Carmen Berenguer – pięć wierszy
- 2 dni temu
- 1 minut(y) czytania
Tango Santiago
Bez krzty przyzwoitości, marginalna, karykaturalna marionetka
Nędzna, zbrojna w stare armaty miejscowość.
Umiera nam ta wariatka
Pchnięta ostrzem w lewy bok
Swej zakrytej twarzy.
Biedna dama, kurwa w piórkach
Poci się pyłkiem
Cherlawa noc cię wypacza
Tam gdzie śpi alfons.
Omen
Nadciągają kruki
Czarne skrzydła
Rozpostarte żagle
Od żagla do żagla
Latające krążowniki
Śmiercionośny pyłek w szponach rabując:
Niebo czarną kredą.
Nieznajomy
Mężczyzna którego nie znałam
pojawia się w gazetach w całym kraju
Leży porzucony na ulicy
Ma podziurawione ciało:
Teraz wszyscy go znamy.
Przyjdźcie zobaczcie mnie teraz
Przyjdźcie zobaczcie jak cierpię
Przyjdźcie zobaczcie przeklęci
Robaki rozwierają szczęki
Rozwłóczą me ciało a ja się rozkoszuję
Płonące światła słońca
Lekko rozchylają swe promienie wargi
Wylewając żar na me ciało
Pozwalając mu żyć paląc je po trochu
Przyjdźcie zobaczcie ten żar.
Wilczyca
Skąd ten grymas
Te usta ta twarz
Ta maska to okrycie
Skąd to szaleństwo
By towarzyszyć ci nocami
Z tą czernią i z tą czerwienią
Tym szalem co jest szalbierstwem
I tą witryną co odbija ten piruet
Tym rzemieślniczym sznytem skrojonym na miarę.
I tym językiem zagubionej wilczycy
Co cię liże.
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak

