Tomasz Pietrzak – pięć wierszy
- Mirek Drabczyk
- 21 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
Dżdżownica
Wolałbym, żeby bóg był dżdżownicą.
Powstałbym na lepszy obraz lepszego
podobieństwa, a nie na obraz małpy,
zgubiła ogniwo, nie na podobieństwo
kręgowca, co ma tak wątły kręgosłup.
Taka dżdżownica – przetnij ją na dwie,
a dwie pójdą pogodzone w dwie strony,
przetnij na cztery, a gleba się użyźni.
Weź dwoje ludzi, a masz ogień wojen.
Weź czterech, a stworzysz pustynię.
Kartografowie
Na ani jednej z map
na Akademii Ekonomicznej
nie widać wojen,
które rozdzierały papier i skórę.
Żadnej z wyrysowanych gór
nie rozerwał ostrzał z okopu,
żadna rzeka w toku
nie zmieniła biegu i żadna
sucha dolina nie stała się
żyzną wyżyną.
Równiny są równo zielone
i nieusłane,
a morza –morzami, nie arenami.
Jeśli jest most, to zespala brzegi
,jeśli port, to stoi otworem
dla wszystkich.
Jednakowo to wygląda
na mapach z dwa tysiące dwudziestego
i tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego roku.
Tak samo kreślili kapitaliści
i komuniści.
Jedni dodali, co było ujęte,
inni ujęli, co dodane,
w kolorową sumę summarum
wierzyć nakazali.
Konferencja pokojowa
Przylecieli, aż popuściły cugle
unijnych norm emisji dwutlenku węgla.
Dwadzieścia siedem samolotów,
plus jeden obrażony, jeden nieproszony
i jeden mający wąty do reszty kołujących
na płycie. Zatrzymali się
w sześciuset sześćdziesięciu sześciu pokojach,
co dało sześćset sześćdziesiąt sześć snów
o potędze. Na powitalnym raucie
wzniesiono trzy toasty – za góry, za rzeki,
za lasy. Wypito tysiąc osiemset piętnaście
kieliszków pinot noir (rocznik ’45).
Pięć osób dało sobie w pysk, trzy rzygnęły.
Wystąpił jeden szeregowiec, który zdał relację
z utraty jednej pachy, jednego oka i trzech palców.
Jedna matka pokazała, jak roni się pięć łez
,a pół dziecka wzruszyło kelnera i puzonistę.
Wbiegł jeden czarny kot – też zdziwiony.
Posypały się mowy, w czasie których
siedem razy mylnie odczytano słowo „pokój” –
co pociągnęło chryję w foyer.
Rano zaś odbyła się debata nad debatą.
W jej trakcie osiem krajów trzasnęło drzwiami,
trzy zatrzasnęły się w klozecie, dwa wyszły
dwa razy, a jednemu spadła korona z głowy.
W końcu jednak – po pięciodaniowym obiedzie –
podpisano Traktat Pokojowy, ciągnący się
przez tysiąc dziewięćset osiemnaście stron.
Cyrylicą zapisano w nim roszczenia
jak ustępstwa oraz wnioski jak przesłanki.
Na rozchodniaczka tysiąc rąk biło brawa
i wręczono pamiątkowe szlafroki od Diora.
Jedna nabita armata nie wypaliła.
Homo Emeritus
Zniedołężniały, obolały, przejrzały –
z tego słabego ssaka już nic nie będzie.
Co przeżył, przeżył, co stoczył, stoczył –
i nic więcej nie powinno mu być dane.
Za dużo ziemi przelał, za dużo mórz
podeptał. Spał na swoich, jadał cudzych.
Pogarbiony, pokrzywiony, wyłysiały
nosi w sobie pamięć wojen i geny zaraz.
Dalej nie pójdzie w tej przemiękłej skórze.
Już nowe wyrosło z liczb i zrozumiało,
czym stare się karmiło. Bądźmy pewni,
że nie pochowa, nie spali, nie przykryje,
odkąd wiadomo, że nie będzie miało rąk,
tych machin, które niosą najczystsze zło.
České dráhy
Wkrótce Polki będą mogły legalnie usuwać ciąże –
oświadczył polityk i umarł na zawiew złego wiatru.
Wkrótce, to znaczy wtedy, kiedy ich koleżanki
Amerykanki montować będą moduły mieszkalne
na Marsie, a koleżanki Arabki zasiądą większością
w Radzie Omanu. Siedem lat tłustych, siedem lat
chudych, siedem suchych, siedem mokrych – widzi
Karo, która zgłębia chiromancję, boże demony i koła.
Chyba, że wcześniej, w końcu zaanektują nas Pepiki.
Polki mają sentyment do Czechów. Moja matka
dwa razy była w Czechach, dwa razy w Ostrawie.
Wracając nocą mówiła, że Czesi są tacy gościnni,
mają czułe i ciepłe dłonie, że dają każdej Kofolę,
lentilky i papier do jedzenia. Niebawem Polki będą
mogły legalnie usuwać ciąże. Póki co z Katowic
do Pragi uruchomiono pospieszny. Jeździć będzie
w dni bez niedzieli i wracać w połowie pusty.

