top of page

Jorge Gimeno – trzy wiersze

  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania


Zaćmienie

Dziś wszystkie kobiety
budzimy się 
z bólem głowy. 

Wiemy, że nadciąga
burza doskonała. 

Że tylko jeden szary mężczyzna,
również bardzo zagubiony,
ma ujrzeć nasze oczy.

Dziś wszystkie kobiety
idziemy do pustego baru.
Bar nazywa się Zaćmienie.

Lada jest okrągła,
a kawa bezbarwna.
Pieniądze na nic się nie zdadzą…

Dziś wszystkie kobiety
oglądamy nasze piersi
w przydymionym szkle.

I opowiadamy historie,
które nie mają końca,
a nasi ojcowie mówią:
To nie są żadne historie.

Dziś wszystkie kobiety
byłyśmy o krok,
by pozostawić swe usta
na gigantycznym placu… 

I wracamy do domu
chwiejnym krokiem
tego, co do domu nie wraca.


Chłopak

Ma 10 lat.

Leży w łóżku, nie śpi,
nocą.

Czasem w dzień.

Wymazuje go,
zamyka oczy
i wymazuje świat.

Potrafi pomyśleć jego nieistnienie,
świata i swoje.

Potrafi dostrzec małość Ziemi
we Wszechświecie.

To prawdopodobne
nieistnienie.

Czerń
w czerni.

Pleonazm wszelkiej psychologii.

Bezużyteczność swego cierpienia.

Przygodność swego życia:
swoją szkołę,
rodzinę,
rzeczy, które sprawiają mu ból:

matczyny szewiot,
nocne moczenie.

Dziura, która siada.

Dziura, która wstaje.

Dziura, która śpi i je
i wpada… w dziurę.

Ciemną niczym sterta cewkowych ujść.

Z łatwością wszystko
mogłoby nie istnieć.

Tak oddala się od Ziemi
jego serce.

Aż przestaje czuć
i czuć siebie.

Czyni to
gdy już nie może więcej.

To go przeraża.

Mieć siłę, by wyobrazić sobie
prawdę nicości.

Przeraża go własna wyobraźnia.

Własna inteligencja.

Własna zerowa realna moc.

Kończy ze światem
ponieważ jest dzieckiem.

To przynosi mu ulgę.


Tobołek
 
Przez cały dzień nosiłem tobołek
w rękach. 

Wyglądał jak zawiniątko z ubraniami i jedzeniem, 
niekształtne, ale poręczne. Pachniał jedzeniem.

Kiedy dałem jedzenie pewnej kobiecie
wypadła z niego głowa,
czarna i duża i o dużych ustach,
lekko spiczasta, kobieca.

Jako że nie miała ciała, zabrałem ją do kawiarni
i zostawiłem na krześle.

Zawołałem kelnera i pokazałem mu
że jest tam głowa.

Jako że brakuje ciała, głowa umrze.

Była czarna i lśniąca, owalna,
i poruszała lekko ustami i oczami.

Kelner poprosił mnie o paszport
i pozwolił odejść.

Na placu każdy niósł swój bezkształtny tobołek
pachnący chlebem i dzieckiem, i tym, co upada.

Tobołek zdeformowany, podłużny, trudny do niesienia 
w rękach.

Mnie mój wciśnięto
w windzie.

Pachniał słodko, chlebem i sałatą.

Na placu nikt nie sprzedawał włosów.

Na placu usta i oczy poruszały się 
lekko w słońcu.

Jako że brakuje ciała, głowa umrze.

z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak






Jorge Gimeno (ur. 1964) – hiszpański poeta i tłumacz. Laureat nagrody przyznawanej przez włoskie Ministerstwo Kultury za przekład Boskiej komedii Dantego Alighieri. Wiersz Zaćmienie [„Eclipse”] pochodzi z tomu Me despierto, me despierto, me despierto (2018), zaś Chłopak [„Un Chaval”] i Tobołek [„El Hatillo”] z La tierra nos agobia (2011). 

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page