Szymon Kantorski – trzy wiersze
- 30 mar
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 31 mar
Oslo, 4.12
– Maciejowi Krajewskiemu
nie mogę przejść obojętnie
wino w kultowej odsłonie,
lukrecja, kawa z posypką
ale przechodzę, nie wiem
dlaczego śpisz wywrócony
na lewą stronę, tuż obok
nieodwołane loty, ciemne
puste bramki, wszystko
co jest po tamtej stronie
Noc
w ostatnim rozdziale
z wyrwaną stroną i spisem treści
jasna piszczel latarni
opada na dno światła
nie śpię
według misternie ułożonego planu
odsuwam krzesło
wchodzę na stół
okręcam się
w porcelanowym labiryncie
dla zabicia czasu
czytam z ruchu warg
to chyba koniec pewnej epoki
zupełnie przypadkowy popielec
sami, swoi
grudzień, jak zwykle
zacina się w deszczu.
dym
w szczelinach klatki
zęby, kłaki.
żadnych obcych
tylko sami,
swoi. nocna zmiana za barem
reszta się wydaje.
Meskalina, 2017

