top of page

Tim Koza – cztery wiersze

1 dzień temu
1 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 5 godzin temu


1

dzik odyniec
znaczniki potu kobiet
róża Pilgrim
rozmowa z kapucynem w parlatorium
niesprawiedliwie osądzone bestie
co mają wspólnego
wszystko i nic.
dwukrotne okrążenie świata
umożliwi rozcięcie skóry
urojeniem i feminatywem.


2

człowiek wytwórcą
pomyśl
jamnik rozciągnięty
w tatuażu oczy faraona
do maksimum
pomyśl
wszystkie dworcowe salony gier zadymione
długo obserwujesz prowokujesz krzywdę
mężczyźni przepuszczają kobiety
drzwi czerwonych numerów przyciskają
pickpocket widziałam Turcję i Izrael
pickpocket
powstrzymaj zaimki
pomyśl
krostę pleśniawkę
rozdrażnię językiem ciszy
odbieraj to co daję
granitowy sługa.


3

pani w piekarni i w mięsnym
niedogolona nie zaproszą jej
na scenę nie zakręci kopalnianym ciałem
nie powie witajcie kochani nie pozwoli
psu lizać twarzy
natomiast: zbeszta ją cham
pocieszy kumpela
zadziwi turysta
dla niej sadzimy drzewa.


4

nowe mieszkanie robi wrażenie
pojawiasz się w sukni Mary Quant
końcówki macek dotykają pomarańczy
John L zmienił oprawki na kocie oczy
lity pień w kadrze pali się seledyn
cichutko żarówko i abażurze błogosławieństwo
w trakcie. radosny Arab zlizuje sok z marchwi
upławy i plany łatwo nie będzie. w poczekalni
patrzę na pięknie zmęczonego ojca z niepełnosprawną
córką piękną milczącą.











Tim Koza – protestant, mąż, ojciec, nauczyciel.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page