Weronika Stępkowska
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 9 minut temu
Ciemna ek(o)log(i)a
stoimy tutaj, w rozmroku –
myśli (o) ciele,
ale nim jest,
najpierw w ciem mności:
tym niezrozumiałym parciu do świat(ł)a,
potem – w wyłanianiu się
cienicości łań, saren, żubrów,
w końcu zajęczy żar,
wykrzykniesz nie imię a zna mię,
most poznania zbliży się na odległość próżnic,
z oswOIOMu przeniesiemy się na grunt roz łąki –
no u men, a nawet fe! no men, okażą się czymś zupełnie
różnym niż mnie mający podmiot;
czymś jak trzcina, my
śląca za granicę gatunku –
***
a więc muszę ud dawać
do zrozumienia se dna
kiedy dostaję od ciebie roz kosze
roz po – czy nam
potrzebne rzucanie śmierci
rozsuwam przestrzeń w słodki mrok
Niedorzeczność
trzeba otworzyć tę szafę-szachrajkę –
szajkę shy busów, które dowożą milczenie do jęków –
tak powstaje zająknięcie, układa się w sobie jak moher, jak
moth, całkowite zaćmienie lampy, roz
budzenie emo-tików w kąciku
Oka zje mnie, z szafy wyjdą czjornyje rozy,
czarcia zieleń rozmyje (pa!) Lete
***
wyciągam się za uszy z kata toni
tłumaczeń, że to bro-kat
zasypuje mnie po całunkami,
jednak kata liz(ow)anie cudzego po
żądania nie bardzo mnie kręci,
więc kręcę się w kółko patrząc jak kręcisz
(z) coraz inną laską, wybijam
sobie oczy
-wistość przywiązania z głowy,
ja, wolna Elektra, wreszcie dostrzegam cie(r)nie –
rozpoczynam roz ruchy –
Róży
twój płatek nas Kocha
poszarpaną krzywą.
cóż z tego, że twój zamek
na lodzie znów zaciął się w drzwiach;
nie będzie kajania
się do szpiku jawy. w śnie
gach obiecywał,
że się z tobą fahrenhajtnie,
posłusznie kreśliłaś trójkąty
z przytulnym kącikiem
451. sto pni spłonęło tej nocy,
by wytrącić związki
węgla z drżącej dłoni
czasu: witaj, diamentalna!

