top of page

Jakub Wasilewski – cztery wiersze

  • 26 lut
  • 2 minut(y) czytania

chłodna noc albo dziecięce rozterki

snuje się po głowie myśl przyłożona 
do skroni jak odroczony wyrok 

grunt żeby kamień nie spadł z serca
na grunt żeby nie narobił hałasu żeby 
dusza pozostała na ramieniu żeby go 
nie zostawiła w trwodze samemu sobie

na razie zamyka szczelnie powieki
by przypadkiem nie wdarł się pod nie sen
musi przecież rozsądzić które wybicie
było gorsze – szyby czy dwunastej


stany niestałe

zgarbione latarnie ostatkiem sił rzuciły światło na parę spraw
między nami i skonały wraz z nadzieją na coś więcej.

niby próbowaliśmy, ale nieumiejętnie – karmiliśmy tylko gasnący
żar benzyną, a za nami płonęły mosty.

w końcu oślepły łączące nas niegdyś uliczki. ogłuchła chłodna noc.
przydrożne wierzby przestały dla nas płakać.

ostra jak seria z kałasznikowa wymiana zdań ucichła, a pijane amory
z piwnymi brzuchami runęły zmorzone pod knajpą.

ta miłość umarła w wyniku obrażeń –
tylko kto się obraził pierwszy?


korpo life

o wpół do pierwszej zmiany pętla krawata 
dusi resztki dzieciństwa. 

między niebezpiecznie miękką pościelą
a chropowatym biurem jest parę kilometrów
i parę niedokończonych snów, które 
wyłączam asap kluczykiem w stacyjce.

wracam tam niemal codziennie. słona biel 
pijanego asfaltu tańczy w rytm śpiewu 
silnika szatkującego gęstą ciszę. ślepia 
reflektorów sukcesywnie połykają jasny mrok.

fyi : na skraju nocy jest brama wjazdowa. 
mówią, że to tędy wychodzi się na ludzi.


ubezmiastowolnieni

półjaźń brata się z fikcją, schodzą sen
w sen coraz głębiej, gdzie zdarta płyta 
chodnikowa odtwarza w nieskończoność 
twoje kroki. 

wsłuchuję się w nią jak w najczulszą 
kołysankę. w bezkresną biel ścian 
płonącego raju. szepczesz mi do ucha 
niebo, jednocześnie karmiąc żar benzyną.

widzę nasz początek. dzień grzęźnie
w sadzawce, kiedy zbieramy pierwsze 
spadające gwiazdy. wtulasz się w mrok, 
mówisz, że ciepły.

otwieram okno na zaświaty, wypycham 
przez nie desperację. opadając, przecedza 
przez palce twój syreni śpiew. zlicza 
mijane klatki i księżyce. 

skutecznie odwraca proces narodzin.







Jakub Wasilewski (ur. 1992) – absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Poznańskiej,
programista z pasją dbania o czystość języka polskiego. Publikował w pismach literackich i almanachach pokonkursowych, jego wiersze były prezentowane w audycjach radiowych poświęconych poezji. W październiku 2025 roku wydał swój pierwszy tomik poetycki #Nie(s)pokoje. Mieszka w Kole.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page