top of page

Joanna Lech – wiersze



Gdybyś kochał, hej!
Breakout, Gdybyś kochał, hej

Gdybyś lubił mnie choć trochę, hej. Gdybyś kochał, jak nie kochasz.
Gdybyś nie był, jaki jesteś
to bym nie stała w nocy
na tej ulewie, jak jakaś głupia,
pod sklepem, nie czekałabym
na nic, to bym se poszła do domu
zjadła coś, wyspałabym się wreszcie
i buty by mi nie zmokły

chociaż raz, ty chuju.


Skrzenie
Matt Berninger, Holes

Listopadowym rankiem wytapiają się z mgły szare ściany
domów, dogorywa jesień i niesie zapach wędzonego popiołu.
Mężczyzna w kuchni przypalił mięso i nuci, otwiera okno
Całkiem nieświadomy tego, że tam, za cienką ścianą
ktoś już tak bardzo długo umiera,

ponieważ stało się, że wybuchła w nim miłość i teraz
uśmiecha się tak łagodnie i czule, mruży powieki,
gdy żarzy się w nim jadowity ogień i i skwierczy
i skrawek po skrawku rozrywa mu serce.


Sample
Keaton Henson, The Pugilist

Nieśmiałe są sowy. Owady w zaroślach.
Rosa na dłoniach, błoto na stopach. Szadź.
Żarłoczne żaby, zaraz po zmroku.

O świcie esemes z obcego numeru:
znów śniłem o tobie i muszę się martwić,
czemu mi to robisz?

Mgła mleczna jak psalm i puch znad wrzosowisk.
Śnieje się światło. Nie śni się nic.

Tajenie w lesie. Dygotanie w słońcu.


Pięć gwiazdek i gwizdek

Brian Fallon, Forget Me Not

Najpierw, przez ciebie, zapomniałam nawet o sikaniu.
A potem strasznie bolał mnie brzuch, tak długo w nocy,
pamiętam, bałam się, że dostaję pierdolca: już znam cię na pamięć,
na jednej z dzikich plaż, nie płacz, Ewka, mimo wszystko,
nie pokonasz miłości.

Ale przyśniły mi się kaczki, które na brzegu karmiłeś żelkami,
rzucałeś im także z rękawa brokat i żółte klocki lego,
nie zadzwoniłeś i kończył się marzec, rzucałeś im ryż
i obcięte na krótko paznokcie, nigdy nie odpisałeś,
wielkie, jak kulki gradu uniesione kciuki, o 4.18 nad ranem
w Krakowie spadł ostatni śnieg, był pierwszy kwietnia
i wiatr zawiewał od Wisły smród mętnej wody.


Zgroza dla wytrwałych
Lord Huron, The Night We Met

Jak odkleić słowa od dymnego szumu, co wypełnia czaszkę
i język od szarej, słonej waty co skleiła wargi?
Jak powiedzieć ciału, żeby zapomniało; ciało, wstań
spod ściany i wyjdź,

a co, jeśli ciało chce marzyć, ślepnąć i marzy o spadaniu?
Gdy ciało chce zebrać cały swój smutek w kieszenie
garściami jak popiół, wyjść na ulicę, wyciągnąć ręce pod prąd
i patrzeć, jak to się powiększa, puchnie, wypełnia przestrzeń
i tłucze się z brzękiem

o świcie, między palcami, jak białe, słone, iskrzące światło?


Zapas środków
Snow Patrol, What If This Is All The Love You Ever Get?

Rzeczy, które drżą niewypowiedziane w powietrzu
i te, których nie możesz dotknąć, na odległość języka.

Krople na końcach liści. Nici, które zrywasz,
pomiędzy końcami palców. Słony brokat w oku.
Mżawka. Noc. Jaśmin skrzy się w błyskach.

Cała tęsknota świata jest w szumie gałęzi.
Nie idź, czekaj, zaraz się rozpada; tutaj się ukrywa.


Tamtego lata
Jesse Marchant, Crooked Branches

Śpiew trzmieli z zarośli, rosa, łaskotanie trawy,
piegi na ramieniu, pęcherze na stopach, pachnący groszek,
jego kruche łodygi, kwaśne porzeczki, sierpniowe kosy,
siano brzęczące w upale, rozgrzana skóra, kropelki wody,
opuszki palców, czuły, szarawy, bagnisty poszum od rzeki.










Joanna Lech (ur. 1984) – debiutowała powieścią Sztuczki nominowaną w 2017 r. do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Gdynia. W 2019 wydała powieść Kokon. Redaktorka antologii wierszy Znowu pragnę ciemnej miłości (2018). Autorka czterech tomów wierszy: Zapaść, Nawroty, Trans i Piosenki Pikinierów nominowanych do Nagrody Poetyckiej Silesius i Nagrody Literackiej Nike. Jej wiersze były tłumaczone na język angielski, niemiecki, ukraiński, rosyjski i czeski. Mieszka w Krakowie. fot. Dirk Skiba
bottom of page