Maria Kosaciec – trzy wiersze
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
drzwi bez klamek
korytarz pachnie lekami i strachem
moje myśli chodzą boso po kafelkach
zimno w palce w stopy w zdania
mówią że tu bezpiecznie
a ja sprawdzam czy serce jeszcze bije
pod piżamą za dużą o trzy rozmiary
nocą ściany szepczą cudze sny
moje milczą od wtorku
od kiedy zabrali sznurówki
przez kratę w oknie niebo wygląda jak kartka
ktoś podarł ją na równe kwadraty
i kazał oddychać przez jeden
chciałabym płakać głośno
ale tu płacz ma limit czasu
i dawkę zapisaną na karcie
uczę się jeść widelcem bez zębów
uśmiechać się oczami które nie śpią
i liczyć dni które nie mają nazw
cisza na trzy zmiany
światło jarzeniówki liczy moje blizny
każda ma inny kształt głodu
i każda milczy kiedy pytają
ręcznik ma zapach cudzej skóry
myśli plączą się w warkocz
którego nikt nie chce rozczesać
za ścianą ktoś śpiewa kołysankę
bez melodii bez słów
tylko drżenie powietrza
lekarz mówi będzie dobrze
dobrze to słowo z zewnątrz
tu nie ma go w słowniku
patrzę na dłonie
uczę je być puste
bez tabletek bez lęku bez planu
w oknie kraty układają się w wiersz
czytany od końca
do początku którego nie pamiętam
pokój numer cztery
lampy nie gasną nawet w nocy
sen przychodzi na receptę
a ja czekam aż przestanę się bać
pytają o imię
odpowiadam szeptem
bo głos zgubiłam w korytarzu
za drzwiami kroki pielęgniarki
odmierzają ciszę
która dzwoni w uszach
chciałabym dotknąć deszczu
ale szyba jest grubsza niż obietnice
i nie otwiera się od środka
piszę list do siebie
na serwetce przy śniadaniu
nie mam odwagi go przeczytać
mówią że wyzdrowieję
a ja nie wiem już co to znaczy
być cała

