Stefan Jurkowski – pięć wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Niezrozumiałe
jakimi drogami mostami pomostami
przyszłaś objawić mu uzdrawiającą
obecność jasnych światów skąd jesteś
napowietrzna wodna nierzeczywista
jakimi drogami mostami pomostami
szedł z punktów do punktów
by uciekać z każdego miejsca
które naznaczył
iluzoryczny i chwiejny
jego cień
zostawiać opustoszałe mieszkania
nienakręcone zegary prześwietlone
fotografie ściemniałe
obrazy na ścianach
słońce
blond
Odkrywanie
mój dom stoi na dworze
– dziecięce zdziwienie
domki z klocków które budowałem
stoją przecież w pokoju
dziś patrzę na mój dom:
– dorosłe zdziwienie – stoi w kosmicznym
pokoju niedostrzegalne ściany
kpią z wiedzy i wyobraźni
naigrywają się z mojej niepewności
cichnie jaśnieje
ciemnieje szumi –
nade mną
strop
nie-
skończony?
Noc – świt
rozwija się to co było
zwija się to co jest
spod ziemi wychodzą ścięte dawno drzewa
nieistniejące domy
tworzą się cegła po cegle
idę ulicami:
towarowa marszałkowska (wtedy duracza)
stary i nowy rynek kościelna
nad wartą gospoda zawsze przepełniona
górnośląska – do szkoły
idzie kolumna dzieci
wśród nich ja daleki od dzisiaj
radosny chłopiec
matka prowadzi mnie za rękę
o świcie
budzi mnie próżnia
Minimalistycznie
zrobić co trzeba
więcej czego nie trzeba
nawet
posadzić drzewo
choć nie wiadomo gdzie
nie zbudować domu
za to spłodzić syna
to zawsze łatwiejsze od murowania
a i materiał tańszy
teraz
przeglądać stare fotografie rozmyślać
o zależnościach i na tak zwanym
łańcuchu pokoleń
wyć
przy wynajętej budzie
W przestrzeniach
nie widzę ciebie słyszę
pieśni
przez chmury ziemię deszcze
słowa które rozumiem lecz nie umiem powtórzyć
słowa jednorazowe
nie wiem
jaka odległość nas dzieli
warszawa poznań wrocław
może paryż lub jakaś afrykańska wioska
– słyszę
wieje wiatr
wzmaga się ruch uliczny
dźwięki o wielu ostrzach
obcinają mi uszy

