top of page

Magdalena Kalinowska – siedem wierszy

1 dzień temu
2 minut(y) czytania

o wzroście

głębokie i żywe.
nigdy wcześniej
żywa nie była.
ciało
ciało powłoka,
ciało funkcja,
ciało skóra,
ciało potrzeba,
ciało
czeka na spełnienie prośby
może być na przykład koszem

wszystkich was uratuję
z waszymi dziećmi włącznie
szklankę herbaty wam podam
na dziś na jutro nie na starość
nakarmię psy bezdomne
gołębie wróble i psy

bez domu psy bez pana jak ja
myśli ciało i nagle szerzej bardziej i w głąb
przynajmniej tak uczynię ci przestrzeń,
małe, maleńkie
ja


o micie

boi się stanąć na wadze
kobieta XXI wieku,
myśli
bierze w dłoń pierś
pod spodem serce
a w nim krew
myśli czasem o campbellu
podejście numer dwa:
polskie tłumaczenie
znów włożyło
kij w tyłek
czyta wiec po angielsku
przynajmniej nie czuje się głupia
myśli zostanę swoją
bohaterką i mistrzynią w jednym
nie oddam umysłu Obcemu
patrzy obcej w lustro istocie
wchodzi w las, chowa się w krzaki
wdycha pleśniowy zapach ziemi
i doświadcza

doświadcza
doświadcza


o przebłyskach i rano

koc obciążeniowy na ciele
tam, gdzie skóra jest cienka
czy to jest koc
czy człowiek,

ciało nie wie

okno otwarte, powietrze nocy
i ten pierwszy moment, gdy otwiera
się oczy

zimno mu,
ciało drży
ciało drży. myśli,

może gdzieś
daleko, za zasłoną jesteś ty,
my schowane
na brzegu

obok cień i jabłoń na trawie,
lato parne, lato gorące
i już, już pójdziemy
popływać

a woda,

woda,
była w nas
od zawsze


o przestrzeniach
bez człowieka

teraz zna berlin
jak cudzą kieszeń,
poznaje znaczną ilość
leśnych jezior

jezior zmysłowych
wierszy w jeziorach

trzeba więc, trzeba koniecznie
chodzić nad wody dzikie i przejrzyste
widzieć stopy na dole w mroku i bez dna
głowy dotykać gałęziami wierzby
ciała nagiego, gdy pochyla
długie palce do lustra

trzeba pozwalać ciału czuć wiatr
na mokrym ciele wychodząc na brzeg
nie pozwolić wierszowi wyjść

jak to tak, no jak


eden, hani

myśli o ogrodzie miltona
przy grze fortepianowej
późnym sierpniem,
wiosną ziemi,

gdzie ziarenka prawdy,
głosu i mitu

kąpie się nago w jeziorze:
pierwotne to i dzikie,
glina wchodzi w palce od stop
wysmarowania skóra

jak przed walką,
wyruszeniem w las
słońcu na brązowych policzkach

gdy wystawia brzuch
w stronę wiatru suchego
tak kończy się lato


o piaskownicy

dziecko spotyka dziecko
lepią babki w piaskownicy
stoją odwrócone wiaderka
łopatki w mokrym piasku

są brudne

dziecko 1 mówi do dziecka 2
fajne jesteś, zaprzyjaźnimy się
dziecko 2 mówi
dobrze

tak to się robi mając
lat sześć albo dwanaście.
dwa plus dwa to czasem cztery

dziecko się uczuć nie wstydzi
nie zna ułamków, daty chrztu polski
historii romulusa trójkąta i pitagorasa



o lustrze

pisane są o tobie wiersze
wolne jak ptaki, nieproszone
pragnienie o zmierzchu
za oknem
samo
loty

nie musisz wiedzieć, że mieszkasz
w czyichś myślach, przy porannej
kawie jesteś obecna jak szept
przed zaśnięciem,

z policzkiem na poduszce
powietrzem nabieranym
do płuc do brzucha




Magdalena Kalinowska – poetka. Wykształcenie humanistyczne i artystyczne łączy z praktyką pracy z młodzieżą. Finalizuje studia psychologiczne. Interesuje ją poezja somatyczna. Wyróżniona w XXIX OKP im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Publikowała m.in. w „Akancie” „Ypsilonie” i „Pro Libris”. Uczestniczka Pracowni „Przed debiutem” Biura Literackiego 2026.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page