top of page

Małgorzata Borzeszkowska – cztery wiersze

  • 29 mar
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 mar


Perseidy

dzień się zatapia w morzu
lato powoli tonie
czepia się jeszcze brzytwy horyzontu,
nocą spadną Perseidy,
a każda zrzuci na ciepłą jeszcze ziemię jedno życzenie
miłości, zdrowia i grudki szczęścia
najszybsze są te od pieniędzy, pędzą tak, że trudno wypowiedzieć zaklęcie
są też te w aureoli bólu; spadające gwiazdy od życia, ciężkie
i trudno dostrzegalne
wpadają w pachnące skiby zaoranych pól
czasem towarzyszy im krzyk i ogień, czasem cisza nie do ogarnięcia


Nocny las


las powoli wycofuje się
do narożnika dnia, ustępuje nocy -
światło wycieka spomiędzy liści jak napromieniowana krew,
płynie po pniach, wsiąka w chorą ziemię

lis zwija się w kłębek, ogrzewa obolałe stopy drzew, wchłania chorobę -
brązowieje zamszowa skóra lasu, łuszczy się,
wypada ruda sierść jednookiego lisa
pomiędzy napiętymi linami zmierzchu toczy się walka o życie -
drzewa umierają stojąc -
rakowacieją, tęczowe plamy ropy
mnożą się w przydrożnych rowach
lis zwija się w kłębek
gaśnie,
a my odliczamy aż po ostatnie uderzenie nocy
i też zwijamy się
na amen


Pełnia


księżyc puchnie na jesień,
gubi ostrość, na głowę naciąga pasmo chmur, sinoczarny pył
księżyc puchnie, ludzie głupieją
ok, napiszę, że głupiejemy,
jak twierdzi znajomy poeta bywam nieinkluzywna
obiecuję że się poprawię i zgłupieję solidarnie
nie obiecuję, że sięgnę szczytów
uwierz - wciąż nie zapadnę się w sobie
aż tak, by przestać cię kochać,
nieważne, czy księżyc zerwie się z łańcucha, czy spadnie nam na głowy
całkiem opuchnięty, ogłupiały z bólu


Księżycowy wierszyk dla dzieci.

Dzisiaj księżyc jak haczyk na jesień
do drzwi nieba przybity gwiazdami,
na nim lekko kołysząc się wiszą
trzy płaszczyki jesienią utkane.
Jeden wietrzne ma dziury w kieszeniach,
przez te dziury na głowy nam spada
deszcz liściasty-
deszcz złotych talarów,
które jesień do kufrów odkłada.
Drugi płaszcz cały z mgiełki i gazy,
z pajęczyny splecionej przez skrzaty,
ma guziki z kasztanów, a kaptur
ma ze słodkiej, bo cukrowej waty.
Płaszcz zaś trzeci od deszczu noc chroni,
z blasku, trzasku i chmury uszyty;
czasem jesień go wdzieje na chwilę,
gdy ją zbudzi szum deszczu przed świtem.
Na księżycu jak haczyk wygiętym trzy bajkowe kołyszą się płaszcze,
a na czubku księżyca kot siedzi.
Kot jesienny. Czy ktoś go pogłaszcze?






Małgorzata Borzeszkowska-Bojke – nauczycielka historii i języka angielskiego. Miłośniczka Kaszub i pieszych wędrówek. Autorka tomów: U Bramy (2008), Wpisani w pejzaż (2019), Z pogranicza ciszy i światła (2021), Las Schrodingera (2022), Odamki. Rok pierwszy (2025). Pochodzi z Gdańska, mieszka w Lęborku oraz Wejherowie.


     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page