top of page

Radosław Wiśniewski – Sorry, taki mamy mental, mental, hare, hare

2 dni temu
9 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 11 godzin temu


[…]
Czuję ból w całym
ciele, podskórne dzieciństwo.
Rozbieraj się. Ale za co. Rozbieraj się,
ty już wiesz za co.
[...]
(Karol Maliszewski, Wstyd. miasteczko górnicze czeka swojego końca)

1.
Znam je dobrze, a ono zna mnie. Podskórne dzieciństwo.
Bicie linijką, wskaźnikiem od mapy i tak żeby nie było
śladów, czasem po rękach od wewnętrznej strony. Skąd
one to wiedziały, te wszystkie nauczycielki w miastach,

2.

wsiach, miasteczkach? Czy były jakieś szkolenia z tego
jak skutecznie bić dzieci tak, żeby się nie skarżyły? Czy
była to wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie
kolejnym paniom, bo biły głównie panie, albowiem

3.

panowie byli i są mniejszością na wstępnym etapie
nauczania - kto wie, gdyby lepiej im płacono, piękniej
kuszono - może bili by i oni, z większą siłą, mniej się
przejmując tym by nie zostawiać śladów, chociaż bez

4.

powodu, bo przecież w domu często słyszało się po
wpierdolu w szkole – widać ci się należało, a byli tacy
co odbierali w domu premię górską pasem, kablem od
żelazka. Zapytacie dlaczego bito kablem od żelazka,

5.

a nie od telewizora? Otóż kabel od żelazka był elastyczny
i bardziej bolało, a po za tym żelazko było tańsze i łatwiej
dostępne w gospodarce niedoborów. Kabel od telewizora
był raczej sztywny, a sam telewizor był jak bóg ojciec

6.

i można w nim było mecz obejrzeć albo defiladę z okazji
rocznicy PRL albo pielgrzymkę papieską. Nie pamiętam
też czy ktoś dostał kiedyś przewodem od prodiża, o którym
wspomniał w sarkastycznym poście Łukasz Najder.
7.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
7.
Ale zaczynało się jednak nie od kabla, ale w przedszkolu
na woreczkach z zaszytym suszonym grochem na którym
się klęczało twarzą do ściany z rękami do góry. Pamiętam
jak się nazywała pani przedszkolanka która nas ustawiała
8.
twarzą do ściany i obowiązkowo z rękami do góry
na woreczkach z suszonym grochem. Wiesia. Pani
Wiesia. Nie pamiętam co jeszcze nam robiła, ale
na pewno miała wiele metod dyscyplinowania dzieci.
9.
Ta jedna się zapisała w pamięci czterolatka, ale na pewno
Pani Wiesia była podobna do setek, tysięcy przedszkolanek
swoich czasów. Przedszkolanek, wychowawców kolonijnych,
wuefistów, wuefistek, nauczycieli biologii, rosyjskiego, fizyki,
10.
chemii, matematyki, księży katechetów, sióstr zakonnych, babć,
dziadków, dozorców, woźnych, działkowców, wujków, tatów,
mamuś. Albowiem katalog osób mających prawo podnieść
i spuścić na ciebie rękę był szeroki, zdałoby się nieskończony.
11.
I kiedy niektórych dorosłych pałowało czasem MO, ORMO
albo ZOMO, nam miał prawo pierdolnąć w zasadzie każdy
dorosły, bo widać się należało, bo taki był nasz święty mental.
hare mental, hare mental, mental, mental, hare, hare
12.
A na przykład takie wykręcanie ucha przez dorosłego to nawet
nie była kara, to nie było nic, co domagałoby się opowieści,
chociaż pamiętam dobrze ból wykręconego ucha i stężoną furię,
bezlitosną kalkulację, jaka była potrzebna by prawidłowo wykonać
13.
kręcenie ucha. To nie było takie łatwe, weź złap gnoja za ucho
i podnieś go tak, żeby stał na palcach ledwo, ledwo sięgając ziemi,
żeby kiedy go za ucho pociągniesz drobił na paluszkach za tobą,
a nie urwij mu tego ucha pedagogu bo przecież nie wolno
14.
zostawiać śladów. No, spróbuj teraz jeden z drugim, no, spróbuj.
Jakiej energii, gęstej od nienawiści potrzeba dobyć z głębin ducha,
i ciała pedagogicznego, żeby gnoja nauczyć moresu. Jeszcze ich
widzę - Tomka, Jacka, Oliwę, Saszkę, a nawet siebie jak trzymani
15.
wprawnie za ucho potulnie drobimy kroczkami za nauczycielką biologii,
wuefistą, chemicą, dyrektorką. A ucho długo po zwolnieniu uchwytu
było czerwone, czasem puchło, czasem gorzej się słyszało przez czas
jakiś, czasem bywało, że ta i owa pani w zapale naderwała skórkę,

16.
tak się mówiło „skórkę”, żeby nie było, że po prostu jedna z drugą
była o krok od urwania dziecku ucha, ale nikt przecież nie robił afery,
bowiem kręcenie ucha to był akt przezroczysty, albowiem widać ci
się należało, rozbieraj się, za co, już ty wiesz za co, śpiewaj, śpiewaj,
17.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare.
18.
Od bicia gorszy był chyba strach przed biciem, czekanie na bicie,
przekonanie o nieuniknionym biciu i idące ze strachem poniżenie,
mrowienie w okolicy kości ogonowej, ścisk w żołądku, płytki oddech
i to poczucie bycia przerażonym workiem ze skóry pełnym gówna.
19.
Najgorsze były łzy, których nie dało się wypłakać. Bo jak cię biją,
jak na ciebie plują, jak ciebie wyzywają do szmat, jak to się staje
normą, po jakimś czasie przestajesz płakać. Uznajesz, że tak jest
było i będzie i nie warto. Płacze się wtedy, kiedy płacz jest syreną
20.
alarmową, że dzieje się coś niezwykle złego, ale kiedy na alarm
który ponawiany jest kilka razy dziennie nie przybywa dzielna
załoga G – przestajesz sygnalizować, chcesz po prostu przetrwać
normę, a oprócz bicia czy kręcenia ucha było też i szarpanie
21.
za włosy i było bardzo dobre, bo nie zostawiało śladów. I to była
norma nawet jeżeli w ręce zostawało czasem wychowawcy,
zwanemu opiekunem, kilka niesfornych, nawet jeżeli w jednym
czy drugim domu, szkole, bidulu, sanatorium - zdarzało się to
22.
zbyt często. Bo co to znaczy, że zdarzało się zbyt często? Co to
znaczy, że bywało za mocno? Naderwanie ucha? Bo miałeś potem
kilka cebulek włosowych na głowie mniej? Widać ci się należało,
do wesela się zagoi i umówmy się, że nie powiemy o tym mamie.
23.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
24.
To co to znaczy zbyt często, co to znaczy, że za mocno, za dużo
może wiedziała dziewczynka, z której śmialiśmy się na podwórku,
bo sikała gdzie popadnie i zawsze miała poplamioną sukienkę.
I pamiętam, że zawsze i wszędzie z tym cholernym misiem



z urwaną plastikową łapką, w wyniku czego misio łapek miał trzy,
a nie cztery. Do dzisiaj nie wiem ile łapek w dorosłym życiu miała
osikana dziewczynka z podwórka, z której się śmialiśmy, chociaż
dzisiaj ze wszystkich sił chciałbym ją przytulić, a nie wiem nawet
26.
czy dożyła tej dorosłości, czy, jak to mówią posłowie polskiej prawicy,
mimo tego, że była bita – wyszła na ludzi? A może została kolejną
panią od kręcenia ucha, żeby raz to nie ktoś jej ale ona komuś, tu i na
zawsze na wieki wieków, za tę sukienkę, za sikanie gdzie popadnie?
27.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
28.
Biliśmy się też między sobą skoro i nas bili inni, którzy byli akurat
od nas starsi, ważniejsi, wyżej w hierarchii i teraz ciężko cokolwiek
odpamiętać, przywołać, a już najmniej to, co dotyczy ciebie samego.
Bo premii górskiej kablem to nigdy nie dostałeś, więc Łukasz Najder
29.
może cię zapytać skąd wiesz że to był raczej kabel od żelazka, a nie
od telewizora czy prodiża, skąd wiesz że pasem, a nie sznurkiem?
Łukasz daj spokój, kto wie jeszcze co to był prodiż, sam już prawie
nie pamiętam, poza tym, że pamiętam poczucie bycia szmatą,
30.
śmieciem, chociaż to się wypiera, wypiera, wypycha, byle prędzej
byle dalej, wczepieni w burty potrzaskane, nim ciało całkiem się
zanurzy w cisze bezdenną lat. Zostaje dziewczynka która sikała
pod siebie i tylko czasem bawiła się spokojnie z młodszymi
31.
dziećmi w piaskownicy. Tym najmłodszym nic nie przeszkadzało.
Same sikały pod siebie. A mnie było głupio, ale nie umiałem zrobić
nic wbrew własnej hordzie, więc pewnego razu zaniosłem jej zabawki
pod drzwi, bo wiedziałem gdzie mieszka, zadzwoniłem i uciekłem.
32.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
33.
Dzisiaj myślę, że ktoś ją musiał krzywdzić. Może za karę że się zsikała
ktoś ją wstawiał pod zimny prysznic? Może ktoś ją bił przewodem od
żelazka? Od telewizora? Od prodiża? Albo robił coś gorszego? To nie
są pytania, to nie są stwierdzenia. A to tylko jedna dziewczynka, której

34.
winny jestem "przepraszam"i chwilę wspólnego płaczu, a której
imienia ani nazwiska nie pamiętam i nie wiem czy nie powiększyła
grona aniołków, których wyobrażeniami tak łatwo zasłania się świat
poniżanych dzieci, gwałconych dzieci, przerażonych dzieci, bitych
35.
dzieci, zabitych dzieci. Aniołków wyobrażonych jak mali służący,
lokaje tych wszystkich boziów, jezusków, maryjek którzy obojętnie
patrzyli i patrzą ze swoich wysokości na tę dziewczynkę i na setki
takich dzieci jak ośmioletni Kamil, który zanim umarł pod piecem
36.
miał złamaną rękę, był poobijany na twarzy, ale przecież chodził
do szkoły, brudny, ciągnąc za sobą tę bezwładną rękę i próbował się
uczyć. Tylko po to, żeby kolejny raz zebrać wpierdol od konkubenta
pod okiem matki, oszczanego ze strachu rodzeństwa, żeby być
37.
polanym wrzątkiem, żeby być poparzonym na węglowym piecu
i leżeć pięć dni bez pomocy pod tym piecem. Morze nasze morze,
będziem ciebie wiernie strzec mamy rozkaz cię utrzymać albo
na dnie twoim lec, pod piec, pod piec, pod piec, pod piec – tak
38.
to się śpiewało na koloniach, przekręcając słowa. I Kamil legł
pod piecem, a cały tabun wszystko wynagradzających jezusków
patrzył na niego i czekał spokojnie aż powiększy grono aniołków.
Może to był już ten stan kiedy nie płaczesz. Te łzy są w środku.
39.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
40.
Zbierają się w osierdziu, gdzieś w osoczu, w puchlinie. I jasna myśl
skrajem mózgu kłusuje, który podobno ma zapisane wszystkie razy,
kiedy oberwałeś, bo podobno możesz nie pamiętać, ale uderzenie
w ciało odbija się odpowiednią blizną na mózgu, tam od uderzenia
41.
podobno obumiera kilka komórek i już tak zostaje, zatem skrajem
tego mózgu myśl jasna biegła kłusem, że ten cały jezus umierał
na krzyżu kilka godzin. Długo, ale wiedział, że to za grzechy
całej ludzkości. I mógł wierzyć, że po trzech dniach zmartwychwstanie.
42.
Kamil umierał bez tej nadziei, i nie kilka godzin, ale kilka dni
bo człowieka nie jest łatwo zabić. A dziecko to w ogóle trudno
zabić - tyle w nim życia. Kamil podobno nic nie mówił, ale pokazywał
że dzieje się coś złego, co przekracza jego świat, czyli granice jego
43.
języka. Ale każdym razem zwracano go na warsztat oprawcy jak
niesforny mebel do domu niewoli, udręki i śmierci ostatecznej.
Umierał dłużej niż jezus, może bardziej ze strachu, bo strach
jest dużo gorszy niż ból jak dostaniesz, jak to się mówiło "w skórę",
44.
chociaż ślady strachu zostają pod skórą, razy w skórę zapisują się
w strukturach martwych komórek w mózgu, jak wspomniałem.
Ból mija ale strach jest z tobą zawsze. Kamil umierał zatem bez
nadziei i za nic czy może raczej za polski mental? Ten mental?
45.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
46.
Mental w którym święty jest węzeł małżeński, nawet gdy jest
węzłem zaciśniętym na szyi najsłabszego osobnika w stadzie.
Mental w którym święta jest rodzina i nie ma z niej wyjścia,
albowiem jest systemem zamkniętym, milczącym na zewnątrz
47.
i zarazem elastycznym jak pokrowiec z gumy. Nie wybierałeś
jej i z niej nie wyjdziesz a ona z ciebie, należysz do niej, jesteś
jej, może ci zrobić wszystko. Mental w którym dziecko jest
własnością rodziców jak piec węglowy, (powtarzajcie to wytrwale
48.
– mental mental hare hare) Za ten mental, poprzez ten mental,
z tym mentalem i w zgodzie z tym mentalem - Kamil umarł.
Dołączył do grona kilkudziesięciu polskich aniołków, które
rokrocznie zasila pokoje domu ojca jezusa. I znowu kolejny
49.
minister edukacji poburczy, że wszystko było jak trzeba, a
dziecko zabiła patologia rodziny w której nie było dosyć
wartości chrześcijańskich. A premier polski przez wielkie „ha”,
poczuje się w obowiązku zaznaczyć, że on jest za karą śmierci.
50.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
51.
I jeszcze minister sprawiedliwości też powie, że jest za karą śmierci.
Tak jakby zabicie kogokolwiek rozwiązywało problem dzieci bitych
w czterech ścianach, dzieci sikających ze strachu, dzieci, które legły
pod piecem, dzieci znalezionych w beczkach na kapustę, albo
52.
Szymona z Będzina znalezionego z dziurą w brzuchu w stawie
koło Rybnika. Tak jakby lincz - a kara śmierci jest linczem, mój
książę - mógł oddalić od nas winę, za to, że to znowu się stało.
Tak jakby lincz miał moc zagłuszenia wszystkich momentów
53.
kiedy czułeś się przerażonym workiem ze skóry wypełnionym gównem.
Albowiem jedno lincz pewnie daje to poczucie triumfu, spełnionego
odwetu, nie w swojej sprawie, ale symbolicznie w każdej. Owieczki
już milczą? Zbysiu? Przemku? Mateuszu? Andrzejku? Powiecie mi
54.
zaraz, że was bito i dlatego wyrośliście na porządnych ludzi? Załóżmy,
że to prawda, odważne założenie, załóżmy, że tak jest. A co jeżeli wam
powiem, że może jest tak, że tak samo wy, jak i ja, jak i moi rodzice i ich
rodzice wyrośli pomimo tego? Byliśmy bici, poniżani przez pokolenie,
55.
które także było bite i poniżane przez starsze pokolenie, a tamto było
jeszcze bardziej bite i poniżane . W tamtym pokoleniu wystawienie
przed drzwi domu dwulatka z rowerkiem i walizeczką, żeby dać mu
nauczkę było anegdotą rodzinną i świetną historią do opowiadania
56.
na urodzinach cioci, mamy, babci, chociaż dwulatek dobijał się
do drzwi domu, który był jego domem, jedynym znanym domem,
nie mogąc uwierzyć że wyrzucono go za drobne przewinienie z
walizeczką, rowerkiem i poleceniem by już nigdy nie wracał.
57.
pewnie dlatego kręcenie ucha to dla nas było nic, to całe bicie,
popychanie, szturchanie, poniżanie dzieci, bo nas bijący sami
byli bici a teraz żeby stanąć w obronie bitego dziecka najpierw
musielibyśmy stanąć we własnej obronie i powiedzieć nie.
58.
hare mental, hare mental
mental mental hare hare
59
Nie mieliście prawa - wujku, mamo, dziadku, babciu, tato, bracie,
kuzynie, profesorze, księże katecheto. Z tego, że was bito bardziej
nie wynikało prawo do bicia mnie, Nie i nie. Nie mieliście prawa.
Nie miałaś prawa. Nie miałeś prawa. Powtórz to jeszcze raz.
60.
Przy stole na imieninach u cioci, na przyjęciu komunijnym, na
chrzcinach, na wigilii, nad grobem ojca, matki, babci, wujka,
na weselu, stypie, imprezie klasowej po latach wstań i powiedz to
głośno – biliście mnie i czułem się jak przerażony worek ze skóry
61.
wypełniony gównem, ale oto teraz występuję w obronie tamtego
dzieciaka, którego noszę w sobie, obitego i sponiewieranego i mówię
wam, pamiętam, a teraz wy sobie z tym radźcie, że wiem, że pamiętam.
Powtarzajcie to, powtarzajcie wytrwale mental, mental hare, hare,
62.
macie szansę, powiedzcie coś, "przepraszam" mental, mental jego
mać bicie, poniżanie, popychanie, szturchanie, polewanie wrzątkiem,
polewanie zimną wodą, zabijanie wigilijnego karpia o brzeg wanny,
bo inaczej nie będzie wigilii hare, hare - to wszystko są paciorki
64.
jednego różańca, mental, mental nas trzyma za gardło, to Kamil
spod pieca, to Levine wyłowiona ze Świsłoczy, to człowiek ze złamaną
nogą spod granicznego płotu, i człowiek wiszący za złamana nogę
na granicznym płocie i kobieta w ciąży przerzucana przez druty
65.
za ręce i nogi zanim płot postawili. To wszystko są paciorki różańca,
módlcie się, módlcie się wytrwale, mental, mental, hare hare, idźcie
i powiedzcie swoim zmarłym, swoim żywym - koniec z tym, będziemy
to rwać od dzisiaj, od teraz zaśpiewamy razem z chórami
66.
niebios jebać mental, hare, hare jebać mental hare, hare,
jebać, jebać i się nie bać.








Radosław Wiśniewski (ur. 1974) – animator, promotor literatury piszący wiersze, prozę, wyżywający się publicystycznie pracownik hurtowni urządzeń niskoprądowych.


     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page