top of page

Adam Lizakowski – Co mi powiedział Gustavus Swift?

  • 29 gru 2025
  • 8 minut(y) czytania


Według socjologa Davida Niberta (1) rzeźnie w Chicago były znaczącymi potęgami gospodarczymi początku XX wieku i były „słynne z okrutnego, szybkiego zabijania i rozbierania ogromnej liczby zwierząt”. Aby to wszystko zrozumieć i lepiej sobie wyobrazić, trzeba to wszystko zobaczyć na własne oczy. Byłem tam, nie jako turysta, ale jako mieszkaniec Chicago. Poniższy opis zawiera to, co widziałem oraz co usłyszałem od profesora Dominica Pacygi (2) z Columbia College. Dominic napisał wstęp do mojej książki Chicago City of belief. (3)
 

  ***

Kurz w tym mieście jest lekki
pochodzi ze słońca, ale są i tacy
co twierdzą, że z ziemi, z tej samej
co powstał ziemski człowiek, nie 
tylko Gustavus Switf, złamany chuj
gnębiciel robotników i emigrantów
 
Nie myśl, że będę ci dziękował tak jak
przewielebny duchowny, niezwykły
zbieracz funduszy Thomas Wakefield 
Goodspeed (4) dziękował za to, że w pierwszym 
tygodniu kwietnia 1890 roku przekazałeś
tysiąc dolarów na założenie Uniwersytetu Chicagowskiego
a w ciągu następnych trzydziestu jeden lat
rodzina twoja przekazała prawie 
milion dolarów dla uniwersytetu,
Bardzo to podobało się okolicznym 
pszczołom co żyją w celibacie i są
dzieworodne, co udowodnił Jan Dzierżon. 
 
Pozdrawiam cię z miejsca, gdzie nigdy nie byłeś
nawet nie słyszałeś o nim w stu dwudziestą rocznicę 
twojej śmierci, nie myśl, że jestem wulgarny 
ale dla kogoś takiego jak ty z marmurowego grobowca 
z czterema greckimi kolumnami moje słowa
są tylko dodatkiem do tego co mogłoby powiedzieć
tłum twoich pracowników, których zarobki roczne
razem wzięte nie pokryłyby kosztów budowy
tego grobowca tak pięknego, że zapomina się 
o bólu umierania, a chce się krzyczeć z radości.
 
Przeszedłeś przez życie jak krowa, wół, owca i świnia
na podstawie cierpienia tych zwierząt
możemy sobie wyobrazić, co myślał rzeźnik:
wszystko co żyje musi być zabite
i nie ma w tym żadnej mądrości.
owca była zanim zrobiono swetry i kożuchy
świnia była zanim robiono z jej skóry teczki
krowa była zanim z jej mięsa robiono kotlety
 
później pojawił się biznes i kasa, którą trzeba
liczyć kilka razy dziennie liczyć
 
ty pionier w wykorzystaniu produktów ubocznych 
pochodzenia zwierzęcego: mydła, kleju, nawozów
żelatyny, szczotek do włosów, guzików
rękojeści do noży oraz preparaty farmaceutyczne
takie jak pepsyna i insulina
skóry, tłuszczu, kości zwierząt i innych materiałów, 
wykorzystywanych na różne sposoby.
Mięso niskiej jakości było konserwowane i 
przetwarzane na konserwy wieprzowe z fasolą
 
Niczego nie marnowałeś – 
z zabijanego zwierzęcia nie mogłeś sprzedać jedynie
jego przeraźliwego głosu:
ze świni kwi, kwi, kwi
z krowy długie przeraźliwe mu, mu, mu
z zabijanej owcy krótkie bee, bee, bee…
 
Pozdrawiam cię w imieniu tysięcy Polaków
Słowaków i Litwinów  nie tylko ciebie
ale i panów z Armour & Co., Hammond & Co., 
and Morris & Co. W imieniu tych, którzy zmagali się
z chorobami skóry albo utracili palce
używając noży na przyspieszonych liniach
montażowych, i tych co transportowali
pięćdziesiąt kilogramowe kawałki mięsa
na własnych plecach. I tych chorych na gruźlicę 
kaszlących nieustannie, plujących krwią na podłogę
gdzie mięso do konserw i kiełbasy piętrzyły się
zanim pracownicy wywieźli je na wózkach 
wypełnionych trocinami, ludzką śliną i moczem
szczurzym odchodami, trutką na szczury
a nawet martwymi szczurami
Pracownicy korzystali z toalet bez mydła 
i wody do mycia rąk, a  te były tak rzadkie,  że
musieli oddawać mocz w kącie, możemy sobie wyobrazić
tę brzydotę, odczuć ten smród,  nie był to raj,
ani ziemia obiecana ale piekło w którym nędzarze
karmią się zapachem krwi, doba ma dwanaście 
godzin pracy a mężczyźni umierają w wieku
trzydziestu lat wyglądając na trzysta 
 
Nie będę dziękował ci za to, że twoja żona
ufundowała stypendium im. Gustavusa F. Swifta
z chemii na pamiątkę i przekazała 
duże sumy na wydział medyczny …
nie powiem o tobie jak drogi przewielebny 
Thomas Wakefield Goodspeed, że byłeś
"człowiekiem o wielkim bogactwie. 
jednak gromadzenie bogactwa nie było 
bynajmniej jego głównym celem w życiu
nie kochał pieniędzy, lecz osiągnięcia." 

Kobiety zarabiające 10 centów na godzinę;
pracowały sześć dni w tygodniu po dziesięć godzin. 
mogły zarabiać po pięć, sześć, siedem dolarów tygodniowo
jeśli nie miały co zrobić z dziećmi zabierały je do pracy
Dzieci zatrudniano już od szóstego roku życia. 
One pracowały za darmo.
 
Pana Swifta  nie należy pytać, czy zdobył bogactwo i władzę,
ale, czy służył ludzkości? Pana Swifta należy również zapytać, czy służył swoim bliźnim? 
Jedno jest jasne: pan Swift i jego współpracownicy
w najlepszy sposób, jaki do tej pory wymyślono
wyświadczyli jedną nieocenioną przysługę 
w wyżywieniu świata. Trudno sobie wyobrazić
ludzkość bez rzeźni pana Swifta. 
 
Robotnicy rzeźni mieszkali  w domach 
blisko miejsca pracy w dzielnicach, tzw. 
Packingtown, które dzisiaj nazwalibyśmy 
slumsami, znajdowały się one obok cuchnących 
zagród z bydłem i czterech wielkich miejskich 
wysypisk śmieci, cena postępu, który nie zawsze
jest piękny i pożyteczny i bądź tutaj poetą klasykiem
jak klasyczny i nieprzemijający jest bród, smród
i śmietniki w miejscu, gdzie ten jest dobrodziejem
a nawet świętym, co daje trumny tekturowe ubogim,
bo za ich życia nie zdobył się na rozdawanie kartofli i marchewki
 
I cóż, że mieszkania pozbawione wszelkich wygód
ubikacje znajdowały się na zewnątrz na podwórku 
z których korzystało nawet kilka rodzin
Nie ubikacje były ich zmartwieniem,
biedni i głodni rzadko z nich korzystają
bo rzadko jedzą, ładna, dorodna kupa 
jest przywilejem zamożnych i bogatych
zmartwieniem biednych było błoto i tłok 
na ulicach, wiatr odbierający ciepło
mieszkań i ciał, goniący liście i śmieci
po podwórkach na które przez brudne
okna patrzyli lokatorzy ze zapalonymi
spojówkami oczów. 
 
Zmartwieniem matek i żon, głodnych
dzieci był pub z alkoholem na każdym 
rogu ulicy, robotnicy żyli w skrajnym 
ubóstwie w małych ciasnych przeludnionych 
mieszkaniach, przestępczość, alkoholizm
przemoc domowa, gangi, gangsterzy, których
niewinni ludzie powinni się bać i drżeć jak 
nieme zwierzęta w stadzie pędzone na rzeź 
powinni budzić się ze strachem, przeczuwając 
swój bliski i bolesny koniec, nie mówiąc 
o zanieczyszczeniu środowiska było codziennością.
 
Adamie, nie pisz o tym, co wszyscy wiemy
celem poezji jest dawanie przyjemności a nie 
ocenianie i edukacja moralna, poezja ma pomóc
w życiu i ulżyć nudzie, nie musi być ani 
głęboka ani metafizyczna ,zastanów się nad 
tym zanim zaczniesz wyzywać ludzi od 
złamanych chujów:
 
Pisz o tym czego nie wiemy, albo czego możemy
się dowiedzieć z twojej poezji, ona ma być witalna
pełna energii i siły do życia, a ty zamieniasz się w 
psa udającego do kości, wiem że jesteś łasy na 
pieniądze, nie udawaj, wiem, że za pięć dolarów 
goniłbyś psa z Chicago do Nowego Yorku, szkoda
że nie wiem  gdzie teraz mieszkasz poprosiłbym 
moją prawnuczkę, aby wypisała ci czek na sto 
tysięcy dolarów i wtedy inaczej byś śpiewał
twoje zasługi dla poezji emigrantów stopniały by
jak lód na słońcu, najwyższe odznaczenia
nabrałyby znaczenia pustki, zupełnie innym głosem, 
posłuchaj tego co mówi Koheleta, syna Dawida
króla w Jeruzalem:
 
Marność nad marnościami, powiada Kohelet,
marność nad marnościami – wszystko marność.
Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi
i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy.

Warto abyś zapamiętał te słowa, to dla poetów:
Mówienie jest wysiłkiem
nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami.
Nie nasyci się oko patrzeniem
ani ucho napełni słuchaniem.
To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.

Pomyśl o tych słowach: 
Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli
ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem.

 
*** 

Gustavus Franklin Swift senior (24 czerwca 1839 – 29 marca 1903) był amerykańskim przedsiębiorcą. Pod koniec XIX wieku założył na Środkowym Zachodzie imperium przetwórstwa mięsnego, którym kierował aż do śmierci. Przypisuje mu się opracowanie pierwszego praktycznego wagonu kolejowego chłodzonego lodem, który umożliwił jego firmie wysyłkę wędlin do wszystkich części kraju i za granicę, zapoczątkowując „erę taniej wołowiny”. 
 
Historia rzeźni w Chicago koncentruje się wokół Union Stock Yard, otwartego w 1865 roku i pod koniec XIX wieku będącego największym na świecie centrum pakowania mięsa. Era ta została zdefiniowana przez innowacje przemysłowe, takie jak chłodnie wagonowe, techniki taśmowe i wykorzystanie produktów ubocznych, co stworzyło potężny przemysł napędzany przez potentatów, takich jak Philip Armor i Gustavus Swift. 
 
Przydomek: Chicago zyskało przydomek „Światowy Rzeźnik Świń” (Hog Butcher for the World), ze względu na ogromną ilość przetwarzanych zwierząt. Skala przemysłowa: Zakłady pakowania stosowały metody taśmowe, które zainspirowały późniejszą linię montażową samochodów Henry'ego Forda. W 1890 roku ubój i oprawa krowy na farmie zajmowało doświadczonemu rzeźnikowi i jego pomocnikowi od ośmiu do dziesięciu godzin. W Chicago zajmowało to 35 minut. Duże zakłady uboju bydła zabijały 1500, 2500 krów dziennie. Ubijano od 6000 do 7000, a może nawet 8000 świń dziennie. I tyle samo owiec. 
 
Agenci nieruchomości sprzedawali na kredyt małe domy tym co byli „lepiej ustawieni”, lub dawali małe nadzieje, że będą w stanie spłacić kredyty przez 25 lat. Z góry wiedzieli jednak, że niewielu będzie w stanie spłacać raty z powodu zwolnień z pracy, obniżek płac lub urazów powodujących inwalidztwo. Gdy emigrant zalegał ze spłatą rat, wierzyciel hipoteczny przejmował dom, a jego byłych mieszkańców wraz z gratami wyrzucał po prostu na ulicę, malował go i sprzedawał innej rodzinie emigrantów.
 
Swift umarł w 1903 roku firma  jego była wyceniana na 125–135 milionów dolarów amerykańskich, a jej siła robocza liczyła ponad 21 000 osób. Wielkie rzeźnie Swifta zwane „The House of Swift” ubijały rocznie aż dwa miliony sztuk bydła, cztery miliony świń i dwa miliony owiec. Trzy lata po jego śmierci wartość kapitału zakładowego firmy przekroczyła 250 milionów dolarów. Dzisiaj byłoby to około 50 miliardów dolarów.
 
Dopiero kilka lat po śmierci Swifta w Ameryce została powołana organizacja i ustawy o kontroli i jakości mięsa (Federal Meat Inspection Act).  W 1906 roku to dwa przełomowe akty prawne uchwalone w celu ochrony konsumentów przed niebezpieczną żywnością i lekami. Ustawa o kontroli mięsa (Meat Inspection Act) zapewniła kontrolę sanitarną produktów mięsnych i zapobiegła sprzedaży mięsa zafałszowanego lub niewłaściwie oznakowanego. 
 
 
 
Źródła:

1. David Alan Nibert (ur. 1953) jest amerykańskim socjologiem, autorem, aktywistą i profesorem socjologii na Uniwersytecie w Wittenberdze.

2. Dominic Pacyga (ur. 1949) jest amerykańskim historykiem miejskim. W latach 1984–2017 był profesorem historii na Columbia College w Chicago. Przed objęciem stanowiska profesora pełnił funkcję zastępcy dyrektora Projektu Historycznego Południowo-Wschodniego Chicago w Columbia College w dzielnicy Steel District w Chicago.
Dominic jest wnukiem polskich robotników pracujących w rzeźniach chicagowskich. Obecnie jest na emeryturze i jest kuratorem w muzeum przerobionym z zakładów gdzie mieściły się rzeźnie. Zna te miejsca doskonale, ponieważ to właśnie tutaj, w czerwcu 1948 roku, jego dziadek Stanisław Walkosz, polski imigrant, zginął w wypadku przy pracy. Młody Dominic również pracował w tych samych rzeźniach, najpierw spędzając trochę czasu przy pchaniu wózków z zabitymi zwierzętami, a następnie jako ochroniarz. W dniu zamknięcia rzeźni, 31 lipca 1971 roku, wypił mnóstwo whisky Jack Daniel's przywiezionej przez farmerów. Po uboju ponad miliarda sztuk bydła nastąpił koniec świata, który narodził się 105 lat wcześniej. 

3. Chicago miasto wiary. City of belief. Wydawnictwo Książkowe IBIS. Wydanie dwujęzyczne. Warszawa (2008). Nagroda Laur Unesco 2008r. Słowo wstępne do książki wydanej w dwóch językach po angielsku i polsku napisał Dominic Pacyga.

4. Thomas Wakefield Goodspeed. (1842–1927). Duchowny, lider edukacyjny i niezwykły zbieracz funduszy. Był pomysłodawcą nowoczesnego uniwersytetu i doczekał się jego urzeczywistnienia na Uniwersytecie Chicagowskim. Urodzony w Glens Falls w stanie Nowy Jork, Goodspeed wraz z rodziną przeniósł się do Illinois w 1855 roku, po upadku firmy jego ojca, Stephena Goodspeeda. To właśnie tam Goodspeed był świadkiem jednej z debat Lincoln-Douglas.





Adam Lizakowski – poeta, krytyk literacki, publicysta, tłumacz poezji amerykańskiej m.in. Walta Whitmana, Williama C. Williamsa, Allena Ginsberga, Langstona Hughesa, Carla Sandburga, Louise Glück oraz Boba Dylana. Z języka angielskiego przełożył także ponad 50 wierszy chińskiego filozofa i poety Lao Tse oraz wiele wierszy perskiego poety z XII wieku, Rumiego. Wydał kilkanaście tomów poetyckich, m.in. Trylogię Sowiogórską, Chicago miasto nadziei, Złodzieje czereśni. 

     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page