Grzegorz Tomicki – Frenezja: Łatwe formułki
- 2 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Terapia akceptacji i zaangażowania uznaje myśli oraz język za główne źródła ludzkiego cierpienia.
David A. Carbonell, W pułapce niepokoju
Z uznaniem bólu rzecz ma się podobnie jak z zarządzaniem treścią jaką ból chce nam przekazać nie wystarczy być na nią głuchym w uznaniu własnego bólu pomaga między innymi wymyślenie krótkiej łatwej do zapamiętania formułki która ułatwia też zdystansowanie się nieco od cierpienia aby się w nim nie zatracić szczególnie przydatne są kwestie rozpoczynające się od słów „to jest” „oto” „zauważam” „mam
w sobie” na przykład „to jest smutek” „zauważam złość” „mam w sobie uczucie rozpaczy” jest to nietypowy sposób mówienia co jest celowe zwykle mówimy bowiem „jestem smutny” „jestem samotna” czy „jestem zły” przez co powstaje wrażenie że niejako jesteśmy daną emocją ale kiedy mówimy na przykład „zauważam smutek który pożera mój mózg razem z szarą masą umysłu ścięgnami i kośćmi” albo „to jest samotność
która jak gwóźdź wbija się w przestrzeń międzykręgową mojej myślowej konstrukcji” czy „mam w sobie uczucie złości muszę wbić komuś nóż w czoło albo w oczodół i zakręcić nim koło” wtedy możemy się zdystansować nieco od tego co czujemy i dostrzec że owe trudne uczucia nie definiują tego kim jesteśmy ale są raczej przepływającymi przez nas jak czas przez transferowe okienka lub dreszcze
napięcia po plecach doświadczeniami które łatwo okiełznać a kiedy reakcja zamierania odetnie cię od uczuć i pozytywnych zasobów możesz powiedzieć „zauważam w sobie piramidalne odrętwienie” albo „to jest poczucie horrendalnej pustki” albo „rejestruję totalny rozpad wszystkiego” taki niecodzienny sposób mówienia („zauważam to” „obserwuję tamto”, „odczuwam coś tam”) pomaga odłączyć się
odsunąć nieco od własnego bólu od cudzego z pewnością co zmniejsza ryzyko że ból nas zmiecie z powierzchni ziemi razem z naszymi morderczymi zmysłami które nie da się ukryć nie są nam do niczego szczególnie potrzebne pomocne może okazać się również dodanie do formułki zwrotu „tu i teraz” albo „w tej chwili” kiedy mówimy „tu i teraz odczuwam niepohamowany przymus unicestwienia tego
co ze mnie jeszcze zostało” „w tej chwili odczuwam kompletną psychiczną degrengoladę” „a teraz zauważam koszmarną udrękę i globalny rozpierdol” łatwiej nam sobie przypomnieć że takie myśli i uczucia mają przemijający charakter że jak pogoda rządy i przekonania nieustannie się zmieniają podobnie jak formułki z dodanymi do nich zwrotami typu „tu i teraz jestem szczęśliwy bezpieczny spokojny” „w tej chwili
odczuwam miłość do wszystkich” „w tym momencie te oto formułki i zwrotki przywracają mi zdrowe zmysły” jeśli nie jesteś w stanie precyzyjnie nazwać zauważonego przez siebie uczucia albo przeżywasz tak wiele uczuć że nie potrafisz ich od siebie rozróżnić możesz posłużyć się wyrazami wziętymi z życia takimi jak „cierpienie” „żałoba” „krzywda” „katusze” „męka” „udręka” „mordęga” „męczarnia” „tortura”
„zmora” „utrapienie” czy „zespół lęku apokaliptycznego” na jakiś czas tych kilka słów powinno wystarczyć aby się zdystansować nieco od tego co czujesz i dostrzec że owe trudne uczucia nie określają tego kim jesteśmy kim byliśmy lub kim kiedyś będziemy są raczej przepływającymi przez nas falami niewyobrażalnej rozpaczy które łatwo okiełznać słowami słów zaś podobnie jak emocji i myśli jeszcze nigdy
nikomu nie brakło choć niektórzy mówią inaczej.

