top of page

Tamara Kamenszain – pięć wierszy

  • 2 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Przeznaczenie


Gdzie będzie to co nastąpi
pytam siebie
podczas gdy to, co zostało w tyle
przypomina
beczkę bez dna
w której niepodobna szukać
wskazówki dla tej przyszłości 
która nadciąga powoli
niczym jedna z tych strzał
które zawsze trafiają w cel
choćby leciały krętą drogą
która w oczach niektórych naiwnych
może wydawać się
błędna.


[Czy mówiłam już o śmierci?]


Czy mówiłam już o śmierci?
Zmarł mój brat
zmarli rodzice
zmarł ojciec moich dzieci
tylu przyjaciół zmarło
a ja mówiłam i mówię że ich już nie ma.
Czy to jest mówienie o śmierci?
Odnotowałam że odeszli
zadedykowałam im książki nazywałam ich
po imieniu aż dotarło do mnie
że nikt mi nie odpowiada.
Czy to jest mówienie o śmierci?
Próbowałam wszystkiego co się dało
upierałam się przy cudzych refrenach
„pod spodem jestem ja” „pod spodem jestem ja”
ale Pizarnik już się urodziła
pogrzebana Alejandra Alejandra
kazała się tak nazywać od dziecka
i to dopiero jest mówienie o śmierci.
Ja ją tylko cytuję
bo urodziłam się w pewnym pokoleniu
a to nie jest mówienie o śmierci
jeśli ciało kroczy samotnie
uginać się z innymi pod naporem czasu
to literacki sport:
„Życie i śmierć były 
W zeszycie w linie”.


[Ojciec moich dzieci]


Ojciec moich dzieci
był człowiekiem słowa
umierając mówił pielęgniarkom
kiedy go pytały jak się czuje
oto jestem w stanie błogosławionym.
Mistrz sztuki mówienia
niespodziewanie z zaskoczenia
tego czego nikt nigdy nie chce usłyszeć 
ten mężczyzna właśnie odchodził
by powić własną śmierć. 
Ale jak mówić o jego śmierci
skoro moje dzieci moje oczy ich oczy
utkwione w przeszłości patrzą w przyszłość
oni którzy urodzili się w pokoleniu
w którym reality show budzi strach
oni z pewnością chcą wiedziećczy to prawda czy kłamstwo
co wypisuje matka. 
Jak więc mówić o śmierci
nie umarłszy wprzód? A kiedy oni będą odliczać mój czas
czas ich ojca znów ich nawiedzi
a inne żałoby inne sny
ponownie przeżywanego dzieciństwa umocnią ich
do życia na zewnątrz daleko
od mojego zeszytu w linie.  
Dlatego ze względu na nich mówię:
nie mówiłam i nie sądzę bym mówiła
przynajmniej na razie.


[Nigdy nie opowiedziałam tego żadnemu z moich terapeutów]


Nigdy nie opowiedziałam tego żadnemu z moich terapeutów:
w żydowskiej szkole podstawowej oglądaliśmy co roku
ten sam film o nazistowskich obozach koncentracyjnych
ten w którym żywe trupy kopią dół
następnie wrzucają do niego kości swoich zmarłych
a potem jeszcze są zmuszani
by wepchnąć tam samych siebie samobójcy z cudzej ręki
tych którzy ich rozstrzeliwują by przez swą lekkość spadali
nie zasłużywszy na taki los.
Nie wiem ale do dziś gdy taksówkarz mówi
coś o Żydach milknę
by przypadkiem w lusterku wstecznym nie odkrył
że i ja stoję na krawędzi tego dołu. 
Dlatego nie zabieram głosu dlatego ukrywam się
za pierwszą osobą.


[Nie jestem terapeutką ani nie zamierzam być wieczną pacjentką]


Nie jestem terapeutką ani nie zamierzam być wieczną pacjentką
a jednak
wiem że chcę przestać się analizować ale nie wiem jak
i wiem także że w pewnym momencie
powinnam zamknąć tę książkę i też nie wiem jak
chyba że zakończenie 
spadnie niczym dojrzały owoc
i uderzy w głowę kogoś kto wreszciebędzie tędy przechodził.

z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak








Tamara Kamenszain (1947–2021) — argentyńska poetka, eseistka i wykładowczyni uniwersytecka.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page