Maria Jolanta Fraszewska – Starsza Pani potyka się o słowa
- Mirek Drabczyk
- 21 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
Starsza Pani biegnie za ognikiem błędnie oceniając sytuację.
Starsza Pani założyła obłęd na głowę. Bardzo jej do twarzy. Toczek ją otoczył i spadł do
dołka z wizytą. I to zamyka całą sprawę omawiana wciąż na nowo i w kółko spadzistym jak
rondo. Grzebieniem przeciąga od do. Goni więc jak cymbergaj. Tak, gaj, gaik zielony,
zielony gaj zagaja ją odgórnie. Od głowy wszystko się zaczyna. Nawet psucie. Odgarnia
włosy ruchem łakomym. Starsza Pani jeszcze wciąż ogarnia.
*
Starsza Pani bije w dzwony. Trzep trzep. Przed założeniem trzeba wytrzepać. Sprawdzić czy
założenie wciąż jest tą właściwą hipotezą i niezakurzoną. Ale były też i szwedy. Lubiła nosić
i te i te. Teraz bije się z myślami. Ale tylko przez chwilę. Wskakuje w dzwony. Wciąż pasują.
A choć ona nie – pasuje, nie rezygnuje, to pas jednak nie do pięty. Nie sięga nie po swoje.
Starsza Pani się wciska.
*
Starsza Pani znika. Jest ich wiele. Tych starszych do znikania. Nie dlatego, że ludzie o niej, o
nich zapomnieli. Chcieliby pamiętać z założenia. Klapek na oczy. Bo one chronią przed
wypadkiem jednego oka lub dwóch naraz. Lecz czy nie lecz, jednak, o choroba! Ona
zniknęła. Z listy facebookowej. W korytarzu klatki schodowej bloku, w którym mieszka i
przez który przechodzi dwa razy dziennie. Wychodząc po zakupy i wracając. Wymiennie co
dwa dni. Bo jednego dnia robi zakupy, a drugiego wyrzuca śmieci. Oczywiście nie zapomina
włączyć krokomierza w komórce. Statystycznie ruch przez klatkę schodową jest zachowany i
zrównoważony. Kontrowersyjność w pojęciu ruchu. Ruch wahadłowy, pojęcie to jeszcze
wciąż istnieje.
*
Starsza Pani zmienia buty. Nie wymienia, bo po co jej drobne? Niedługo zostaną wycofane z
obiegu. Więc Starsza Pani butów nie wymienia jak elektrośmieci. Stopy jej urosły. Nie
chodziła do banku zbyt często. Więc się zleżały. Nogi jej urosły, bo musi nadążyć. Bardzo
chce. Ale odezwało się zmęczenie materiału. Zawsze mama jej powtarzała. Kupuj buty ze
skóry, a nie z materiału. Nawet kapcie. Popękało więc w szwach. Zmarszczki, szczypanki,
namaszczenia, podchody. No i już. Chodu chodu. No i rusza po te buty. Buty jak dotąd jej nie
brakowało. A diabli nadali smalące cholewki. Od tego momentu nie kupuje kozaków.
*
Starszą Panią bolą plecy. Dawno temu istniały zasoby plecakowe. Teraz zmurszały,
spluskwiały jak ukwiały podwodne. Jednak wciąż istnieją. Wciąż są do wciągania nosem.
Ale Starsza Pani odeszła wraz z wodami. Już nie ciąży. Już nie wciąga. Już bez możliwości.
Starsza Pani wymienia plecy. Wymienia je jako pierwszą przyczynę współczesnego bólu
pleców. Odwołuje się do równowagi. Ale przecież one zniknęły z użycia. Te wagi. Teraz są
elektroniczne wskaźniki. Starszą Panią boli głowa. Nie przywykła do wiatru zmian. Nie
przywykła do faktów, które wciąż się zmieniają. Ciśnienie jątrzy w jej głowie. Schowa ją do
plecaka i wyruszy w drogę. Ślimaczy los ciągnie się w nieskończoność.
*
Starsza Pani mija się z celem. Odpala karuzelę. Motorowerek trzyma pod pachą. I w siną dal
jego oczu wpada. Ostatni dołek na środku policzka. Samopomocy, woła. Głębokiej jak mech
wokół tej jednej jedynej paproci. Paprochu, który po trochu, ale skutecznie tkwi w oku.
Kwiat agawy też kwitnie tylko raz. A potem nadal jest zielony jak burak w środku nocy.
Starsza Pani nie owija w bawełnę. Omija dziury i kluczy. Wiedzą tajemną się staje. Stąd
wzięło się powiedzonko: mucha nie siada. Lata więc i lata mijają.
*
Starsza Pani się sypie. Jak jedno po drugim. Sypnęła się jak sygnalista. Wywaliła korki.
Błysnęło. Co za wygoda taka współczesna wygódka. Starsza Pani jest na wszystko
przygotowana, bo musi, bo tego się wyuczyła i wciąż pamięta. Tak tak. Dawniej myślało się
o tym, aby produkować elementy wymienne. Teraz to ludzi się wymienia lub ich organy. A
wtedy działały kąciki naprawcze. Wszystkiego, od pończoch do robotów. Ot, takie słowo jak
"kineskop", co to takiego? Mechaniczne oko na ruchomy świat. Taki relikt, a może już
artefakt? Starsza Pani niedługo też się nim stanie. W internecie założysz konto i pach i już
jesteś w Muzeum Starszych Pań. Ale na razie, niech stanie się współczesną wolniej
biegnącą. Bo obciążoną pamięcią wsteczną. Umiejętnością odtwarzania świata już
nieistniejącego. Klik klik. Zapytasz – opowiem. Wciśnij przycisk. Jeszcze mrugam. Zanim
stanę się interaktywnym ekranem dotykowym bądź instalacją świetlną. Ktoś poruszy mnie
gestem i przywoła moją obecność. Oddycham. Oddycham. Wznawiam rytuał przywołujący
wspomnienia. Starsza Pani wyciąga kombinerki, żabkę trzyma w drugiej ręce.

