Sylvan Chabaud – sześć wierszy
- Miroslaw Drabczyk
- 28 wrz
- 2 minut(y) czytania
Belaud
Z twojego więzienia wyniosłeś muzyczny klucz,
karnawał sonetów, by
otworzyć drzwi języka
i dać nam snopy - z chwil
podobnych do kwiatów z miotły
na festynach w de-z-Ais.
Winobrania
Silny zapach wyciśniętych winogron
wypełnił ulice miasteczka.
Czas winobrania,
kraj nasz drży i pulsuje
jaką winną żyłą.
Jesteśmy na morzu wina,
traktory ruszają w kierunku winnic
jak statki odbijające od brzegu.
Ty, Montpeirós,
jesteś czerwoną wyspą
pośród wrześniowych fal.
Narodziny
Dla Alaïs
Wyobraź sobie, że gwiazdy rodzą się tak,
jak światło, popiół i wiatry,
jak ciepło, krew i pot,
jak bezmiar obietnicy od słońca.
Wyobraź sobie, że masz tyle jutra,
ile soli jest w morzu,
i że jesteś nowym światem,
nieskończoną siłą wszechświata, się rozszerzającego.
Jesteś w moich dłoniach
i życie rozbrzmiewa wszędzie:
jak jaki hojny deszcz.
Wyobraź sobie, że gwiazdy robią to samo –
gdy się rodzą, że muszą zagrać tę wiosenną muzykę,
ten głęboki śpiew życia, co się właśnie zaczyna.
Rap
Ze strachu wydaje mi się, że wszystko nie tak,
a chcę jakieś przejść ten wieczór.
Podkręcam więc dźwięk starych, zapomnianych kawałków rapu,
tej poezji ostatniej, która ma jakiś sens.
Zagubione wiersze na trzasku winylu,
cykl sampla podkreśla tylko pieśni styl,
wszystko się staje jaśniejsze.
Augal
Augal to biały gwiazdozbiór,
niebieskie słońce
na końcu koła,
co się toczy po płaskowyżu, zalanym światłem.
Wszystko się miesza
– niebo, bezkres, koło i śnieg – tam,
na szczycie Sewennów.
Życie płonie wszędzie,
tysiące galaktyk
skręcają się w nierzeczy mojego bycia;
Pierwotny ocean zdaje się wracać
aż do wysuszonych zatok
na zboczach Montpeirós,
w dole, w morzu winnic,
gdzie odradzają się
skamieniałe ostrygi.
Augal to biały gwiazdozbiór,
biała wyspa w rzece nieba.
Roztrzaskanie
(Grota Krowy, Laròca)
U wejścia do groty
zarysowany grzbiet zwierzęcia,
które nigdy nie zniknęło,
daje nam znak.
Drobne i kruche piękno
prostego rysunku:
linia podąża za kształtem skały.
W dole rzeka wciąż drąży wąwóz.
Trwamy w milczeniu –i może trochę bardziej żywi, bo
jak niby opisać
muzykę dłoni na wygładzonej skale?
przełożył Krzysztof Katkowski

