Przemysław Kantorski - pięć wierszy
2 dni temu
1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 godzin temu
woda
pół roku
budziło mi się
słońce - w złotym
piasku, jestem dziś
trochę inny, wiem
pomieszałem się z
ciszą, zamieszkałem
w niej - bliżej brzegu
nic
nie ma Nic
jest tylko
obrzęk nóg
jest ciężar
krótkiego życia
są słowa
które padają
wzdłuż drogi
cena
pęknięcia
mogą zostać
przecież bryła
żyje, tylko sufit
trzeba odnowić
niech będzie biały
jak plastikowy worek
do okrycia kości
na palcach
ciążą mi lata
powieki zapadają
się ku korytarzom
wyrytym blisko oczu
ukryj się ze mną
na palcach i ustach
magnolia
dotknąłem
jeszcze raz
przedostatni
beży i błękitów
białych kwiatów
przemarzniętych
chyląc się ku nocy

