Rafał Gatny – cztery wiersze
2 dni temu
1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 godzin temu
rano
wieczorem układam rano
koszula
spodnie
klucze dokładnie tam
gdzie ręka będzie ich szukać
rano nie podejmuję decyzji
woda
sranie
ubranie
herbata
fizjologia pamięta
kolejność
wszystko po kolei
mnie na końcu
przez pierwsze minuty
wydobywam się z siebie
jedno uruchamia drugie
nie mam nic do ustalenia
potem już idzie
buty
schody
ulica
przystanek
praca
wszystko przygotowane wcześniej
żebym o tej porze
nie musiał wymyślać siebie
od lat działa
a ja nadal wierzę
że któregoś dnia
jebnie ten kierat
i wystrzeli mnie w kosmos
bez planu
na następny dzień
świadectwo
kierowniku poratuj
przecież cię stać
na odrobinę niedoskonałości
za piątaka mogę nawet świadczyć
wszystko się na tej
i nawet pod tą ziemią
ładnie ułoży
przyłączę się do twoich snów
a jeśli opłacisz
opłaczę przyszłe dni
za ciebie
kierowniku
solo fotka na insta
stoję tyłem na tle mgły
żeby było wiadomo
że coś przeżyłem
twarz by tylko zepsuła
fajną pop metaforę
zgrobuniepowstanie
jesteś tragicznie blisko wszystkich
(uzasadnione uogólnienie)
zdając sobie z tego sprawę
chciałbym w czystej koszuli
wystąpić jako nieśmiertelny interwał
ale czas na jej wypranie taki konkretny
idziesz tak tragicznie blisko
w sumie irytuje mnie to jak zbyt gorące
lato na które przecież czekałem
jestem rozpalony chłodzę
spojrzenie o nagrobek
przez chwilę nie wierzę
w jej obietnice

