top of page

Grzegorz Tomicki – Zdania i uwagi



Wydaje mi się, że to ostatnie pytanie 
chyba za bardzo burzy powagę, którą 
staram się jednak przemycać. Tak, 

Schollem i Klarą. No ale właśnie w tym 
rzecz, czy ja naprawdę przemycam.

Przepraszam, niech Pan wykreśli
słowo „naprawdę”, a wstawi „w ogóle”.
Bo przecież ja wszystko to piszę

śmiertelną – że tak to ujmę – powagą.
A z drugiej strony, drugim okiem widziane
wygląda na to, że kpię. Ale czyja to strona

i czyje oko? Tak, chodzi o ten właśnie
fragment. Przepraszam, niech Pan wykreśli 
słowo „fragment”, a wstawi „moment”,

bo nie mówimy teraz o kawałku ciastka 
z kremem, dziurką czy wróżbą ani 
podobnych abstrakcjach, ale o czasie.

No więc chodzi o ten moment, kiedy padają 
słowa – niech Pan zanotuje słowo „padają”,
bo jest akurat na miejscu – słowa o arii

Erbarme dich Mein Gott z Pasji 
wg Św. Mateusza BWV 244, a na końcu 
jest ta wątpliwość, że może jednak źle 

się do tego zabieram – słowo „zabieram”
też chyba oddaje sporą cząstkę tej Rzeczy,
która tam jest – i wtedy jest ta powaga,

to znaczy wyraźnie się ją wyczuwa,
w każdym razie ja wyczuwam ją bardzo
wyraźnie, bo mogę mówić tylko za siebie,

ale przecież także do kogoś i o czymś,
niech Pan nie zapomina. A to już zupełnie
inna, powiedziałbym, interakcyjna, a nie 

tylko moja prywatna czy wsobna sprawa.
Ale proszę sobie wyobrazić, że po słowach 
„sam nie wiem, może źle się do tego zabieram?” 

pierwotnie było jeszcze jedno pytanie: 
„Przepraszam, mówi się BWV 
czy BMW?”,

bo mnie to się zawsze nieświadomie
myliło, choć świadomie rzecz jasna wiem,
co jest czym. Przepraszam, a Pan wie

co to jest BWV? Bach Werke Verzeichnis,
kompletny katalog dzieł Johanna Sebastiana 
Bacha stworzony przez Wolfganga Schmiedera, 

wydany w 1950 r. w Lipsku, drugie, 
rozszerzone wydanie ukazało się w 1990 r. 
w Wiesbaden, w tym samym wydawnictwie 

Breitkopf & Härtel, śmieszna nazwa, prawda?
Bo może się nieświadomie kojarzyć z hotelem 
i właśnie w tym problem, gdzie powaga

miesza się ze śmiesznością a świadomość
z nieświadomością? Niech Pan zauważy, 
że to są wszystko właściwie proste zdania

od serca, a w jakiś tajemniczy dla wszystkich
osób sposób zmieniają się nagle, w pewnym 
momencie, w jakąś wielopiętrową, intelektualną, 

a równocześnie emocjonalną zagadkę:
kto, z czym, do kogo i jak? Proszę zwrócić
uwagę, jak w poprzednim zdaniu działają

słowa „osób sposób”. Czy nie zaburzają 
prymarnej, poważnej, świadomej narracji? 
Przepraszam, proszę wykreślić słowo „prymarnej” 

i wstawić „wtórnej”, bo ta prymarna jest 
właśnie, tak mi się zdaje, stroną zaburzającą, 
a nie zaburzaną. Zupełnie tak samo jest

z BWV i BMW: prymarne i wtórne,
poważne i śmieszne, Św i Nśw, co jest
mianowicie czym, i gdzie się w tym 

wszystkim podziali Sholl, Bach, Mein
Gott i Klara, o którą się przede wszystkim
prymarnie rozchodziło, a ostatecznie

rozeszło? Z Bożą mocą użyte słowo
„ostatecznie” robi tutaj dobrą robotę,
ale ja bym je może zastąpił słowem 

„Słowo”. Czyż Słowo nie było najpierw?
Ostatecznie mamy więc takie formacje 
składniowe jak „przede wszystkim”, „ode 

grzechu”, „zstąpiło Słowo”, „sąd ostateczny”, 
„pomoc Boża” etc., czyli jednak wyrażenia 
jakoś tam eschatologiczne, że tak to ujmę, 

a nie przaśne wierszyki o muzyce dawnej 
granej na instrumentach historycznych 
w strojach z epoki. Ale czy według Pana 

jest to dostatecznie ostateczne?




Grzegorz Tomicki – elektromechanik urządzeń przemysłowych, doktor nauk humanistycznych.
Opublikował tomy wierszy: Miasta aniołów ( 1998), Zajęcia (2001), Pocztówki legnickie (2015), Być jak John Irving (2017), Konie Apokalipsy ( 2021), Piekło jest wszędzie (2023), Sto kilo kości ( 2023).

Comentarios


bottom of page