Amelia Pudzianowska – cztery wiersze
- Mirek Drabczyk
- 22 godziny temu
- 2 minut(y) czytania
Kobiety
nie wierzę ranom milczącym i mamroczącym
włóż pieniążek między uda i ściśnij
nie ma nic piękniejszego niż czyste piętro
w domu który płonie i już chyba dogasa
wracam naga jak orzech rozbity przez gawrona
całuję martwe wargi
które kiedyś mówiły moje imię
dziś ja szepczę do gładkiej skóry brzucha
że oto skończyła się wojna
zaszyto trociny z ciszą i mlekiem
chroń uszy i palce chroń uszy i palce
nie chciejmy kobiet które nic nas nie kosztują
O człowieku co nie miał dziąseł
mówisz do mnie brzegiem każdego sedna
kaleczysz te palce które chciałyby być czyste
oddychasz mi powietrzem którego nikt nie chce
w kościach jest śmierć która jest wieczna
w zębach jest odroczony ból
bez takich jak ty dzieci nie umiałyby mówić
o tym że swędzi je świadomość
Koła
w mojej głowie koła
koła poza moją głową niebezpieczne
z koła wychodzi dziecko i mówi
dlaczego mnie nie rodzisz?
ja mówię koło to macica
i oko i usta i kość ogonowa też
ja mówię nie urodzę koła
i już
koła poza głową gryzą się z psami
nie chcą kupić wierszy początkującej poetki
z koła wychodzi dziecko i mówi
urodzę się samo jestem dziewczynką
potrafię wziąć szczypce jestem dziewczynką
ja mówię koło nie istnieje
jestem dziewczynką
mam macicę oko usta kość ogonową też
ja mówię koło jest niebezpieczne
założę się że wejdę w tę szczelinę
założę się że ciebie już nie ma
Głowa
to jest rana w głowie i krew zebrana w łódeczkę dłoni
to jest krew z głowy tam jest światło i ciernie
tam ciemno jest jak w martwym ptaku
tam dłonie w łódeczkę płyną po morzu krwi
to rana w głowie oko ze źrenicą kuli po strzale w potylicę
to jest krew z głowy nikt nie mówi przepraszam
tam ciemno jest jak w martwym ośle
to jest rana w głowie piękna i precyzyjna
to najpiękniejsza zadra w mózgu choć niewielka
sączy się z niej sok który łapię w dłonie
i nagle jest cicho
jak martwy człowiek
jak człowiek martwy od trzech dni

