top of page

Miłka O. Malzahn – Dziennik zmian (27)

  • 28 kwi
  • 1 minut(y) czytania

Przepis na poranek


Wysysam poranek z szarego nieba, z wyblakłych bloków, zapijam go gorzką kawą. Potem obrabiam ten materiał w sobie – precyzyjnie, nieśpiesznie, aż zacznie rosnąć w siłę. Wtedy świat wiruje jak dyskotekowa kula, rzucając na ściany jasne „zajączki”. Kiedy już rozbłyśnie na dobre, zamieniam w światło cały dzień.  - to mój przepis.

Ale zanim to nastąpi, trzeba się przeturlać przez tę kruchą granicę. Od głośnego budzika, który kroi mój świat na część dzienną i część nocną, do pierwszego łyka kawy. To codzienne wyzwanie – próba zharmonizowania nocy z nadchodzącą jawą. Pytam czasem  znajomych o przepis na to przejście "z - w", szukając punktów oparcia w cudzej uważności.

Jola podarowała mi taki obraz: „Mój poranek wstał cicho. Skradał się zza framugi, wskoczył na parapet i nie zaśpiewał. Niebo zaszumiało”. Ten bezgłośny skok poranka na parapet pokazuje, jak wiele dzieje się w ciszy, zanim zacznie się hałas dnia.

Z kolei dla Hanny przepisem na świt jest dobra rozmowa przy kawie – ta z mężem przy stole lub ta szybka, wymieniona ze znajomymi w biegu, która sprawia, że od razu robi się pysznie.

Przywróćmy porankom ich właściwy rytm i znaczenie. Bo to, jak otwierasz oczy i jak witasz pierwsze światło, nadaje ton całej reszcie Twojego świata. Bo poranek to nie tylko czas – to materiał, który czeka, żeby nadać mu kształt.










Miłka O. Malzahn – zajmuje się filozofią oraz dźwiękiem. Jest dziennikarką, pisze książki z pogranicza gatunków. Moderuje spotkania z artystami, podróżnikami, pisarzami i regularnie prowadzi muzyczne programy w Radiu Białystok.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page