top of page

Raquel Jodorowsky – pięć wierszy

1 dzień temu
2 minut(y) czytania

Trzeba by

Trzeba by dzień
oglądał nasze kości
Wznieśmy nagą miłość
ku słońcu które się rodzi
Nie boję się pokazać 
ciała które w nas mieszka
tym którzy przechodzą
i domyślają się
naszej nędzy
Twarzą w twarz mówię ci
że we mnie nie istnieje już
żadna cudowna tajemnica
Gdyż dzień
odsłania głębię
słów co kłamią


Człowiek jest zwierzęciem

Człowiek jest zwierzęciem które się śmieje
albo zwierzęciem które płacze
lecz kiedy jest
człowiekiem który myśli? 
Bo jeśli tak dalej pójdzie
uczynią z tego świata
architekturę końca. 
Partie polityczne
które wznoszą cokoły
jednemu ruchowi tak a innemu nie.
Jednoocy poeci! 
Ważne by objąć świat
z tej i tamtej strony
z gniewu i miłości 
i przełknąć prawdę ich kłamstw
i kłamstwa ich prawdy. 
Nie życie podzielone
na prawicę i lewicę
lecz całość potu
jedność wysiłku
Zjednoczonego. 
Dajcie nam chociaż czas
mali ludzie z wścieklizną
wodzowie sztandarów
byśmy na waszych zmurszałych mózgach posadzić mogli 
nasze piękne płcie
dajcie nam zerwać cugle ludom
by pognały na oślep
jak szczęśliwe konie po ziemi.


Tu jesteśmy

Tu jesteśmy czarne matki
skamieniałe
jak rzadki okaz
z innych epok.
Choć te słowa
nie mogą zmienić
decyzji mężczyzn
którzy trzymają ludy
w cieniu.

Tu jesteśmy potężne kobiety
otoczone dręczycielami
obrócone w popiół
ręką mężczyzny.
Gdzie ma zakwitnąć nasza rodzina 
jeśli zatruwa się życie
na Pacyfiku
jeśli wysadzają przestrzeń
rozrywają powietrze wyimaginowanych smoków
jeśli rozstrajają śniegi Biegunów
a wraz z nimi głębiny ziemi?

Gdzie karmić uśmiech dzieci 
martwymi rybami, martwymi roślinami, martwym powietrzem
pokarmem zatrutym
włosami, skórą, kolorem oczu
zatrutym
radością życia zatrutą. 
Skoro żadne z moich słów
nie może niczego zmienić.

Tu się rozpadam
nie biorąc udziału 
ani nie będąc poetką zaangażowaną
po żadnej ze stron tych umysłów 
niszczących
moje pokolenia na ziemi.


Tajemnica

Minął wiek.
Pewnego dnia ktoś podniesie
porzucony kamień
by zbadać
Przeszłość świata.
A tam pod spodem, w cieniu 
będzie mój wiersz.
Nikt nie zdoła go powtórzyć.
Na ziemi, nowi ludzie
nowe dźwięki, nowi poeci
będą pracować i śpiewać.
Tak też moje łzy pozostaną
na wieki tajemnicą.
A ja będę szczęśliwa, z moją samotną boleścią
w wierszu który nie można już zatruć.
Niewymawialna, nieistniejąca
Dziedzicząca jedynie ciężar kamieni… 


Pożegnanie 

Dokąd odeszłaś miłości?
Oddycham już tylko dymem
Z pożaru mych kości
Gdzie schować głowę
Kiedy nic nam już nie pozostało
W tej spirali żył
Kiedy siła życiowa
Odziana w krew
Już nie promienieje.

Ach zbiegły gościu
Niczym szlachetny kasztan
Byłeś
Dziś jesteś ogniem który nie płonie
Który odszedł na rozmowę
Z zapomnieniem.
I teraz uwięziona
W sieci istnienia
W obliczu dni życia
I dni śmierci
Które biegną razem
Tym samym korytarzem.
Co czynić, co uczynię.
Tylko w pieśniach aniołów
Być może znajdę
Odpowiedź…

z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak










Raquel Lea Jodorowsky Prullansky (1927–2011) — chilijska poetka, pisarka i malarka. Od początku lat pięćdziesiątych mieszkała w Peru.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page