Miłka O. Malzahn – Dziennik zmian (22)
- Mirek Drabczyk
- 22 godziny temu
- 1 minut(y) czytania
Tej jesieni i tej zimy – składam nowy cykl. Taki, w którym poranna kawa gada – bardziej jak czarownica w kuchni, niż jak napój z reklamy. To są czary-mary znad filiżanki: trochę pary i trochę piany, a między łykiem, a łykiem pojawia się poetyckość zwyczajności, ta cicha magia talerza, okna, swetra, mokrego grudniowego poranka...
Zapraszam do tych krótkich impresji – mikro felietonów, w których kawa zamienia codzienność w coś, co można dotknąć słowem, a potem sobie wypić.

