Radosław Biniek – trzy wiersze
- 29 mar
- 1 minut(y) czytania
Srebrzy się
zawisła nad nami gilotyna nocy
głowy będą spadać jak gwiazdy
ułożą się brukiem
w drodze do księżyca
nastawiasz analogową płytę
zadźwięczy nam zrobi tatuaż na sercu
to może być Tom Waits na przedmieściu
pijane pianino ale musi być
w tym wilk
koniecznie
dobrze trafić do ciebie
w takim świetle
i patrzeć jak
kwitną na tobie
paprocie
Modlitwa
nie uchronisz mnie przed wolnymi rodnikami
ani przed pijanym kierowcą przed spadającym
meteorytem przed szybkością mej złej myśli
nie uchronisz
ale tej oto nocy
możesz mnie uchronić przed jutrem
są chwile z kroplami rtęci drgające z rozkoszy
noce tysiąca i jednej myśli
Wiersz mnie nocą
przeczytaj mnie wolno
łapiąc oddech pomiędzy wersami
domyśl się znaków schowanych w pomrukach
odgadnij mnie szeptem
zrób krok do przodu po każdej strofie
wypatruj metafor w ślepych zaułkach
adoptuj mnie cicho
epitetem przytul apostrofę
popłacz onomatopeją w głąb siebie
zapomnij mnie szybko
jak wzmiankę we wczorajszej gazecie
elipsą mi zostań jak plamką na niebie

