Przemysław Walczak – trzy wiersze
- Mirek Drabczyk
- 21 godzin temu
- 1 minut(y) czytania
***
lato zawsze wzmaga
woń zużytych ciał, zanim spadnie
na nas endogenna zima, a mróz
wyrzeźbi w niej krótkie dni.
odetchniemy radioaktywnym
dymem i pójdziemy za krokami
nocy po horyzont smutku.
niech tak będzie.
Wspominam
obrazy zachodów słońca
z lat dzieciństwa, kolor odbitego
w kałużach nieba nad drogą
krajową numer osiem.
zmęczone kobiety handlujące ruskim
barachłem, ich włosy pachnące
pierestrojką.
przekładam to z dziecięcego języka,
lepiej tłumaczył świat.
Tamto lato
któregoś tam roku było inne
niż zwykle, może takie samo. długo
gasnące wieczory obiecywały upalne noce
i pierwsze niepowodzenia. Tamtego lata
rzucaliśmy kamieniami do rzeki tak
jakbyśmy chcieli, żeby tonęły w wodzie
wraz z naszym smutkiem.

