Anna Dwojnych – cztery wiersze
- 28 kwi
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 30 kwi
Nocne zabawy w dużych miastach
doznania ekstremalne jak świąteczna trasa
koncertowa deathmetalowego zespołu. łatwo
wyobrazić sobie konwencję: czerń, defetyzm
i seks bez zobowiązań, ale co u diabła
z czasem, który uparł się na linearność? więc
poszłam do sklepu i dotykałam pluszowych
ciał – miękkich, ciepłych i pulsujących. czasem
wydawały dźwięki, pod moimi palcami
kwiliły i piszczały jak dzieci lub koty
(zgodnie z zasadą decorum).
dla niektórych to obraz równie mocny, co błąd
kardynalny, czyli statystyczny. nie warto
licytować się, kto spędził tę noc grubiej
lepiej zadać pytanie – czemu nie wspólnie?
Bydgoskie Przedmieście. Insomnia
pierwsza czterdzieści. odkurzacz jak aligator
skrada się pod ścianę. sąsiedzi obnażają
relatywizm zdania: środek nocy, ludzie śpią!
koraliki hydroksyzyny uratują
stosunki sąsiedzkie. dawno nie słyszałam tak
dobranej pary. znajomi kochają moje
opowieści, gęste jak lipcowe powietrze.
w oknach zgaszone światła. puste ulice, noc
milcząca jak Bóg u Kierkegaarda. usłysz mnie.
Edward Hopper próbuje namalować Philipa Marlowe’a
czekanie, kolejne spowiedzi przy barze.
liczebniki jak nietoperze szybują między
spóźnionymi gośćmi (zauważeni
ale prześcignięci). zła kolejka, więc następna
kolejka. w półmroku rozmywają się
twarze, groteska wygrana na rozstrojonym
pianinie. ktoś zagrał komuś na nerwach
albo wolał zamilknąć. to wszystko
kiedyś zgaśnie – żarówka w drugiej sali
płomień zapalniczki, papieros podany ukradkiem
z ust do ust. nocne marki, nieustanne czuwanie:
Sylwester w sepii
mniej zgorzknienia w nowym roku, życzy miłośnik
grejpfrutów. la dolce vita mówili już w kinie
ale może znów czegoś nie zrozumiałam; patrzę
jak cekiny odklejają mi się od powiek
w najbardziej wyjątkową noc w roku. nawet
nie zagrali disco (nie ma takich powrotów
kiedy nasz język staje się martwym językiem)
na znak pokuty posypię głowę brokatem
(czerń sukienki to przecież jeszcze nie kir)
z otwartymi postami witam nowy, nowy
rok. będę w nim – owoc niedojrzały, gorzki.
Wstręt. Seans otwarty
ty wszystkiego się boisz, benzodiazepiny
jak gremliny złośliwie szczerzą ząbki. stękają
kasjerki w sklepie nocnym na widok stałych
klientów, osobniki pakują w torby szkła
lub puszki. przechodnie, pasażerowie tramwajów
ulice – ich wybroczyny, języki, kikuty;
podobnie sprężyny łóżka, na których dwoje
zwierząt rozpoznaje siebie, teren, wspólny
jak kartka dla żurawia origami (stworzony
i zgnieciony, jak oznajmia Tinder). telefon
ogłuchł, skrzynka mailowa śpi, intonacja
rosnąca wyraża usterkę w konstrukcji?
Wiersze pochodzą ze zbioru Nocne zabawy w dużych miastach (2022), który na dniach ma ukazać się w duńskim przekładzie, a za miesiąc w angielskim.

