Miłka O. Malzahn – Dziennik Zmian (23)
- Mirek Drabczyk
- 29 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Jaka jest siła piosenki i czy bardowie jeszcze istnieją? Po co są w tym świecie zanurzonym w SUNO, algorytmach i sprytnych strategiach na socialach? To pytanie wraca do mnie coraz częściej.
Pewnego wieczoru rozmawiam z Leszkiem Wójtowiczem, poetą, pieśniarzem, bardem Solidarności i jednym z filarów Piwnicy pod Baranami. Siedzimy tuż po koncercie, kiedy w powietrzu nadal krąży zmęczony śmiech, refreny i pojedyncze westchnienia publiczności. Gdzieś tu jest dawny Kraków. Gdzieś tu jest świat pełen piosenek literackich do ostatniej kropli krwi, nasyconych wieloma warstwami znaczeń, z którymi nie poradziłby sobie algorytm facebooka.
To nie jest tradycyjna rozmowa o karierze ani wspomnieniach, tylko o tym, czy autorska piosenka jeszcze może komukolwiek pomóc „poukładać w głowie” świat, który przyspieszył. Leszek mówi spokojnie, bez wielkich słów, że bycie po prostu przyzwoitym człowiekiem bywa dziś formą buntu – i że właśnie od takich cichych buntów zaczyna się zmiana.

