Piotr Smolak – Brutality show (fragment)
- Mirek Drabczyk
- 21 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
W AGD na promocji
na wyprzedaży zakupiłem androida za bezcen
wersja żeńska z gwarancją na trzy lata
podobna do wszystkich i do nikogo
(egzemplarz z twarzą tegorocznej miss uniwersum
kosztuje sześć razy tyle)
nie jest to najnowszy model ale nie narzekam
lateks w najlepszym gatunku
miseczka C i uduchowione spojrzenie
(byłbym zapomniał: brak zbędnych kabli)
reasumując
wyjątkowe nogi przykręcone do wyjątkowej pupy
i aerodynamiczny kształt cokolwiek to oznacza
wieczorami opowiada o dramaturgii brytyjskiej
albo streszcza podstawy logoterapii
rano przynosi śniadanie do łóżka
i wykonuje utwór z szeroko pojętej klasyki
względnie ścieżkę dźwiękową z kultowego horroru
na celowniku mam jeszcze wersję męską
do której można ściągnąć dodatki
m. in. tryb prawnika
psychiatry
instruktora sztuk walki
oraz stand upera z programem o modelce
która znajduje swoje upalone niemowlę
na taśmie produkcyjnej w fabryce aut hybrydowych
istnieje też możliwość aktualizacji
do doradcy duchowego dowolnego wyznania
za odpowiednią dopłatą
Finita la commedia
Na wernisażu poznałem Chinkę na wysokich obcasach
Która oblała winem obraz
Zbyt wyjątkowa by pozwolić jej odejść
Nawet w Mieście Aniołów byłaby w pierwszej trójce
Szepnęła że ma na imię Ling Siu
I ruszyliśmy na poszukiwanie mniej zatłoczonego lokalu
Po krótkiej podróży trafiliśmy na spelunkę
Przed którą toczyła się bójka z zastosowaniem noża
Lecz w środku idealnie
Za konsolą DJ z Londynu
Na parkiecie bizneswoman z opalenizną
Blondynka z wyższej półki w stylowych okularach
I jeszcze jedna którą widziałem na gali MMA
Gdy stąpała z numerkiem w blasku fleszy na ringu
Natomiast konkurencja ograniczona do minimum:
Lider boys bandu w krzykliwym makijażu
Blokersi dyskutujący o wyższości kokainy nad kofeiną
Typ o wyglądzie wykładowcy inżynierii lądowej z nadwagą
Podsuwałem Ling Siu drinki
Za które każdy barman dałby pokroić się na kawałki
Zamawiałem utwory
Po które każdy MC udałby się bez namysłu do piekła
Zajmowałem rozmową w którą wplatałem cytaty
Z Marka Aureliusza i markiza de Sade
Na koniec rzuciłem że złożę wszechświat u jej stóp
I nie wiem jak do tego doszło
Na skutek jakiego zbiegu okoliczności
Może za sprawą poczucia humoru Stworzyciela nieba i ziemi
Może pod wpływem położenia planet
Whatever
Wyszedłem z facetem
Ona mi się podobała lecz on jeszcze bardziej
Pani od polskiego
to takie trywialne zakochać się w pani od polskiego
gdy tyle dziewcząt w obcisłych strojach
rozpuszcza włosy na korytarzu
takie niemodne
wręcz faux pas
w Europie szalała zamieć
opozycjoniści i oprawcy dążyli do ostatecznej okupacji
i wtedy wszystko się stało
zaoferowała mi świat jaki Bóg mógłby stworzyć
jedynie po kilku głębszych
po spożyciu substancji o jakich dealerom się nie śniło
zaoferowała surrealizm zamiast socrealizmu
odwdzięczyłem się portretem na dachu szkoły
(Mona Liza wygląda przy nim jak służebnica pańska
która ceruje żagle i karmi psy na Arce Noego)
odwdzięczyłem się papugą która śpiewała o Lili Marleen
jednak nic nie trwa wiecznie - zwłaszcza romans
który nie wydostał się poza ramy nakreślone przez wyobraźnię
zamieć w Europie dobiegła końca
opozycjoniści i oprawcy doprowadzili do ostatecznego rozłamu
i zwiększenia liczby obywatelki którzy nie chcą umierać za rząd
opuściłem mury liceum i zagrałem w sztuce o handlarzu
który ukrywał w czarnej walizce cień Chrystusa
zaspałem na samolot użyty w ataku na World Trade Center
odkryłem że ciągle wracam na start zamiast zmierzać do mety
pani od polskiego pochowała męża
(ofiarę bezdusznego ustroju i substancji smolistych)
zapisała córkę na francuski
(po namyśle na chiński i arabski)
przełożyła dzieła poety który zginął z ręki snajpera
na stopniach teatru na początku powstania
teraz oczekuje na przeprawę przez Styks
obok pielęgniarki z pejczem i neurochirurga
którego auto wpadło w poślizg i wbiło się w mur
a ja nie mogę zapomnieć jak napisała na tablicy
wszystkie drogi wiodą do Auschwitz lecz ani jedna do Rzymu
Coincidentia oppositorum
uczennica znana z okładki almanachu o sztuce
chce stworzyć obraz o jakim nikt jeszcze nie śnił
o jakim nikt nie słyszał
chińskie nietoperze klęczą przed plutonem egzekucyjnym
i przesuwają w łapkach różaniec
żongluje pomysłami przed wciąż nietkniętym płótnem
zapożycza temat ze snu krzywdzonej przez męża sąsiadki:
mnich całuje manekina z wystawy w godzinach szczytu
obraca pędzel w palcach jak nóż
przechodzi atelier po przekątnej
potem załamanie nerwowe
stworzyć obraz jedyny w swoim rodzaju
stworzyć taki obraz i umrzeć!
wciąga noskiem małe co nieco i maluje trzęsienie ziemi
napędzane krwią cyferblaty a po krótkim namyśle...
...mężczyznę w czarnym płaszczu w kropli deszczu za oknem
sąsiadka stuka do drzwi
mężczyzna uchyla melonik
pani wybaczy że niepokoję ale czy nie powinienem raczej
unosić się w przestworzach pośród zbłąkanych dusz?
na świat należy spoglądać z właściwej perspektywy
odpowiedź nie nadchodzi i nigdy nie nadejdzie
uczennica muska skronie koniuszkami zmęczonych palców
kroplę przełyka ptak
okno przymyka wiatr namalowany w ostatniej chwili
melonik turla się po chodniku
przecina plac targowy
wchodzi w kolizję z klaunem który jeździ na starym bicyklu
uczennica z sąsiadką idą nocą do cyrku

