Carmen Ollé – sześć wierszy
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Przedmieście
Ta najbardziej przewrotna nigdy nie kochała.
Splątała się w moich ramionach między prześcieradłami. Rozważna,
stopy zwrócone ku drzwiom…
Porywcza, jej jedyna wada jej jedyną cnotą,
bardziej niż pieniądze kochała rozkosz,
bliznę
bardziej niż naszyjnik z pereł.
Ja, który bywam w tawernach nad morzem,
wiem, że myśli o Lautréamoncie
– imię nieznane –
i o melancholii zmierzchu, urokliwego
niczym wyłupione oko.
Ludzie wierzą w mądrość
W wieku lat czterdziestu stoję z palcem w nosie.
Żal mi, że przeczytałam tak wiele, a nie zaznałam
rozkoszy. Zarządczyni mojego ciała, tej skóry, pod
którą płynie olej.
Wokół mnie nic, tylko czuła córka
– łaskawe jesienie –
Udaję to, czego nie wiem, jestem aktorką, moja praca
jest przewrotna. Kochałam mniej niż potrafiłam kochać,
wieczorami panuje cisza; nocą, cisza
i sen.
Milczący telefon
Cienie od samego świtu
serce bije na próżno
kieliszki wina od brzasku aż po
księżyc w pełni
zdradliwy mięsień
pustka upojenie
ściana purpurowe bluszcze
zgnilizna bluszczy
jakiś efeb jakaś zjawa
bez skóry bez granic
Modlitwa
Powiedz mi, ty – wybrany spośród najzręczniejszych – czy wciąż
kryjesz w sobie słodki styl miłości.
Skoro nadeszła wiosna i widzę
że zaczynasz z radością rozsiewać swe
pocałunki, a moja skóra jest ciepła.
Z tą samą materią i prędkością, z jaką
pojawiają się storczyki i pelargonie
twoje pocałunki mają tę właściwość, że służą
twoim rozkoszom
i temu, kto wyrusza na poszukiwanie miłości.
Niechaj więc przyjdą do nas wierne
rozkosz i miłość,
pókiśmy jeszcze młodzi i silni.
Bary
Życie to radość – słyszałam ich śmiech z każdą chwilą
głośniejszy – i stawali się z każdą chwilą radośniejsi –
noc lituje się nade mną bo nie czuję
wstydu.
I jeszcze jedną prosi ten najbardziej ochrypły — pije bez
sprośności – bo jest łagodny i delikatny – czci
butelkę jak pośladek kobiety –
wielkimi łykami.
Tamten zaś jest niebezpieczny: kradnie zabija kłamie
i jest przebiegły — lecz gdy przechodzi blisko mojego stolika
jego wielkie oczy jedwabnych pająków zsuwają się
niczym tygrys na me kolana — Wreszcie czuję
że podróżowałam –
W zapomnieniu
Przestań już, Carmen, chodzić tu i tam, opowiadając
wszystkim o swoich cierpieniach;
tą ciągłą skargą nikomu nie pomagasz, a winny
się chełpi,
Rośnie w bogactwo i władzę.
Mówi, że jest jakaś głupia, już dojrzała – chociaż na taką
nie wygląda – która dla niego krew przelewa.
Jeśli twe ciało nie osiąga w innym ciele chwały:
niechaj sen ci wynagrodzi.
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak

