top of page

Albert Sienkiewicz – trzy wiersze

  • 2 dni temu
  • 1 minut(y) czytania

Conversations with friends

Obejrzę dwie sceny 
i postawię na nich hipotezę:
Ty z kimś
Ty z koleżanką
Ktoś z koleżanką
Ty sama, w końcu albo dlaczego.

Zima jest kapryśna, na drodze filiżanka,
nad drogą zakazana kawa, nikt jej nie pije,
lokalne palarnie dają jak szalone. 

Szaleństwem jest ruszać teraz w drogę,
koła zostawiają mnie na lodzie, lód ćwiczy 
tańce ludowe i idzie mu nieludzko dobrze. 

Nie to, co ja, przez dwieście metrów 
sto minut i to jest kres mojej balii, 
poza apoptozy, diss odysei.

Jestem twoim kaprysem i to akceptuję,
rysy na filiżance są coraz głębsze,
lokalne spalarnie dają jak szalone.


Sarny nad miastem

Sen przerywany syreną, syrena przerywana siecią
obław, pościgów i obaw wilków: młodych, starych
i zapomnianych. Rozumiemy się bez słów, słowa
zdelegalizowano jako pierwsze, każdy już wie, 

co ma robić. Niewiedzących koncentrują, podobno
będą ich reedukować, ale każdy wie, co ma myśleć
o zamkniętych granicach, językach, granicach języka. 

Nasłuchując syren, przemycamy pojedyncze słowa,
porozumiewawcze spojrzenia, konspiracyjne gesty.

Po oswojeniu podsłuchów każdy już wie, co ma milczeć. 


Pięć horyzontów

Teraz słucham grunge'u
Teraz możecie mi skoczyć
Destrukcyjne myśli
Ochoczo podlewam benzyną

I co? I się kopci 
Płonie jak stara świnia
Zorze w porze kontemplacji
Dymy w domu dominacji

Denominacja emocji
Demony wystają spod dywanu
I dumają, kogo by tu wydymać
Dobrze je wytresowałem











Albert Sienkiewicz (ur. 1988) – debiutował tomem Hostel Kakofonia (2010). Publikował w "Wakacie", "Cegle", "Malkontentach", "Zakładzie". Laureat konkursów literackich. Basista i tekściarz. Zawodowo związany z koleją.

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page