top of page

Maria Fraszewska – Rozmowy Mruczącej Kotki z Mrukliwym Kotem

  • 29 mar
  • 4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 31 mar


Jest noc usłana mrukami i mrokami.
Dookoła spanie i sapanie.
Tylko Mrukliwy Kot chrapie.
Mrucząca Kotka mruczy niezadowolona.
Mrukliwy Kot nie ustępuje w chrapaniu.
Mrucząca Kotka tarmosi go za uszy.
Mrukliwy Kot trwa nieugięcie na swoim legowisku.
Mrucząca Kotka uchyla jego postanowienie jednym pociągnięciem za wąs.

*
Mrukliwy Kot zamruczał.
Mrukliwa Kotka oniemiała z zachwytu.
Wobec ciszy Mrukliwy Kot mruknął.
Mrukliwy Kot : mrok zapada zmrok już rok jak się znamy
Mrukliwa Kotka : mruru buru coś ty, mruga druga
Mrukliwy Kot : mruku-stuku mruku-stuku mrukuwiście

*
Przy odświętnie przystrojonym stole w rozstrojonym nastroju Mrucząca Kotka i Mrukliwy
Kot obchodzą drugą rocznicę znajomości.
Wchodzi sąsiadka Podmruczka i obrotnie pyta:
- Co tu taki ruch?
- Właśnie obchodzimy się ze sobą daleko za delikatnie
Dochodzi ją stronniczy mruczomruk.

*
Mrukliwa Kotka : łapki mnie już bolą od spadania
Mrukliwy Kot : (cisza)
Mrukliwa Kotka : łapki mnie już bolą od wspierania
Mrukliwy Kot : mrrr mrr mruk
Mrukliwa Kotka : łapki mnie już bolą od wyciągania
Mrukliwy Kot : no, kup już sobie sukienkę, tylko żeby była z kieszeniami

*
Mrucząca Kotka bardzo efektownie zaniemogła.
Rozjechały jej się trzy na cztery łapki.

A Mrukliwy Kot nie wracał do domu.
Dniami i nocami tańcował.
Wrócił nazajutrz. Na obie roty.
Mrukliwy Kot : mrr mrr bee mrr mrr bee
Mrukliwa Kotka : jaka jestem nieszczęśliwa. Kot z baranami powraca.

*
Mrucząca Kotka stoi przed lustrem:
- W istocie mojej istotki jestem mrucząca …
Zza jej pleców wyłania się Mrukliwy Kot.
… i faktycznie poza mną tylko mrok.

*
Mrukliwy Kot egzotycznie żali się do życia:
- Nie mam nic mam tylko nic.
Mrucząca Kotka jak zwykle podsłuchuje.
- Masz jeszcze szczerbę między zębami.
Ich pożycie nie straciło na drobiazgowości Mruczącej Kotki.
- Szczerba mi wypadnie, głupia, mam przecież mleczne zęby.
I tą wypowiedzią Mrukliwy Kot dał wyraz zniewieścienia.

*
Mrucząca Kotka do spóźnionego Mrukliwego Kota.
- Znowu ganiałeś za myszami. Jak to możliwe, że dotąd ani jednej nie złapałeś?
Po chwili.
- Choć może to i dobrze, że nic nie przynosisz do domu … mrrrrr ?

*
Na chwiejących się podwójnie łapach wchodzi Mrukliwy Kot.
Mrucząca Kotka jak zwykle troskliwa.
- Napij się mleka zanim oboje nie skiśniecie.
*
Mrucząca Kotka gotując obiad do zarobków.
- Znowu uderzyło mnie po kieszeni, a kogo ja mam uderzyć?
Mrukliwy Kot zapobiegliwie uderza w dzwon poobiedniej drzemki.

*
Przy kuchennym stole Mrucząca Kotka i Mrukliwy Kot układają program przetrwania
przyczyny ich miłości na dalszych lat mroknaście.
Mrucząca Kotka : Niech stracę, dodam mruczęta.

Mrukliwy Kot : Czy już od dzisiaj łamiesz strajk?
Mrucząca Kotka : Ależ ze mnie marny puch!
*
Mrucząca Kotka namaszcza się wonnościami.
Mrukliwy Kot kręci nosem w jedną stronę.
Mrucząca Kotka wykręca się w drugą.
Obserwuje płaty białego śniegu sypiącego się jak czarny koci włos.
- Znów się rozkładasz, a słońce już zaszło.

*
Powrót Mruczącej Kotki w poszukiwaniu Mrukliwego Kota

Mrucząca Kotka zwraca się do Mrukliwego Kota.
– Czy powrót Różowej Pantery jest oparty na faktach?
Mrukliwy Kot milczy i udaje, że nie usłyszał.
Mrucząca Kotka drąży dalej mrucząc co chwilę zbliżając się do wątku.
- Mrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. Zapytałam cię o coś.
Mrukliwy Kot mruknął
– Czy ja wyglądam jak tygrrrrrrrrrysik?
Mrucząca Kotka mrucząc pod nosem jakby do siebie
- Chciałbyś zapewne. Ale panterą to też nie jesteś.
Mrukliwy Kot podkręcił wąsa.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeee – rozmruczał się – mrrrrrrrrrrrrrrróweczką to ty też nie jesteś.
Mrucząca Kotka mruuuuuuuuuuuuugnęła powieką.
- Ale królową już tak. - Rozmruuuuuuuuuuuuuczala się na dobre. Z zadowolenia,
oczywiście.

*
Mrucząca Kotka gra w kulki z Mrukliwym Kotem.
Albo.
Mrucząca Kotka z Mrukliwym Kotem goni w kulki.
Bo.
Złapali się za ogony. Spletli w walcu. Och, przejechał po nich. Teren nierówny. Oni w dziurze
przetrwali. Gdzie ten walec. Przejechał.
Mrucząca Kotka rzekła:
- Jak potrzeba to go nie ma.
Mrukliwy Kot chwycił walizę. Wazeliną liznął nos. Taki los. Poślizgowy.
Mrucząca Kotka przywaliła walizą jak walcem.

Mrukliwy Kot odszczeknął się
– Obrócisz ty się jeszcze za mną.
I pomruk jak echo poszło… mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

*
Mrucząca a Kotka wygląda przez okienko. Jak każda panienka.
Mrukliwego Kota ani widu ani słychu ani żadne nagranie jego w chmurze nie odurza.
Mrukliwy Kot nie został uwieczniony. Nie lubił robić fotografii. Nie pozostawił żadnego
oblicza.
Mrucząca Kotka nie liczy strat. Oblicza, że skórka nie warta zachodu ani wschodu ani pół
nocy czekania czy wylewania łez z kąpielą.
Mrucząca Kotka woła w przestrzeń po Mrukliwym Kocie – Nie drzyj kotów!!! A szczególnie
z kimś. Dodaje mrucząc z zadowolenia . Mrrrrrrrrrrrrrrruuuuuuuu

*

Mrukliwy Kot wrócił i przysiadł na płocie.
- Powrócisz tu w te łany złociste, mówiłam ci – wyrzuciła przed siebie te słowa
Mrucząca Kotka.
Mrukliwy Kot wydał z siebie mruk.
- I po co się borsuczysz? Smutas z ciebie i i niemowa. Czarnowidz i frustrat. A po
chwili dodała: - Wątrobiarz zgorzknialec.
I w tym momencie Mrukliwy Kot nie wytrzymał. Zanurkował z powrotem w ciemną noc. -
Mrok to moja natura – mrrrrrrrrrrrrrrruuuuuuuu
I sru i już go nie było.
A wątróbka na stole.
- Nie to nie. Drobiazg. - Mrucząca Kotka mrumrumru schrupała wątróbkę drobiową
okraszoną cebulką. - Delikatesik – dodała rozmrrrrrrrruczając się marząco i wyciągając łapki
z pazurkami do poskromienia.






Maria Jolanta Fraszewska (ur. 1958) – uprawia poezję, eseistykę i prozę. Wydała siedem zbiorów poezji: Wio w snach, Z wiatrem, Płonące języczki, Posypana wiatrem, Prze konanie, Od mięty i odmęty, Trze pot ścierany. W tym trzy wyróżnione nominacją do Lubuskiego Wawrzynu Poetyckiego. Prozę: W sidłach namiętności. Wirtualni ulicznicy. Oraz eseje: Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem. Mieszka i tworzy w Zielonej Górze.




     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page