Miłka O. Malzahn – Dziennik Zmian (26)
- 29 mar
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 31 mar
Noc i śnienie
Śpię dla śnienia. To tam prowadzę alternatywne życie, którego pamięć pozwala mi przekraczać bariery logiki w „realu”. Mam w sobie pamięć światów sprawiających, że codzienność – ta ludzka i liniowa – zyskuje nagle kilka dodatkowych wymiarów.
Przeżywam sny równie mocno jak rzeczywistość namacalną. Nie zatracam się w nich, ale namierzam tematy, które kierują mnie do tego, co „poza”. Mam do śnienia głęboki szacunek.. A śnienie to też - ciało. I ruch. Ruch, elastyczność, dowód na bycie - życie, które jest też przygotowaniem do nocy. Gdy wchodzimy w mrok, ciało zastyga w bezpiecznym paraliżu fazy REM, a to pozwala sercu i oddechowi nadążać za intensywnością wizji. Magia :)
To szalenie poetycki proces, ale w konkretnym wymiarze. Jak pisał Carlos Castaneda w Sztuce śnienia: Poprzez śnienie możemy postrzegać inne światy... czuć, jak otwiera ono dla nas inne wymiary. Don Juan uczył go, że śnienie to nie wyobraźnia, lecz realny proces w ciele i świadomość w umyśle.
Przywróćmy więc snom ich poczesne miejsce w naszej codzienności. Przywróćmy im noc. Choć to określenie brzmi nieco retro – pasuje tu idealnie. Bo noc to nie tylko odpoczynek, to brama.

