Janusz Radwański – Muzykanty
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Metal ist krieg
Powiedzieli sobie, że jak po tym festiwalu nic nie ruszy,
to rzucają metal. Nie ruszyło i poszli w wesołkę.
Wpadamy do nich lata potem po maszynę do dymu.
Jeśli była tu jakaś walka, to nie ma już po niej śladu.
Jest kalendarz zapełniony na dwa lata naprzód.
Jest ich pytanie: pijecie bimber czy czystą?
Jest nasza odpowiedź: tak.
Keep on rockin’ in the free world
Grają już po przedszkolakach,
ale jeszcze przed mażoretkami.
Wierzą, że cała ta jasność i dobro
wróci do nich odbite od czegoś.
Bo wróci, ale tak, że gdyby wiedzieli jak,
to prosiliby o oddalenie tego kielicha.
Ale teraz jest teraz, a wtedy i tak jej powiedzą:
dobrze, że już jesteś.
Dobranoc, sąsiedzie
Smutno na pogrzebie to każdy głupi umie zaśpiewać,
mówiła i rzeczywiście, starała się robić to pogodnie.
Ja na to mówiłem wariantywność folkloru,
ludzie mówili różnie, ale na pogrzeby
trochę bali się ją zapraszać
a trochę żal im było, że się boją.
Dożynki, straż
Jak się chłopaki nie ugotują w tych kombinezonach, to nie wiem,
ale mają niezłe chłodzenie, niezłe chłodzenie i smarowanie
im się należy, każdy wie, jak brzmi rozginana blacha,
jaka niespodzianka jest w rozbitym jajku, więc niech mają
trochę cienia, trochę smaru, ludzi wokół, którzy nie wiedzą
i nie dowiedzą się nigdy.
Bitka
Biją mocno, jakby chcieli wwiercić się
pięściami przez brzuch pod żebra,
jakby chcieli się upewnić, że tam,
pod kośćmi i mięśniami
wszystko jest miękkie i ciepłe
i nie ma czego się bać.

