top of page

Alfonsina Storni – trzy wiersze

  • 2 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Chcesz mnie białą

Chcesz mnie niczym świt, 
chcesz mnie z morskiej piany, 
chcesz mnie z perłowej masy.
Mam być lilią
ponad wszystkie, czystą. 
O woni subtelnej.
Zamkniętym kielichem.

By nie tknął mnie 
ni promień księżyca. 
By żadna stokrotka
nie zwała mnie siostrą.
Chcesz mnie niczym śnieg, 
chcesz mnie białą, 
chcesz mnie niczym świt. 

Tyś, który miał wszystkie
puchary pod ręką, 
od owoców i miodu
usta purpurowe.  
Tyś, który na uczcie
spowity w winne pędy
poświęcił ciało
na cześć Bachusa.
Tyś, który w czarnych
ogrodach Wiarołomstwa
w czerwień odziany
gnał ku Zatraceniu.

Tyś, który szkielet
zachował nietknięty,
nie wiem doprawdy
dzięki jakim cudom,
żądasz, bym była biała
(niech ci Bóg wybaczy),
żądasz, bym była czysta
(niech ci Bóg wybaczy),
Żądasz, bym była niczym świt!

Ucieknij w las,
udaj się w góry; 
obmyj swe usta; 
zamieszkaj w szałasie, 
dotykaj dłońmi 
wilgotnej ziemi; 
karm ciało
gorzkim korzeniem; 
pij ze skał; 
sypiaj na szronie; 
odnów tkanki
saletrą i wodą. 
Rozmawiaj z ptakami 
i wstawaj o świcie. 
A kiedy ciało 
odzyskasz na nowo,
i tchniesz w nie duszę, 
co się po alkowach
błąka, 
wtedy, dobry człowieku, mężczyzno,
żądaj, bym była biała, 
żądaj, bym była niczym śnieg, 
żądaj, bym była czysta.


Malutki mężczyzno

Malutki mężczyzno, malutki mężczyzno,
Wypuść swego kanarka, który chce latać… 
Ja jestem kanarkiem, malutki mężczyzno,
Pozwól mi skakać. 

Byłam w twej klatce, malutki mężczyzno,
Malutki mężczyzno, co klatkę mi dał.
Mówię malutki bo nic nie rozumiesz,
Ani nie zrozumiesz, wiedz sam.

Ja też cię nie rozumiem, ale tymczasem
Otwórz mą klatkę, bo chcę już stąd ujść; 
Malutki mężczyzno, kochałam pół godziny,
O więcej nie proś mnie już.


Ulica

 
Otwarty zaułek
między wysokimi, szarymi murami.
W każdej chwili
ciemna czeluść drzwi,
tunele sieni,
pułapki prowadzące
do ludzkich katakumb.
Czyż nie czai się dreszcz
w tych sieniach?
Odrobina grozy
w pnącej się bieli
schodów?
Przechodzę prędko.
Każde spojrzenie, które mnie dosięga,
pomnaża mnie i rozprasza.
Las nóg,
wir toczących się
kół,
chmura z krzyków i hałasu,
oddzielają głowę od tułowia,
dłonie od ramion,
serce od piersi,
stopy od ciała,
wolę od jej spojenia.
Ponad,
błękitne niebo
koi swą przejrzystą wodę;
Żeglują po nim
miasta ze złota.

z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak












Alfonsina Carolina Storni (1892–1938) – argentyńska poetka i pisarka modernistyczna.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page