Elisa Donzelli – dwa wiersze
- Mirek Drabczyk
- 21 godzin temu
- 1 minut(y) czytania
2. sierpnia 1990.
spałam z wami
w pokoju wychodzącym na ogród,
gdzie latem rozkładało się
polowe łóżka, po to, aby ochłodzić
temperaturę ciał
wapnem ściany.
jeśli włączyliście radio,
to z powodu cykad,
które przeszkadzały spać
jakiemuś krewnemu,
nie myśląc o ryzyku,
jakie niosło w domu
rozsiewanie wiadomości
o inwazji kraju,
który rości sobie prawo
do wejścia w posiadanie
innego kraju – i jest to
przez chwilę ból wszystkich,
koniec końców jest jednak prywatny,
chwilą niepokojuw waszym rozbudzeniu.
human studies
dla Flavii
październik, zaczyna się rok akademicki
i przeglądam notatki z naszego wspólnego kursu,
gdy w salach ledwie się mijaliśmy,
rozpoznając w tym spotkaniu coś dla nas zwyczajnego,
tak jak teraz odnajdujesz między swoimi kartkami
te zajęcia, których mi brakuje - 5. grudnia 2001.
to mógłby być ten dzień, albo inny,
data, w której zgubiłyśmy się, roztargnione,
w tych kilku spotkaniach obcych naszemu
zawsze wspólnemu byciu - podtrzymując lukę i przesunięcie
wyboru, który nie ma sensu. pomyśl o tym w miesiącach,
które mijają, które jak przyzwyczajenie do pewnej przestrzeni napełniła wierność - nazbyt niespodziewana.
przełożył Krzysztof Katkowski

