Joanna Fligiel – suczunia (3)
1 dzień temu
2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 6 godzin temu
XIII
„żeby o kimś
zapomnieć
trzeba
odciąć się
tak
jakby
ten ktoś
umarł”
nikt
nie mógł
umrzeć
temu
kto
tak
napisał
XIV
moja
miłość
jest
ciężarem
bez przerwy
muszę
uważać
żeby
nią
nie
zmiażdżyć
TWOICH
oczekiwań
XV
dźwigam
tę
miłość
choć
nie mam
dokąd
jej
donieść
XVI
suczunia
jest
też
wyszczekana
może ugryźć
lecz
woli
się
wypiąć
XVII
cały nasz czat
jest w napletkach
najbogatsze
skurwysyny
świata
mogłyby
nimi
pokryć
kilkadziesiąt
swoich
kanap
zamiast
skórą
z
wielorybich
penisów
XVIII
a potem przyjechałeś
i okazało się
że naprawdę
potrafisz
dopieścić
wszystkie
moje
zakamarki
nie
tylko
umysłu
XIX
i
teraz
inna
tęsknota
ja tu
ty tam
po co
ty z nią
ja z nim
nie po to
suczunia składa się z trzydziestu trzech krótkich utworów, napisanych językiem skrajnie współczesnym, slangiem internetowym, erotyką, w zapisie codzienność, tak by wybrzmiała autentycznie i tworzyła jeden poemat. Nie jest książką o seksie, jakby się wydawało, jest o głodzie bliskości, który posługuje się seksem jako językiem.
suczunia nie jest też książką o romansie, tylko o niemożliwości. Połowa wierszy nie powstałaby, gdyby bohaterowie byli razem, bowiem o c z e k i w a n i e jest paliwem tej poezji o tej dwójce ludzi, którzy stale natrafiają na granice: geograficzne, rodzinne, życiowe, czasowe i moralne.
Tom jest nietypowy i bezwstydny. Nie udaje, że miłość w XXI wieku dzieje się wśród róż i księżyca, ona dzieje się na komunikatorach, w telefonach, na czatach, między obowiązkami, a mimo to pozostaje miłością.

