top of page

Katarzyna Bolec – cztery wiersze



***

Zbiera pióra i zioła, marynuje je w occie
odmierza na oko wszystkie dzienne sprawy
do miasta jeździ regularnie
kupuje sól i cukier
Przeciwne bieguny żywota
porcjuje, zamraża
na zapas

Kiedyś jeździła rowerem
teraz ma hulajnogę
W kieszeniach czerwonej sukienki
wozi jednorożce
dla syna


***

Stałaś na schodkach, w przeciągu,
w autobusie, w metrze, w strachu,
że konduktorzy wejdą zanim skasujesz bilet 
Nie wiem jak to się skończy
końce i początki bywają zwykle zamazane, 
a linia prosta może być nieskończona, 
nigdy nie mogłam tego pojąć,
jak biegnie poza ławkę, obramowanie stołu, prosto w niebo
przez południki, bieguny wszystkie przyciski świata i aparatury  
Bałam się, że nasze ścieżki więcej się nie przetną,
przystanki rozjadą, nastanie koniec trasy albo drzwi nas przytną
Awaria czasu – wieczny power cut,
prześwietlą się wszystkie wspólne chwile,
przyjścia, wyjścia, przelotne minięcia
proszę do przodu 
do wyjścia 
do wyjścia


Ram pam pam

Znowu jest lato, nadchodzą upały przez lekko uchylone drzwi sączy się dzień spiekota dopada nas na ulicy, w taksówce, klatce schodowej

Pamiętam dokładnie końcówkę sierpnia w Salford, położony na wzgórzach dom z widokiem na miasto, w którym mieszkało małżeństwo komunistów,
do końca życia zachowali legitymacje partyjne.  
Jeździliśmy z jego jednego końca miasta na drugi W autobusie dziecięce rymowanki mieszały się ze slangiem odległych dzielnic ram pam pam, beat the drum, ram pam pam beat the drum
Nie wiem, o czym szumią wierzby
Kilka godzin samolotem na wschód powietrze gęste od zapachów, które nasze babki próbowały przechować w słojach na wypadek ostrej zimy. Mówisz że ten kraj został Ci odebrany, bo wprowadzili się do niego ludzie, których widywałeś tylko w podręcznikach, nagle zaczęli mówić językami, krzyczeć, opowiadać bajki, a nawet pisać wypracowania i wiersze. Gdy na spotkaniu autorskim poeta z Litwy czytał po angielsku wiersz o oczach wilka, we mnie coś rosło i chciało biec do lasu 


***
Dziewczynko,
ołowiany doboszu,
tyle już lat maszerujesz  sama. 
Tu nikogo nie ma ,
wracasz z wojny
i nie umiesz nic.

Chcesz wspominać, 
ale nic nie pamiętasz.
Chcesz iść do przodu,
ale nie ma przodu.
Myślałaś, że płyniesz przez wezbrane wody, 
ale dryfujesz tylko w wiaderku,
w którym trzymają butelki szampana
Piszesz wiersz,
który się prześwietlił,
a ty uparłaś się, żeby go wywołać.
Nieważne jak wyglądasz,
ważne jak wyglądasz 
Twój los nieodmienny 
jak nieodmienne części mowy 
nie twojej mowy.







Katarzyna Bolec – mieszka w Rzeszowie. Wydała jeden tom poetycki wyróżniony w konkursie Złoty Środek Poezji 2013. Publikowała wiersze i recenzje w pismach literackich i w internecie. Pracuje nad swoją drugą książką.

Comments


bottom of page