Wojciech Brzoska – pięć wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
***
zagrać w berka z cieniem i w kółko
i krzyżyk ze światem,
układać go w ciągi znaczeń.
moim bratem drzewo,
ale z siostrą niepołączone
lasy.
książki z antykwariatów.
w pudełkach - stosy fotografii.
czy tu i teraz jestem bliżej zera
czy buddyjskiego koła?
kiedy w kółko podlewam.
nie mówię. nie wołam.
***
czym dziś żyje
miasto?
ktoś mówi do telefonu:
z kalifornii wszyscy uciekają dziś
do teksasu.
w kolejce do bankomatu
żebrzący chłopak na moje:
nie, dziękuję ostro reaguje:
do matki se tak mów.
mój ruch jest emerytowanym dzieckiem
w koszulce z panem kleksem.
znów nie żyję
w tych czasach
***
co mnie ze sobą przytula -
zaraz rozdziela.
odbicie twarzy w szybie pociągu
na torach, znikające do zera.
obierać ten sam kierunek mknienia,
odklejając się od siebie samego.
ilu mnie w pędzie było?
kto jaki pozostał, a ilu i jakich
ubyło?
czy też, jak wczoraj, już tylko z tobą
bywam wspólny
ze sobą?
***
siedzieć samotnie w ludzkim gwarze
jak w środku ula.
być pszczołą, patrzącą na ludzi
jak na muchy.
być anonimowo,
jak najbardziej
ze sobą.
jakby postawić krzesło
na skrzyżowaniu
gatunków.
czytać innych z ruchu
skrzydeł.
maszyny do pisania
tak stuka w klawisze,
że ona nie może usłyszeć
siebie.
bez niej –
on sam nie może pisać.
ona już wie, że wojna na świecie
miała swój początek między
mężczyzną, a kobietą.
on, nad przepaścią, zamieszkał
w cudzym życiu, a miał tylko
w języku.
wiersze z tomu Dziesięć tysięcy kroków, Fundacja Kultury AFRONT, Bukowno 2025

