Miłka O. Malzahn – Dziennik zmian (29)
- 1 dzień temu
- 1 minut(y) czytania
Na koniec tego literackiego sezonu opowieść – bardzo serio. Bo pytam o nasze ludzkie "razem", o solidaryzowanie się. Pytam z perspektywy „Polski B”, gdzie przetrwanie od dekad jest sztuką zależności i cichego heroizmu na pograniczu kultur, gdzie solidarność traci swój pomnikowy ciężar. Ale staje się gestem: herbatą, kanapką, uważnością. Kobiecą, codzienną pracą sklejania tego, co pęka.
To jest solidaryzowanie się według kobiet. To są te drobne codzienne gesty, które rzadziej trafiają na pomniki, a częściej to są listy zakupów, listy rozmaitych dyżurów, tam pomocy takiej po prostu. Kiedy myślę o tym, czy my ludzie się ze sobą dogadamy w tej epoce zmian, to myślę o kobietach, które sklejają codzienność, zanim wymyśli się w ogóle jakieś eleganckie słowo i naukowe określenie na to sklejanie świata.
W czasie rozpadu i lęku wspólnota okazuje się prostą zgodą: by choć trochę ulżyć sobie nawzajem w ciężarze istnienia – bo, jak przypomina Tischner, "człowiek jest człowiekowi potrzebny, żeby być człowiekiem".
To jest fragment wzruszającego cyklu podcastowego Kobiety z Kiedyś.

