top of page

Grzegorz Tomicki – Przysłowiowe miliony

  • 29 gru 2025
  • 3 minut(y) czytania



Mimo wszystko, niezbędnym było, by potraktować go serio.

Hannah Arendt „Eichmann w Jerozolimie” 

Będąc gdzieś tam od młodości przyzwyczajony przez przysłowiowe wychowanie do bezwzględnego posłuszeństwa pedantycznego porządku i bezlitosnej czystości tak naprawdę nie miałem pod tym względem szczególnych trudności w przystosowaniu się do przykładnego więziennego życia nawiasem mówiąc sumiennie wypełniałem przypisane mi obowiązki wykonywałem powierzane zadania i mniej więcej ku 

zadowoleniu przykładowych majstrów pracowałem więcej niż gdzieś tam ode mnie żądano nawiasem mówiąc utrzymywałem moją celę stale w przysłowiowo wzorowej czystości i przykładowym porządku i tak naprawdę nawet najbardziej złośliwe oczy nie mogły znaleźć mniej więcej niczego co byłoby można mi przysłowiowo zarzucić dobra książka była zawsze moim kompanem lecz w bezprzykładnym niepokoju mojego 

poprzedniego życia nigdy jakoś tam nie miałem na nią dość czasu nawiasem mówiąc w samotności celi stała mi się mniej więcej wszystkim szczególnie w pierwszych latach odsiadywania wyroku była moim wytchnieniem przy niej mogłem zapomnieć o położeniu po tym wszystkim co tak naprawdę widziałem i słyszałem gdzieś tam w ciągu dnia rad byłem gdy mogłem wieczorem powrócić do samotności czterech 

kątów gdzie rozmyślałem mniej więcej w spokoju nad zdarzeniami dnia i wyciągałem z nich przysłowiowe wnioski albo czytałem listy otrzymane od jakoś tam drogich i dobrych przyjaciół o ich planach i zamierzeniach w stosunku do mnie po zwolnieniu z przysłowiowego więzienia i uśmiechałem się gdy chcieli mi przykładowo gdzieś tam dodać odwagi i otuchy co nawiasem mówiąc nie było mi już tak naprawdę potrzebne stopniowo 

doszedłem gdzieś tam do tego że w piątym roku zżyłem się z przykładowym więzieniem i na celę się nie zżymałem nawiasem mówiąc miałem do odsiedzenia jeszcze mniej więcej pięć lat bez widoków na najmniejsze choćby skrócenie bezprecedensowej kary przykładowo wiele podań o przysłowiowe ułaskawienie pochodzących od mniej więcej wpływowych osobistości zostało gdzieś tam odrzuconych ze względów

parlamentarnych tak naprawdę nawet osobiste przedstawienie prośby o ułaskawienie przez człowieka stojącego gdzieś tam blisko prezydenta von Hindenburga niczego nie dało tak że nie bardzo liczyłem na wyjście z więzienia przed upływem przysłowiowych dziesięciu lat tak naprawdę jednak wierzyłem że resztę mojej odsiadki przetrwam w jakimś tam zdrowiu fizycznym i moralnym nawiasem mówiąc miałem też 

przysłowiowe plany co do dalszych prac w zakresie nauki języków i gdzieś tam dalszego kształcenia zawodowego przykładowo myślałem o wszystkim mniej więcej możliwym tylko nie o przysłowiowym przedterminowym zwolnieniu tymczasem zwolnienie przyszło niespodziewanie w nocy otóż gdzieś tam w Reichstagu znalazła się większość złożona z przedstawicieli najzacieklejszej prawicy i najzajadlejszej lewicy 

które w równej mierze zainteresowane były uzyskaniem przysłowiowego przedterminowego zwolnienia dla swoich więźniów politycznych i niepolitycznych mniej więcej bez przygotowania została gdzieś tam uchwalona jakaś amnestia i zostałem cudem zwolniony z więzienia razem z wieloma innymi tak naprawdę nie zawsze dobrymi ludźmi nawiasem mówiąc gdyby nie ta polityczna przewrotka ta wywrotowa koincydencja ten

można powiedzieć szczęśliwy niefart moja więzienna kadencja potrwałaby dłużej i może nigdy nie zostałbym gdzieś tam przykładowym komendantem osławionego obozu słowo daję że choć za młodu chciałem zostać duchownym to tak naprawdę pragnąłem osiąść na roli może nie byłoby tego całego nieszczęścia w każdym razie odbyłoby się ono mniej więcej beze mnie uważam że byłoby lepiej dla wszystkich gdybym nie siedział tak długo

za biurkiem choć może nie dla tych przysłowiowych milionów.








Grzegorz Tomicki (ur. 1965) – elektromechanik urządzeń przemysłowych, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Opublikował tomy wierszy: Miasta aniołów (1998), Zajęcia (2001), Pocztówki legnickie (2015), Być jak John Irving (2017), Konie Apokalipsy (2021), Piekło jest wszędzie (2023), Sto kilo kości (2023), Liryka drogi (2024) oraz monografię naukową Po obu stronach lustra. O twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (2015). Autor artykułów z zakresu literaturoznawstwa, psychologii, historii i socjologii. Mieszka w Cieplicach.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page