Radosław Wiśniewski – Bany ukraińskie (23)
- Mirek Drabczyk
- 29 gru 2025
- 8 minut(y) czytania
Dzień 116. Ukraiński dzień Taty (19 czerwca 2022)
Trzecia niedziela czerwca. Ukraiński dzień ojca. Brak przełamujących doniesień z frontu. Myślę o tym chłopcu, który szedł płacząc przez polską granicę. Telewizje pokazywały go bez przerwy. Był luty, może początek marca. Wiem, że mama i babcia się odnalazły i chłopiec się odnalazł, ale ilu nie odnalazło nikogo ze swoich bliskich?
Myślę o Włodku Taniuku z Buczy. Czy dalej przynosi na grób swojej mamy soczki w kartonikach i konserwy, żeby już nigdy nie zaznała głodu?
Dwa albo trzy dni przed ukraińskim dniem ojca pojawiło się w internecie trzydziestosekundowe nagranie z powrotu Taty do ukraińskiego domu. Chłopczyk rzuca hulajnogę i wspina się na tatę, jak na najwyższą górę, a tata jest wielki, ogromny, chłopiec go obejmuje, głaszcze po plecach, tata wrócił cały. Szczęście.
I myślę o tych dzieciach, do których tata już nie wróci. Które zostaną z tą swoją hulajnogą, psem przy nodze, kotkiem na rękach, ale bez taty.
Myślę obrazami, więc zawsze widzę chłopca. Pewnie dlatego, że córcia już duża, ma kilkanaście lat, obejmie jakoś resztę życia, do chłopaka jeździ sama przez pół Polski. W zasadzie całą. Dzisiaj pomyliła pociągi, ale zimna krew, spokój, opanowanie, żadnej paniki. Byle co ją nie zdruzgocze.
Ale synek, synek jeszcze jest mały, drobny, pięćset razy dziennie pyta - tato? a narysujesz mi? a zrobisz mi? a pomożesz? klocek mi się zaciął, a nalejesz mi wody do basenu? a obejrzymy sobie jutro drugą część gwiezdnych wojen? tato?
I wiem, że mam u chłopca wielki kredyt zaufania i on chyba wierzy w moją niezniszczalność, powtarza z uporem i radością zdanie jakie sam powiedział, kiedy miał dwa, może dwa i pół roku. Siedzieliśmy w ciemnym przedpokoju i chłopczyk opowiadał swoim językiem z czym mu się taka noc, ciemność kojarzy. I to zdanie, to była puenta opowieści o strasznych rzeczach, które czają się w nocy. A brzmiało to tak - głosem dwu, może dwu i pół latka:
- A ja nie boje wika, nie boje moka - bo jete ja i mój tata!
Tak jakby tata załatwiał dowolnego wilka lub smoka pierdnięciem względnie donośnym beknięciem. Jakbym miał wytłumaczyć się synowi z własnej śmierci? Albo z tego, że tym razem nie dałem rady go obronić. A przecież wierzył, że kiedy jete ja i mój tata to nie ma się czego bać.
Chciałbym ile się da podtrzymać to poczucie bezpieczeństwa u chłopca. Uczyli mnie na psychologii, że to poczucie, które na wejściu w życie daje rodzic formuje tę niezniszczalną, wewnętrzną siłę, podpiera fundamentalne przekonanie, że warto żyć i warto się bić, zmagać z życiem, kluczowe poczucie sensu. Żeby to w chłopcu umocnić nie potrzebuję do tego żyć wiecznie, potrzebuję jeszcze paru lat.
Ale jestem polskim tatą. Nie muszę iść na front. Mam wybór.
A brak doniesień z frontów nie oznacza nic poza brakiem doniesień. Brakiem informacji która się do nas przebija. No bo ile razy można powtarzać, że w rejonie tej a tej wioski sytuacja jest niejasna, a tamta znowu przeszła z rąk do rąk?
Za każdym razem kiedy taka wioska przechodzi albo nie przechodzi z rąk do rąk - któryś chłopiec, dziewczynka zostaje bez taty. Na zawsze sam, sama z tą hulajnogą, psem, kotkiem, plecakiem z Hello Kitty czy Spidermanem.
Brak doniesień w ukraiński dzień ojca. Chociaż to niemożliwe, wiem, życzę wam chłopaki, wracajcie do domu żywi, cali. Ze wszystkich sił - nie dajcie się zabić. To moje życzenia od ojca dla ojców. Mądrzejsze się nie napisały. Wybaczcie.
Dzień 117 i przedświt dnia 118 albo Projekt Traktatu Pokojowego (20/21 czerwca 2022)
" We haven’t the proper facilities to take you all prisoner! Sorry! […] We'd like to, but we can't accept your surrender! Was there anything else? "
(Major Harry Carlyle , "A Bridge too far")
Litwa zablokowała tranzyt przez swoje terytorium towarów na które obowiązują sankcje z i do obwodu Kaliningradzkiego czyli do dawnego Królewca, wokół którego Stalin wyrysował linijką w 1945 buforową strefę po kilkadziesiąt kilometrów w każda stronę. Teraz już tylko morzem można cokolwiek tam dostarczyć, bo europejska przestrzeń powietrzna jest w zasadzie zamknięta dla rosyjskich samolotów. W odpowiedzi MSZ Rosji wezwało Litwę do natychmiastowego zniesienia zakazu tranzytu towarów do obwodu kaliningradzkiego.
W Chersoniu do restauracji wpadł ktoś uzbrojony w broń maszynową i przejechał serią po trzech umundurowanych okupantach siedzących przy stoliku, Dwóch nie żyje, jeden ranny.
Ukraińskie wojsko idące od zachodu podobno coraz bliżej Chersonia.
Koleżeństwo od OSINT-u puściło dzisiaj film z magistrali kolejowej w głębi mordoru, w okolicach Irkucka. Jechał tam pociąg wiozący z dalekiego wschodu czołgi na lorach - zapewne w stronę Rostowa albo Biełgorodu. Pilni policzyli. Było 11 czołgów T-80BW, czyli może nie najnowszych, ale i nie rupieci i ponad 20 stareńkich T-62.
Kolega prowadzący profil „Ukraina: wojna” napisał, że nie jest w stanie już policzyć eksplodujących wokół linii frontu składów amunicji i paliwa. Orczych składów. Ja w tym czuję robotę polskich krabów, może też francuskich Caesarów. Skoro kolega, który analizuje każdą wieść z Ukrainy już nie umie się doliczyć ile to tych składów wyleciało ostatnio w powietrze, to musi być grubo.
Pisałem ostatnio o Kazachstanie, że jego prezydent o trudnym do wymówienia imieniu powiedział, że nigdy nie uzna bieda-państewek putinowskich na terytorium Ukrainy? No to zrobiło się jeszcze śmieszniej. Chanat zablokował eksport kazachskiej ropy. W odpowiedzi Kazachstan zatrzymał łącznie 1700 wagonów z moskiewskim węglem.
Kupiłem popcorn i czekam na ciąg dalszy.
Za to Pani Zacharowa, rzeczniczka chanatu podobno przestała pić. I zdaje się, że zwalczyła picie metodą moich kumpli z liceum, którzy z kolei z palenia gandzi leczyli się tankowanie jabola. Im się udawało, czemu by Zacharowej w drugą stronę nie miałoby się udać? Zatem przestała pić i się sztachnęła, ale chyba za ostro. Zdjęła chmurkę i poszło jej tak, publicznie:
- Ukraina, którą znaliśmy w granicach, które kiedyś były, już nie istnieje i nigdy więcej nie będzie istnieć. To oczywiste. Jeśli chodzi o referenda, o których się mówi, to jest to sprawa mieszkańców regionów, których ta sprawa dotyczy.
Skoro było jej wolno, to i ja wciągnąłem głęboko nocne powietrze do płuc i pomyślałem, że pora rozważyć traktat pokojowy, napisać go zanim zważą się losy wojny i mieć w pogotowiu, jakby co. Tak działa na mnie tlen w dużych ilościach. Zaciągnąłem się tlenem i myśli jakoś same popłynęły niczym strumień, potok górski co to się nie zdumiewa, że w dół spływa.
I wyszło coś takiego:
Po pierwsze zatem chanat moskiewski musi uznać, że dokonał nielegalnej i niesprowokowanej inwazji na kraj sąsiedni.
To będzie precedens. W kolejce do podpisania podobnych traktatów stoi już Gruzja, Mołdawia.
Po drugie - wszyscy uznają Ukrainę w granicach określonych w memorandum budapesztańskim z 1994 roku, bez żadnych ograniczeń co do wchodzenia lub wychodzenia z sojuszy politycznych, gospodarczych lub wojskowych z pełnym prawem do dysponowania swoim terytorium i wszelkim potencjałem wynikającym z bycia niepodległym państwem.
Chanat oczywiście też może sobie wchodzić w dowolne sojusze wojskowe i gospodarcze, jeżeli tylko ktoś będzie go chciał. Bo ja wiem, może Wenezuela, może Korea Północna, Syria Asada, póki ten rzeźnik rządzi? Nie bądź gnidom, poczuj fridom - jak mawiała kumpela.
Chanat w ramach reperacji wojennych wyda Ukrainie wszystkie bazy wojskowe na Krymie wraz z wyposażeniem i częścią Floty Czarnomorskiej. W ramach reperacji wojennych wyda ze swoich składów uzbrojenia także ekwiwalentną ilość uzbrojenia aby uzupełnić ubytki sprzętowe w armii ukraińskiej w tym lotnictwie, wojskach obrony powietrznej i rakietowych.
Reperacje za straty cywilne dopuszczone są do wypłat w naturze – poprzez dostarczenie Ukrainie elementów infrastruktury ciężkiej do odbudowy przemysłu, taboru klejowego, infrastruktury drogowej, kolejowej, energetycznej, portowej i morskiej.
Most krymski zostaje zamieniony na most zwodzony, przy czym kołowrotek zostaje oddany w zarząd władzom ukraińskim.
Reszta reperacji wojennych, która nie może być wypłacona w naturze zostanie wypłacona w środkach finansowych pochodzących z zamrożonych aktywów federacji rosyjskiej w walutach zagranicznych i w złocie.
Zostaną wypłacone finansowe odszkodowania wszystkim ofiarom oraz rodzinom ofiar wojny, ze szczególnym uwzględnieniem ofiar cywilnych i począwszy od roku 2014.
Zostaną także wypłacone przez federację zadośćuczynienia własnym obywatelom i ich rodzinom powołanym do walki w zbrodniczej, nielegalnej i niesprowokowanej inwazji na Ukrainę.
Zostaną wydani stronie ukraińskiej lub międzynarodowemu wymiarowi sprawiedliwości wszyscy podejrzani o popełnienie zbrodni wojennych lub zbrodni przeciwko ludzkości bez względu na piastowane stanowisko.
Okręg Kaliningradzki zostanie ustanowiony Wolnym Miastem Królewiec we wspólnym zarządzie Rady Aliantów, ONZ i UE a po upływie 99 lat zostanie w nim ogłoszony plebiscyt odnośnie dalszych losów.
Republika Naddniestrza zostanie ogłoszona międzynarodowym skansenem radzieckim i wstęp do niej będzie możliwy tylko po wykupieniu ważnego biletu uprawniającego do oglądania ekspozycji i oddana pod zarząd UNESCO.
Chanat będzie zmuszony wycofać się ze wszystkich swoich zagranicznych baz i otrzyma zakaz na 99 lat używania sił zbrojnych w jakichkolwiek misjach poza swoimi granicami, nie wyłączając misji UN.
Sankcje na chanat zostaną utrzymane do czasu całkowitego wypełnienia postanowień traktatu pokojowego, a znoszone mogą być jedynie częściowo dla usprawnienia procesu wypłaty reperacji wojennych.
Chanat zostanie pozbawiony prawa do rozbudowy i odnowy potencjału jądrowego, zakazany będzie z nią wszelki handel podzespołami i sprzętem mogącym posłużyć do tworzenia nowych generacji głowic nuklearnych i środków ich przenoszenia.
Chanat rosyjski zostanie zmuszony do wpisania do konstytucji wyłącznie obronnego charakteru swoich sił zbrojnych i zakazane zostanie rozwijanie wszelkich doktryn oraz prowadzenie ćwiczeń według tych doktryn, przewidujących jakiekolwiek prewencyjne działania poza granicami chanatu.
Zdejmowanie sankcji będzie postępować w miarę przyłączania kolejnych milionów Rosjan i Rosjanek do sieci kanalizacyjnej i montażu dolnopłuków w mieszkaniach.
Po napisaniu ostatniego zdania wypuściłem wreszcie powietrze z płuc. Miałem mroczki przed oczyma.
- Amen - powiedziałem na głos, wiedząc, że oznacza to tyle, co
"niech tak się stanie", "niech tak będzie".
Powietrze w płucach zrobiło swoje. Szumiało mi mocno w głowie gdy patrzyłem na blady brzask nad Kiełczowem przełamujący się z ciemnością i powtórzyłem jeszcze raz:
- Amen, amen, amen
A potem dodałem, bo świtało:
- Слава Україні
Noc z dnia 118 na 119. Podawajcie to dalej, podawajcie wytrwale (21/22 czerwca 2022)
Zatem powiadasz mój książę, że siedem niemieckich haubic wreszcie dojechało do Ukrainy? Ba. Niemiecki rząd opublikował generalną listę rzeczy jakimi wsparł armię ukraińską. Są tam racje żywnościowe, są autobusy, samochody osobowe, nawet szpital polowy, są zestawy archiwalnych rakiet "Strieła", podobno w 1/3 nie nadawały się do użytku, no ale były i hełmów było już ze dwadzieścia tysięcy. No i siedem haubic samobieżnych.
Nie było tam czołgów, transporterów piechoty, ale było siedem haubic samobieżnych. Siedem. Czy to mało? Czy ktokolwiek, kto toczy śmiertelny bój powie, że to mało?
A czy te dziesięć kolimatorów, które miękko odbiło się od moich rąk dzisiaj rano, to dużo czy mało? Szczególnie jeżeli weźmie się pod uwagę, że one tylko odbiły się od moich rąk, nie mam żadnych praw do nich bo to koledzy, koleżanki załatwiali pieniądze, koledzy, koleżanki zawiozą niebawem odbiorcom, a sam kolimator nie strzela tylko emituje taką zabawną kropkę. Zieloną lub czerwoną. Sprawdziliśmy - tak jest, można ją przesunąć w jedną lub drugą stronę, sprawić, żeby była większa, albo mniejsza, jaśniejsza lub ciemniejsza.
I wiem jedno, że poczucie bezsilności jest kłamstwem podrzucanym przez złego ducha. Do tego, żeby coś zrobić nie jest potrzebna rozległa wiedza, świadomość sytuacyjna, informacja o tym czy orcze hordy przeszły przez rzekę czy nie. Potrzeba woli.
Gdzie wola, tam i droga. Czyje to zdanie było? Gaston Rebuffat? Czy jednak Mallory, który miał zostawić zdjęcie żony na Evereście?
To nie znaczy, że nie masz prawa cieszyć się życiem, śpiewem ptaków, zabawą z dziećmi, dobrym filmem czy dobrym winem albo dobrą muzyką. Nie. To chodzi o to, żeby dodać do tego coś jeszcze. Czasem coś drobnego. I dodawać wytrwale, dzień po dniu.
Cieszę się, że siedem niemieckich haubic już jest w Ukrainie.
Cieszę się że dziesięć naszych kolimatorów do nich niebawem dołączy. Wprawdzie my jesteśmy grupą kilkudziesięciu znajomych a za haubicami stoi całe państwo niemieckie, ale każdy orze jak może i jak chce. Przecież gdzie wola tam i droga, prawda panie Scholz?
Tymczasem. Aby. Aby do przodu jak pisał niegdyś poeta.
Dzień 124. Powrót z Pragi (26 czerwca 2022)
Zatem wróciliśmy z Pragi. Miękko. Z upału w upał. Wysiadamy a tutaj na tablicy odjazdów autobus z Wrocławia do M e l i t o p o l a. Tak, tego pod chwilową rosyjską okupacją. Pomyślałem, że to piękny gest, mocny i cichy, stanowczy, ale nie wołający o uwagę. Taka cicha zaciętość, taka nasza mała solidarność, małe my, na wojnie z wielkim złem. Po prostu, ktoś w komercyjnej firmie autobusowej powiedział cicho
- nichuja.
I to było piękne. I wiem, że ten autobus na razie nie dojeżdża do Melitopola, ale jedzie pewnie tak daleko jak się da. I to jest siła, moc i wytrwanie jakie musi stać za naszymi kiedy będą chwilowo musieli oddać pewnie niejedno miasto. Boże chroń kierowcę jadącego od wczoraj do Melitopola. Daj mu kiedyś tam naprawdę dojechać. Z naszą, naszych "Krabów", siedmiu niemieckich Panzerhaubic i trzech niemieckich HIMARS-ów pomocą,
amen.

