Raymond Carver – sześć wierszy
- 29 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 30 gru 2025
Menuet
Jasne poranki.
Dni, kiedy tak wiele chcę, niczego nie chcę.
Nic więcej, oprócz tego życia. W zaciszu,
nie mam ochoty nikogo widzieć.
Chyba, że tę dziewczynę w czółenkach
z brylantami jak gwiazdy
na czubkach jej bottes de dance
tańczącą menueta -
zapomniany taniec.
Menuet. Tańczyła go
tak nienagannie.
Na swój tylko sposób.
Towarzystwo
Zbudziłem się dziś rano gdy
z szyb spływał deszcz. I wyczułem
że już dłuższy czas
wybierałem miernotę i
wybór był mój. Albo zwykłą łatwiznę.
Zamiast cennego. Albo trudnego.
Ten styl myślenia zdarzał mi się
gdy byłem sam od wielu dni.
Jak dziś. Całe godziny spędzone
we własnym głupawym towarzystwie.
Godzina za godziną
całkiem jak ciasny pokój.
Plus skrawek dywanu, żeby zrobić krok.
Obibok
Ci lepsi od nas, mieli dobrze
w zadbanych domkach z kanalizacją
z Lincolnem, albo Cadillakiem na podjeździe.
Leniwi się wstydzili swojej biedy
ich pordzewiałe Fordy Pinto
pierdziały bez tłumików.
Lata lecą.
Wszyscy i wszystko idzie na wymianę
ale to całkiem jasne -
nigdy nie lubiłem chodzić do roboty.
Zawsze lubiłem się obijać
i w tym widziałem cały sens.
Lubiłem całymi godzinami
siedzieć w fotelu na werandzie
nie robiąc nic
poprawiając kapelusz na bakier
pijąc Bud Light
Co w tym złego?
zaciągając się Camelem bez filtra
spluwając na boki
Coś tam strugając scyzorykiem.
Przeszkadza to komuś?
Czasami szczując psy na króliki.
Spróbuj kiedyś.
Czasami wołając do przechodzącego -
blond grubasa - jak ja sam
- Hej! skąd ja cię znam?
A nie: Kim będziesz jak dorośniesz, chłopcze?
Coś nie tak
Coś się dzieje ze mną
o ile mogę ufać zmysłom
to nie jest jakieś
kolejne marudzenie, skarbie.
Ciągle jestem więźniem
swojej starej skóry
czystych idei i ambitnych pragnień;
a propos, zdrowy, czysty kutas -
ponad wszystko
alas, moje stopy zaczynają
mi podpowiadać rzeczy
o nich samych
o ich związkach
z rękoma, sercem, wzrokiem.
Coś się dzieje ze mną
chciałbym zapytać cię
czy kiedyś czułaś coś takiego
ale dziś w nocy, niestety
jesteś już daleko i nie myślę
żebyś usłyszała jakąś znaczną
zmianę w moim głosie.
Coś się dzieje ze mną
i nie zdziw się jeśli
budząc się pewnego ranka
w jasnym włoskim słońcu
spojrzysz w moją stronę i
odkryjesz obcą kobietę
zamiast mnie, albo gorzej
jakiegoś posiwiałego starca
piszącego wiersz
kogoś komu brak słów
kto tylko porusza ustami
próbując
coś ci powiedzieć
Dla jasności
Nuncjusz papieski, John Burchard donosi
że spędzono tuziny klaczy
i ogierów, na dziedziniec Watykanu
by Papież Aleksander VI wraz z córką
Lukrecją Borgia mogli przyglądać się z balkonu
końskiemu kryciu - copulatio, w dole -
“parskając śmiechem z rozbawienia”.
Po przedstawieniu, po napojach i owocach
zaczekali, aż brat Lukrecji, Caesar
zastrzelił tuzin bezbronnych rzezimieszków
zagnanych na ten sam dziedziniec.
Pamiętaj o tym, ile razy trafisz na
słówko Renaissance, lub nazwisko Borgia.
Nie wiem co tym sądzić
dziś rankiem. Odłożę to na potem.
Tak jak myślałem, przejdę się na spacer,
może zobaczę te same dwa bociany
były tam z nami wiosną, opodal skarpy
i czuliśmy świeżość w odosobnieniu
nie poganiani, bez
przymusu.
Sprzedawca Encyklopedii
Dla niego, rozmowa, jest misterium
ginącym, niebywałym kunsztem. Uśmiechnięty
na przemian, pół żmija
a pół Oberfuhrer. “Wyczuć właściwy
moment, ot - cały sekret.”
Z niedużej teczki wyjmuje
mapy pół świata
wulkanów, pustyń, oceanów
listy, podobiznę Mona Lizy
wszystko tam jest, wszystko
dla ciekawych, co
otwierają, uchylają, albo
trzaskają drzwiami.
Wieczorami, sam w motelu
coś tam je, czyta gazetę z pożądaniem
co zaczyna się i kończy na opuszkach palców
ogląda kanał dla dorosłych.
Bóg nie istnieje,
a rozmowa jest kunsztem na wymarciu.
przełożył Jerzy Bartonezz

