top of page

Krzysztof Katkowski – osiem wierszy 



Mecz rugby

Jestem sam, 
więc wziąłem ze sobą Cernudę i Lorcę,
(ich książki).
Kocham obydwu,
lewaków i gejów. 
Przytulam ich teraz do serca, kiedy idę,
żeby zamówić piwo 
i obejrzeć mecz rugby.


Barceloneta 

Starsza pani uśmiechnęła się do mnie,
całkiem zalotnie.
Jedzie z walizką, 
sama,
pewnie do hotelu.
To turystka.
Czy widać po mnie, że ja 
też jestem z innego kraju?


Walizka z Portbou 

Pewnie
nigdy tam nie pojadę.
To dosyć daleko, 
i poza szóstą strefą. 
Na to nie przysługuje już T-Jove. 
Nie piszę po to, żeby 
kogoś uratować
czy uradować:
może samego siebie? 
Walterze, Walterze,
daj mi być patetyczny, 
potrzebuję teraz twojej
walizeczki. 


Bojaźń i drżenie  

Trzęsę się, ale nie wiem
czy z zimna.
Kiedy wpadam na ciebie na ulicy, 
jestem 
znowu jak dziecko, bez słów,
jak
wykluczenie, którego nie ma,
jak kilka słów napisanych
przez duńskiego filozofa,
którego nikt nie czyta, bo ja
go nie czytałem. 
Definiuję się poprzez 
rozmiar drzewa, 
na które wpadam.


Poranek sieci 

Pogryzły mnie komary,
na balkonie biegają gołębie.
Sąsiad śpiewa Melendiego,
a może po prostu to zmyślam. 
Jestem holobiontem, usieciowionym,
drapię się po nogach: 
spociłem się okropnie. 
Spałem źle po kofeinie, 
mam trzy zamówienia na teksty. 
To dobrze być zwierzęciem,
a może czymś więcej, może aktantem,
„za dużo socjologii”, powie ktoś,
kiedy znowu będę uciekać przed 
kleszczem, dawcą boreliozy.


Muszka w moim pokoju 

Po moim pokoju lata muszka. 
Robi dużo „bzz”, „bzz”, po czym
siada mi na ustach,
swoimi brudnymi łapkami, którymi wcześniej
biegała po brudnym kiblu. 
Bardzo mnie denerwuje.
Jest jak lis bez słowa,
chmura biegnąca nad pampą.
Nie potrafię jej nadać imienia 
innego niż „bzz”.
Kiedy zabijam ją,
nic po niej nie pozostaje,
żadnego bzyknięcia ani szmeru. 
Gdybym umiał, napisałbym 
o niej wiersz, ale
robi się coraz cieplej i 
wszystko powoli traci sens. 


Regaliz alcaçuz: menta

Wgryzam się w ciebie,
powoli.
Najpierw czuję miętę,
potem stare, smukłe drzewo. 
Nie wiem, czy jadłem kiedyś
tak dobrą gumę do żucia.
Nie wiem.
Serio.


Kampus ciutadella 

Siedzi chłopak zakochany
w innej dziewczynie,
bawi się zapalniczką. 
Zapalniczka bawi się razem
z nim, kiedy zapala 
jego papierosa. 
W tle wisi plakat „Jovent Republicà”.
Nie wiedzą, co stanie się zaraz,
co będzie z nimi za kilka lat, tylko
inny chłopak jest zakochany w
innej dziewczynie, obydwoje są 
inni ode mnie. 
W tle wielki napis: „Salvem La Pública”.
Dalej nie pada deszcz.




Krzysztof Katkowski – publicysta, socjolog, student Kolegium MISH UW i barcelońskiego UPF. Współpracuje z "OKO.press", "Kulturą Liberalną" i "Dziennikiem Gazeta Prawna". Jego teksty ukazywały się też między innymi w "Gazecie Wyborczej", "Jacobinie", "Guardianie", "Brecha", "El Salto" czy "CTXT.es". Współpracownik Centrum Studiów Figuracyjnych UW.

Comments


bottom of page