze to i nie ostatnie wskrzeszenie – powrotów wzdłuż zagonu perskiej koniczyny było tyle, ile szafranu w kupieckich koszach. Przepadł pan na szlaku do wulkanu Aragac: hellenistyczny erudyta, ojciec Wieży Babel, koźle rogi dekował pod kosmykiem włosów. Pasterze prowadzą bydło upojnym brzegiem Eufratu: byki grzbiety gną w triumfalny łuk; gniewny pomruk góry nie pozwala szczurom zasnąć: puste ślepia przeczesują starożytny ląd, wyczekują przy kurhanach ostatniej wieczerzy. Znudzona Nemezis Kłos warkocza spada na areał, już nie oplata jak supeł rąk, nie krępuje ruchów: odcięła włosy tępym ostrzem xiphosu w zobojętnieniu. Paznokcie pokryte piaskiem kwarcowym, cera marmurowym kurzem: zdziczała w elegijnej enklawie, gdzie dźwięk nie dociera, żaden obraz nie mąci myśli. Sama stanowi prawo, sama go skrupulatnie przestrzega: proroków nie potrzebuje; ale gdy tylko przekroczy obrzeże, niedbałym gestem ściągnie z oczu przepaskę – zamiera oblicze Tartaru, z cenotafów słychać skargi porażki, nad megaronami uderza grzmot chudoby. Śledzą jej kroki kosmopolityczni wyznawcy, Kronia przerywa eklektyczna socjeta: z przestrachem i odrazą obserwują, jak Nemezis wznosi w toaście czarę, kańczugiem wyznacza linię pomsty oraz przejednania. Zatacza krąg wśród nieruchomego legionu; wskazuje palcem, a spragnieni chwały pochylają głowy: dług wszakże niedługo oddadzą po trzykroć. Komu pozwoli się napić z kyliksu? Dla kogo łaski zabraknie? Paulina Wojciechowska (ur. 1991) – absolwentka Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie na kierunku Inżynieria zarządzania. Obecnie w trakcie nauki na studiach drugiego stopnia.

  • Maksymilian Tchoń – trzy wiersze

    Je suis content Sterylne opatrunki na rany zadane przez stulecie Chirurgiczna precyzja doboru środków wyrazu masowego rażenia Enklawa złośliwego nowotworu Dwór z renesansowym kieratem Na jednym człowieku spoczywa oddech epoki Kiedy z brązu kują medale Nie istnieje kolumna rzymskiej architektonicznej perły Ważące się słowa Jestem spichlerzem dostojnych słów Nie jestem perłą na dnie Mam w sobie patos i żart Opanowałem zbawienie Krępujące erupcje spojrzeń kiedy w ziemię swą spoglądam kiedy stawiam krok na ciszy niczyjej kiedy hejnał, a kiedy hymn Kiedy kontrybucja braw gładzi nieistnienie w porządku obrad pełni i nowiu je suis content Ujść z życiem w blasku tych latarń - stoimy bezczelnie piękni, patrząc na siebie wczoraj, dzisiaj, jutro rzucasz na mnie swój cień, a ja uchodzę z życiem Światło na krańcach świata I znów tyle sestyn spisanych nadaremno. Mam tę lichą przenośnię w mocy rzutu twego cienia na mnie. Mam tę wielką dosłowność w bezsilnej zamieci słów twego uchodzenia z życiem kiedy trafiasz we mnie pociskiem ziemia-powietrze balistycznym. Na styku granic naszych girland oddechów półprawd, półkłamstw, półjaw, pół-żyć w teatralnej sali z majestatycznym sklepieniem – uszytym na potrzeby napaści dwojga dusz spragnionych siebie: ust skazanych na dotykanie serc na oddanie dłoni na czekanie ciał na wahanie a szeptów na niedocieranie. (Jednak na siebie skazanych odwiecznym prawem szczęścia) Ścieram się z tobą na pograniczu tutaj i teraz, a tam i kiedyś będzie jeszcze jutro: pomimo braku znaków widzialnych. Będzie jeszcze jutro: pomimo braku znaków słyszalnych. Będzie jeszcze jutro: pomimo braku odczucia wiary, gdyż ufam wieczności zdobytej brawami, w płaszczu z miłości o przetrwaniu na zimę i na lato w polo kiedy płaczą zestroje akcentów i łkają stopy pod jedną banderą wiedzione blaskiem sutych latarń, w których stoimy bezczelnie – piękni. Maksymilian Tchoń (ur. 1987) - absolwent Filologii Polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest autorem 23 tomów poezji, m. in.: Kto zatrzyma perseidy (2023), 40 i 4 (2022), Ziemia złych wyroków (2019), Potępiony (2016), Http (2015), a także książki eseistycznej Rezerwat znaków przestankowych (2018). Publikował w wielu ogólnopolskich pismach literackich. Pasjonuje się muzyką. Tłumaczony na język angielski, włoski, portugalski, rosyjski i ukraiński.

  • Łukasz Jasek – trzy wiersze

    Reja brązowy szum przenika w trociny, nakładanie się kakofonii – poród konfliktu, przecięcie naszych dróg w poprzek aorty. Pokaźna kolekcja śledzin zbiera się między a perspektywy mamią całokształt. promień słoneczny w końcu dziurę wypali i krem przeciwparanoiczny nie wiem gdzie kupić ostatecznie żar, który w sercu się tlił zdołał jedynie wywołać pożogę, co z kolei spowodowało martwotę wewnętrzną. okoliczni mieszkańcy czczą charakteropatię na pamiątkę tragedii. rozpadało się na zewnątrz rozpadało się wewnątrz całość na części, części na wióry wszystko na nic. bezgranicznie oddany konsumpcjonizmowi swoje ciało pośmiertelnie powierzam Działowi Mięsnemu w sklepie Carrefour, CH Borek, w celach, naturalnie, konsumpcyjnych. prosi się o szczególne uwzględnienie żeberek, karkówki, udek, piersi, flaczków, łopatek. całość uprasza się dostarczyć starannie zapakowane w jelito. Kamienna paszkwil masz w krwi pluć się możesz już tylko dla picu rdzy dominacja w szkielecie wypadek włosów ścięgien naderwanie chrobot rzeczywistości ścian ruch niejednostajny kurczy się wszystko wiruje w kuchni zaczynają wyciekać wciąć niewyrzucone worki spod oczu musze tango nad stosem naczyń krwionośnych. Nowowiejska przelaliśmy treść krwistą i krwi ilości treściwe tylko po to by się upewnić że nadal to mamy. wątłych wątków topienie masowe powietrze zanika w small-talkowym klimacie. jazgoczą wyobraźni przetwory w gęstwinie dnieniowej. chodzenie prosto nie przysparza szans na przygodę, mawiał mi zawsze, i gdy matka kazała z samochodu wysiąść to się zarzekał, że setka znaleziona w łazience za pralką jest tam od wczoraj, a odór wydychany się wziął z niewyspania. wspominała w drodze, że na rozwód za późno, co by nie zrobił, lekarka mówiła, że z pięć lat jeszcze tylko pociągnie; a jej emerytura nie starczy na życie, więc się złościć na dym w sypialni przestała. gruba warstwa degrengolady siadła na stronę czystą; chodzi wyłącznie o patynę nadającą odzień rzeczywistości. dobrze, że można palić w pokoju, istnieje szansa, że niedopałek rzucony na dywan ogień roznieci, a wtedy warto przyjść by było, mimo towarzystwa ichniego. Łukasz Jasek - substytut poety, epigon Ciorana.

  • Lula Sarnia – wiersze

    bardzo jasny punkt koniunkcja jowisza i saturna to pretekst, by wpaść w ramiona ciepłej materii mieszają się barwy nocy, zbliżają spojrzenia najjaśniejsze, entropia wzrasta dynamicznie planety krążą po pokoju, przyciągają ruchome ściany, okna, lampy przyczyna nas nie obchodzi, dotykamy światów równoległych wszędzie jest tak samo, wokół rozdmuchany księżycowy pył przez kolejne kilka minut podchodzą bliżej drzewa, krzyżują się drogi wybierzmy jedną niemożliwą ślady nieuchwytne szklane domy rozpychają się łokciami, więc singapur zmienia położenie jak magellan opływa świat – tylko szybciej, był już w mediolanie paryżu i san francisco nie ma czasu zwiedzać mijanych miejsc statua rafflesa przy moście golden gate robi selfie z wieżą eiffla mówią, że to fotomontaż/ po kilku latach wciąż nic nie wychodzi na jaw a singapur już w drodze na marsa ciągle się zmienia – poszukuje, oszukuje last minute zodiakalne rybki nie pływają w pobliskim stawie ale na nowej planecie wszystko może się zdarzyć – (to jak zlizywać serek danio z wieczka żeby dowiedzieć się że kółko i kreska przecinająca obrazują człowieka w sombrero na rowerze) tylko co, jeśli po starcie złapie kogoś głód – nie ma odwrotu Lula Sarnia – poetka, malarka i projektantka graficzna. Jest autorką książki poetyckiej Wiśni mi się (Nagroda Główna 27. edycji Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina). Wyróżniana i nagradzana w konkursach literackich.

  • Paweł Nowakowski – sześć wierszy

    stara rzeźnia w samą porę zrzucamy skórę, na języku i powiekach zastaje nas miedź, póki inna gałąź jest w zasięgu chwytu. jak znane kształty w przypadkowych transzach ciągle żyjemy w okresach przejściowych, pod ziemią, na niebie i wysoko w chmurach. tak najprościej można opisać muchę na taśmie: połączone komórki, niedaleko kanał; spoczywa obok mętnie, a wewnątrz doraźnie. drugi termin mała jest szansa, że kogoś tutaj spotkam, tym mniejsza na coś, co nie miało miejsca, wychodzę na jaw ze względu na obłość, za utraconą korzyść chciałbym dopiąć swego. często, coraz częściej – bez większych względów, tym bardziej okazji – stawiamy w kloszu podział: na obóz zastany w gusłach, bałwan podstawiony i upozorowany. szansa, że kogoś tu zobaczę jest żadna – bardzo wąska, zachwiana; chciałbym być świecki, ale jestem złoty, rządzący i rządzony; w przenośni bez wyboru, bez burdy. tradycyjny podział nazwij to zrządzeniem, ponieważ są tylko dwie daty: przed i po, podzięka i dalsze prośby w odpowiednim przypadku i liczbie. tak to jest, symbolicznie do bólu: porozumiewamy się na sznurek, dwa kubki, latawiec to torba foliowa u drewnianej nóżki. w międzyczasie jest dyskusyjnie: z pantałyku na połysk, spod szyldu na kadłub. hulajpole! to było jak plaga, a jednak zapędzam w róg świtę zastawionych sideł, na z góry upatrzonych pozycjach rozpycham się w szkopule. w samą porę to mało powiedziane: łapiemy gałąź; krocie i koncylia. czasy panowania gżegżółka? nie dajmy się prosić: krążymy, tracimy rozmach, co ma swoje żale, gzyms to absolutny chaos, łudząco podobny do kiści. krzesanie jest porą kamienia. a z życia osiedla: gdzie się podziały wszystkie hydranty? ostatnia prosta larum gorące, w gorączce. za drugim podejściem trwa kołysanie w szpik, uwaga staje się podzielna, a zagon tak niewielki jak szansa na egzystencję spokojnego żeru. jestem częścią masy: darów do ognia i darów do ziemi, rąk własnych; gatunkiem na wyparciu, różnicą w zwyczajach, podziałem przez związanie i zmarszczką na szyi. Paweł Nowakowski (ur. 1992) – autor książki poetyckiej Między innymi (2017). Wiersze publikował w "Afroncie", "Kontencie", "Fabulariach", "Stronie Czynnej" i "Stonerze Polskim". Z zawodu radca prawny. Mieszka w Poznaniu.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page