Cezary Żarna – cztery wiersze
- 1 dzień temu
- 1 minut(y) czytania
Odrobina
Nie da się uniknąć takich nocy. Mrowisz się w głowie,
krzyczysz, dzielę Cię na kawałki, na co raz mniejsze
fragmenty, na osobne organizmy tak pełne życia, tak
mocno umierające powoli.
I nic już prócz Ciebie nie ma w pustym miejscu
po mnie.
I Ciebie nie ma już w niczym.
Nawet odrobiny.
Za pięć
trzecia. Myślisz, że nie ma
światła poza tym z nocnej lampki, na końcu świata
pożoga, tutaj spokój. Sen. Mea cupla, kto pierwszy
rzuci kamień? Łuna
na twojej twarzy jak ta, gdzie trupy.
Prawie
Właśnie teraz
przeszło, zabrało, co miało
po mnie pozostać. Przechodziło do słowa,
było, pięło się, stawało się bliższe i cieplej
ci się robiło.
I było prawie ciepło.
I cicho.
I prawie udało się zasnąć.
***
Dusisz.
Nikt nie słyszy. Nikt nie wie.
Obok.
Spokojnie śpi człowiek.
Umieram w Jej ramionach
z miłości nie do Niej.
Umierasz w moich ramionach
z miłości nie do mnie.

