Rafał Gawron – pięć wierszy
- Miroslaw Drabczyk
- 27 wrz
- 2 minut(y) czytania
Mamy
Więcej księżniczek w telefonie na wyciągnięcie ręki niż szejk na oazie
Królowie umarli by z nadmiaru a power bank byłby zapięty do konia
trzymają nas za uzdę i obracają jak chcą chociaż nas nie stać nawet obok
Dlatego siedzimy z wypiętym tyłkiem do ściany i patrzymy by nikt nie widział gdzie błądzą
oczy które nie mają swojego miejsca nawet pomiędzy udami
Pyk pyk
Sformułowany tłum kula śnieżna nabiera tempa nabiera różnorodności
Demokracja traci grunt w ringu dzieją się zaplanowane cuda
chłop bije babę sędziuje arbiter wszystko jest opłacone publiczność piszczy
prawa telewizyjne sprzedane wyrok pobicia sprawiedliwy uznany
Firma zrywa kontrakt pięści biją dalej w rękawiczkach się nie klaszcze tęczowa parodia
Dionizos nie udaje ukrzyżowania krzyżuje szyki wyznawcom
przecież ma swój pokój w centrum Europy skąd oburzenie zaprawdę powiadam nie wiem
Bandaż
krzyże ustawione szeregiem jeden przed drugim
drugi przed ostatnim wyglądają jak schody do wolności
przez schody piekła przynieś mi jego rękę
błagam nie mam nogi to rozkaz to ja wnętrze czy ktoś mnie słyszy?
Teatr
Gdzie jest moja mąż ta co chodzi męskim krokiem damskim kroczem
Gdzie jest moja mąż ta co biust ma z przodu a oczy z tyłu pleców
Gdzie jest moja mąż co kradnie męskie spodnie co kradnie kobiecy oddech
Gdzie jest moja mąż ta co ubiera tył na przód górę na dół i leży odłogiem z zaciśniętą dłonią
do zgniatania ta co gdyby mogła karmiła by dzieci piersią od lewej trybuny sejmowej po
prawą stronę senatu przez pryzmat kandydatów na prezydenta
Ani
to góra Ani to anioł
Co tak wyrywa ręce z kieszeni i kładzie na inne ciepłe dłonie które
były zimne nonszalanckie projektowanie
Utopijne dawanie nadziei z grymasem jak gzyms opadającym
jak powieka do człowieka który jest kobietą

