top of page

Niezgoda na zło świata

  • Mirek Drabczyk
  • 3 dni temu
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 1 dzień temu

Opowieść o Renée Nicole Good


Poeci powinni żyć długo. (Oczywiście mam też na myśli poetki. Tradycyjna męska forma ma ułatwić lekturę tekstu). Nie ma, co prawda, gwarancji, że biologiczna dojrzałość przełoży się na jakość tworzonych wierszy, ale większe jest prawdopodobieństwo, że doświadczenia życiowe i doskonalona latami sprawność językowa przyniosą spodziewane owoce. Dlatego, z wielu powodów, lepiej żeby poeci dożywali wieku Miłosza niż kończyli pisanie przedwcześnie jak Baczyński. Poeci żywi mogą jeszcze coś wnieść do zbiorowej mądrości, poetów martwych można już tylko opłakiwać. Dwa lata temu na froncie, trafiony rosyjskim pociskiem, poległ 28-letni Maksym Krywcow – poeta ukraiński, którego wiersze publikowaliśmy w Suburbii nr 2/24. 

Uprawianie sztuki pisarskiej wymaga nie tylko biegłości językowej lecz głównie namysłu nad światem: żeby o czymś napisać, trzeba to najpierw poznać. Poeci przez sam fakt uprawiania poezji są ludźmi wsłuchanymi w głosy świata, ciekawymi świata i otwartymi na umysłowe prądy zasilające mieszkańców planety w nowe ożywcze soki. Poeci – wespół z innymi artystami – mozolnie objaśniają i wzbogacają świat, przyczyniają się do tego, żeby był on coraz lepszym miejscem do życia. 
Poeci powinni żyć długo, bo poezja staje po stronie ludzi twórczych, chętnych do dzielenia się swoją   wiedzą, emocjami i pięknem. Poezja jest dawaniem a poeci z własnej potrzeby i woli dzielą się tym, co wydaje im się wartościowe, nawet jeśli mamy do czynienia z  tzw. “poezją zbuntowaną”. Bunt i krzyk są wyrazem niezgody na zło świata, apelem o jego lepsze, sprawiedliwsze oblicze. O sprawiedliwszy świat stale zabiegają aktywiści, politycy i poeci, więc kiedy czasem przegrywają tę walkę płacąc najwyższą cenę – ból dotyka nas wszystkich. Renée Nicole Good zastrzelona w Minnaepolis była poetką. 

Niewiele o niej wiemy. Good to po angielsku dobry. Gdyby pisała po polsku, istniałaby szansa, że jeszcze za jej życia zobaczylibyśmy to nazwisko w prasie literackiej. Gdyby nie jej tragiczna śmierć, prawdopodobnie nie usłyszelibyśmy o niej wcale. O jej osiągnięciach literackich wiemy tyle, że jej wiersz zdobył główną nagrodę poetyckiego gremium. Powstaje więc pytanie, dlaczego piszemy o niej magazynie literackim wydawanym daleko od Ameryki? Ważniejsze jednak wydaje się pytanie, jak można jej śmierć przemilczeć? Zauważmy wszyscy, że to nie był przypadek ani akt samoobrony, tylko efekt coraz bardziej dramatycznych wydarzeń społeczno-politycznych w USA.  

Renée Nicole Good, kobieta 37-letnia, matka trojga dzieci, została zastrzelona z zimną krwią przez uzbrojonego i zamaskowanego funkcjonariusza federalnej służby ICE ( tradycja tej formacji sięga początków XVIII  wieku, kiedy społeczności białych farmerów i przedsiębiorców w południowych stanach powołały do służby uzbrojone oddziały “slave patrols”, których zadaniem było wyłapywanie i wymierzanie kar zbiegłym niewolnikom.)

Jej bezsensowna śmierć, niemalże egzekucja, którą można oglądać na nagraniach, poruszyła miliony Amerykanów i ludzi na całym świecie. Bruce Springsteen oprócz tego, że nagrał protest song upamiętniający niewinne ofiary okupacji Minneapolis, przekazał pół miliona dolarów na fundusz wsparcia osieroconych dzieci Renée, w jego ślady poszli inni amerykańscy celebryci, ale nie tylko dolary są miarą społecznego oburzenia. Specjalny wiersz poświęcony pamięci Renee opublikowała w social-mediach Amanda Gorman, młoda poetka, zapamiętana z wystąpienia na schodach Kapitolu podczas inauguracji prezydentury Joe Bidena. 

Pochodzący z Minnesoty, czarnoskóry poeta Danez Smith, w swojej poruszającej elegii do zamordowanej Renée nazwał ją “Drogą Sąsiadką troszczącą się o słabszych, odmiennych, zagrożonych i wykluczonych.”

Renée, nie dane było nam się spotkać, ale wierzę, że kiedyś by do tego doszło. (…) Rolą poetów jest obserwować świat, widzieć i słyszeć delikatne nici przebiegające przez przeszłość, prawdę i wszelki potencjał wokół nas. (…) 

Poeci dają to, co dla wielu byłoby odpychające z powodu koloru ciała czy głosu. Trudno oszukać poetę, my widzimy wszystko na wskroś. Wiem, że napatrzyłaś się na instytucjonalną przemoc agentów ICE, którzy terroryzują miasto za miastem, zgarniając imigrantów i obywateli, najpierw zabili Silverio Villegasa, potem Keitha Portera a na końcu dopadli ciebie. (…)
Renée, widziałem to nagranie, obejrzałem tę scenę z różnych ujęć. Wiem, co widziałem. Wbrew temu, czego życzyłaby sobie władza, ufam swoim oczom i uszom. I wiem, że teraz powinnaś być w miejscu bezpiecznym, przy ludziach, których kochałaś, wygładzając swój wiersz, który mógłby uchronić nasze dusze od ciężaru desperacji, od złudnego komfortu bierności i fałszywego poczucia bezpieczeństwa, jakie niektórzy upatrują w faszyzmie. Sąsiadko, wiem, że powinnaś żyć. Wiem co widziałem.

Głos zabrała też Becca Good, z którą Renée związała się po śmierci jej męża, i z którą razem wychowywały 6-letniego syna zamordowanej.

Renée była chrześcijanką, która rozumiała, że wszystkie religie uczą tej samej podstawowej prawdy: jesteśmy tu po to, by się kochać, troszczyć się o siebie nawzajem, dawać sobie bezpieczeństwo i szacunek. Każdy z nas ma prawo szukać miejsca dla siebie, tak jak ludzie robili to od niepamiętnych czasów. (…) 

Uczyłyśmy naszego syna, każdy zasługuje na zaufanie i dobroć, niezależnie od tego, skąd pochodzi i jak wygląda. Renée żyła tą zasadą każdego dnia, bo była czystą miłością. Czystą radością. Słonecznym światłem. W środę, 7 stycznia, zatrzymaliśmy się, by wesprzeć naszych sąsiadów.
Miałyśmy gwizdki. Agenci rządowi mieli ostrą broń. Renée osierociła troje wspaniałych dzieci; najmłodszy synek ma sześć lat i już wcześniej stracił ojca. Teraz na mnie spadł obowiązek wychowania go i kontynuacji nauk Renée – że na świecie są dobrzy ludzie, którzy budują dla nas lepszą przyszłość. A ci, którzy dopuścili się tego okropnego czynu, mieli w sercach strach i gniew.
                    
Ponure wydarzenia na ulicy w Minneapolis wywołało dyskusję na temat wolności słowa, łamania praw obywatelskich zagwarantowanych w konstytucji i drastycznych przepisów wprowadzanych doraźnie przed władze federalne. Głos zabrali politycy partii demokratycznej, byli prezydenci, artyści i osoby publiczne - zgodnie wyrażając oburzenie i smutek. Padło wiele oskarżeń pod adresem władz państwowych i prezydenta USA.
(W czasie powstawania tego tekstu, ICE zastrzeliła kolejnego cywila, Alexa Pretti'ego.)

Oczywiście pojawili się tacy, którzy utrzymują, że Renée Nicole Good zawiniła, bo nie zastosowała się do poleceń funkcjonariuszy a poza tym – argumentowali – ona była “lewaczką”, “aktywistką” i “queer”, a nawet terrorystką (!), więc poniekąd jej się ta śmierć należała. W tych kłamliwych stwierdzeniach, które usprawiedliwiają zabijanie ludzi za to, kim są, można bez trudu dostrzec znamię faszyzmu. Czymże innym jest mordowanie obywateli bez sądu, w imię wyznawanej ideologii i wiary w nieomylność wodza? O tym, jak groźna jest to sytuacja wiedzą światlejsi obywatele Ameryki, widzą to przytomni obywatele świata. Wielkie mocarstwo, stawiane za wzorcowy model demokracji przemienia się w dyktaturę, a okoliczności morderstwa Renée Nicole Good pokazały, do czego w praktyce prowadzą rządy człowieka niezrównoważonego, despoty z zarzutami kryminalnymi. Narcystycznych despotów nie interesuje poezja ani życie poetów. Ich nie interesuje żadne życie oprócz własnego. A poetów losy innych ludzi obchodzą. Renée Nicole Good zostanie zapamiętana jako “dobra sąsiadka”. Dlatego o niej piszemy, bo nie chcemy, aby podobni jej ludzie ginęli w Polsce ani gdziekolwiek. Poniżej wiersz nagrodzony przez Academy of American Poets.
 


Ucząc się o sekcji świńskich płodów


chcę z powrotem bujane fotele,

solipsystyczne zachody słońca,

& dźwięki nadmorskiej dżungli, rytmiczne tercety cykad oraz jambiczne pentametry wystukiwane włochatymi nóżkami karaluchów.

oddałam Biblie na cele charytatywne   

(upychając je w plastikowych workach na śmieci razem z himalajską lampą solną –

Biblie używane podczas chrztów, albo pozabierane z tłustych rąk zelotów wystających na rogach ulic, siedliska pasożytów):

pamiętam jeszcze zapach farby drukarskiej na błyszczących  ilustracjach w podręczniku biologii - coś co wypalało mi włoski w nosie,

& sól & atrament zdrapywane z dłoni,

gdy siedziałam pod skrawkiem księżyca o 2.45 w nocy i zakuwałam 

                o rybosomach 
                     
                endoplazmie – 

                kwasie mlekowym 
             
                pręciku kwiatowym

w sieciówce IHOP na rogu ulic powers i stetson hill –  

uczyłam się & powtarzałam & bazgroliłam dopóki nie zagnieździło się to w miejscu, którego nie potrafię nazwać,

może w trzewiach – 

gdzieś między trzustką & grubym jelitem sączy się wątły strumyk mojej duszy.

do tej mocy wszystko się teraz sprowadza; najtwardsze przekonania & fragmentaryczne drzazgi mozolnie zdobytej wiedzy, mokry ręcznik na rozpalonym czole.

czy mam pozwolić im współistnieć? tej kapryśnej wierze i akademickiej wiedzy hałaśliwie domagającej się uznania

nie uwierzę –

że Biblia, Koran i Bhagawad Gita są kosmykiem włosów, które mama zawijała mi za ucho i szeptającym “zrób miejsce dla zdziwienia” –

całe moje rozumienie spływa mi z policzka na pierś & sprowadza się do: 

życie to w zasadzie 

jajnik i sperma

i miejsce, gdzie się spotykają 

i jak często i jak celnie 

i co tam umiera.

  tekst i tłumaczenia Mirosław Drabczyk


Renée Nicole Macklin Good
Renée Nicole Macklin Good

 

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page