Miłka O. Malzahn – Dziennik Zmian (31)
2 dni temu
1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 godzin temu
Kuchnia. Zwykła, codzienna przestrzeń, w której zawsze coś stuka, szumi woda, a w garnku podskakują wekowane słoje. Miejsce, gdzie jedzenie jest rozmową — czasem jedyną, na jaką nas stać.
A potem z tego kuchennego rytmu nagle wyłania się wiersz. Taki prosto z życia, o dłoniach samotności, o staraniach o miłości. O czasie, gdy zostaje pusty stół, stygnąca woda i ciasto schnące pod palcami jak stary papier. To krótka, poetycka impresja o przemijaniu, o niewidzialnym kobiecym trudzie i o miłości, która zamyka się w fałdach ciasta. O świecie naszych mam i babć, który powoli wysycha na naszych oczach.

